„… WIEDZA, KTÓRĄ POSIADASZ MOŻE BYĆ BARDZO CENNA…”

No bardzo mnie to połechtało, muszę powiedzieć. Rokujący współpracę mail, taki, na które też czekam, w drugim miesiącu bloga, po dwóch nagranych podcastach w MAM(a) BIZNES. I już propozycja nagrania podcastu dla innego bloga. No Brawo Ja! Moja wiedza może być bardzo cenna dla innych? Taki początek wprawił mnie w lekkie drganie samozachwytu. No proszę. "wiedza, którą posiadasz może być cenna dla moich czytelników/słuchaczy". No coraz bardziej czuję głaskanie po głowie. Iiiii…no dobra, no. Pomyślę. Iiiiiii….

No…dzisiaj jestem tydzień po tym mailu. I co? I jest to absolutny materiał szkoleniowy "jak nie dać się wyd…ć?". Tak, jestem wulgarna, ale wcale się tego w tym akurat przypadku nie będę wypierać. Bo targa mną na lewo i prawo, jak czytam o podobnych przypadkach, a kiedy już mnie samej dotknie, to puszczają mi hamulce. Bo nie tak ma się rozpoczynać współpraca z blogerem. Nie tak. 

Zatem zacznijmy lekcję:

Krok 1: GŁASKANIE

"(…) odsłuchałem podcastu, który tam opublikowałaś i przypadło mi do gustu jak konkretną osobą jesteś.  Wiedza, którą posiadasz na temat współpracy z blogerami może być bardzo cenna dla moich czytelników /słuchaczy."

Działanie: Twoja treść została przeczytana. Twoja treść się spodobała. Twoja treść może okazać się wartościowa dla większej publiczności.

Co czujesz? Czujesz się pogłaskana, dowartościowana, że Twoja praca nie idzie w komin. Że ktoś tego słucha i ktoś chce z tego skorzystać. A dodatkowo chce pokazać Cię światu. Uśmiechasz się.

Jak powinno zadziałać: po pierwszej euforii ochłoń. To, co przeczytałaś nie ma najmniejszego znaczenia dla efektu, jakie miałabyś osiągnąć nagraniem materiału dla innego portalu. To z pewnością poprawi Twoje samopoczucie. Finalnie nie chodzi jednak wyłącznie o to jak się czujesz, a o obustronne korzyści jakie mają płynąć ze współpracy.

Krok 2: WABIENIE

"(…) Całą resztą (promocją, obróbką itd) zajmuję się już samodzielnie, a nagranie pracuje na twoją rzecz (zresztą fajnie byłoby wyjść poza inny format i dać się poznać czytelnikom od tej". strony,

Działanie: On też wykona kawał ciężkiej pracy. Nagranie będzie dla Ciebie pracować, delikatna sugestia, że może warto by spróbować czegoś nowego – w tym przypadku podcastu dla innego bloga – i dzięki temu czytelnicy poznają Ciebie z kolejnej strony. Nowe przyciąga.

Co czujesz? Wysiłek i wkład pracy dzieli się już na pół. Czujesz, że nie tylko Ty włożysz w to swój czas i pracę. Perspektywa nowego jest nęcąca. Zawsze to szansa, że kolejni czytenicy do Ciebie dołączą, bo właśnie dasz nowe.

Jak powinno zadziałać? To, że po stronie nagrywającego leży obróbka i promocja tego, co nagrywa jest tak oczywista, że wyciągnięcie tego jako agrumentu, który ma Cię przekonać do współpracy, jest na granicy nieprzyzwoitości, a na pewno ma posłużyć jako wabik dla świeżych w branży. Nie ma innej opcji niż taka. Nagrywasz-obrabiasz (sam czy dajesz komuś) i promujesz. Chyba, że umowa mówi inaczej odnośnie promocji. Ale to prawie wyłącznie wtedy, kiedy pracują ze sobą bardzo podobne, wręcz identyczne tematycznie strony. Wtedy ta promocja może być podzielona między nich. Aczkolwiek zdarza się rzadko i nie polecam. "Pracowanie" nagrania na Twoją rzecz i korzyść dla czytelników dla Twojej nowej odsłony działa WYŁĄCZNIE wtedy, kiedy materiał jaki nagrasz jest po pierwsze PRZYDATNY dla TWOICH czytelników w krótszym i dłuższym czasie, i nosi znamiona nowości. No w moim przypadku kwestia nowości odpada zupełnie, ponieważ byłby to podcast o tym, o czym ja już u siebie podcast nagrałam. Więc tutaj nowość ma jedynie wymiar przynęty dla czytelników bloga drugiej strony. A w związku z tym, że tamci czytelnicy za cholerę nie pokrywają się z moimi, a jeśli to w ilościach nikłych, nie ma w ogóle mowy o tym, że skorzystam na zachwycie nowością.

Krok 3. INNI TEŻ

"(…) Przykłady moich nagrań znajdziesz w kilku miejscach: (…)

Działanie: znajdziesz się w zaszczytnym gronie. Podnosi to również atrakcyjność drugiej strony: byli tacy, którzy chcieli z nim nagrywać.

Co czujesz? Jesteś wyróżniona zaproszeniem Cię do grona. Jeśli oni się zgodzili, to Ty też się zgodzisz.

Jak powinno zadziałać? Czy te nazwiska i miejsca cokolwiek Ci mówią? Na jakiej liście się znajdziesz? Po pierwsze odsłuchaj te podcasty. Nie musisz w całości. Ale posłuchaj jak prowadzona jest rozmowa? Jakiej jakości jest nagranie? Odwiedź miejsca, z których prowadzą swoją działalność wymienieni na liście. Zobacz, jakie to są strony, jak wyglądają? Czy są aktywne dzisiaj, czy aktywni są czytelnicy? Samo nazwisko, jeśli nic Ci nie mówi, nie jest dla Ciebie wartością. To, co stoi za tym nazwiskiem już tak.

Krok 4. UMACNIANIE POZYCJI

"(…) Moje pytanie brzmi więc tak: czy zechcesz podzielić się z moimi czytelnikami/słuchaczami twoją wiedzą? (…)"

Działanie: jesteś ponownie głaskana, że wiesz dużo i Twoja wiedza przyda się innym.

Co czujesz? Po raz drugi czujesz przypływ fali samozachwytu i dowartościowania

Jak powinno zadziałać? Wstrzymaj konie kochana. Nie musisz od razu się decydować. Mail jest piękny, nie przeczę. Spełnia wszystkie warunki marchewki. Ale nie ma w nim na razie NIC, co byłoby dla Ciebie naprawdę wartościowe.  Zaraz pokażę Ci dlaczego.

Krok 5: KONKRETÓW BRAK

W odpowiediz i formułkach grzecznościowych ja zadaję pierwsze konkretne pytanie:

Niedomowa: "(…)  na jakich warunkach będziemy sobie przez tę godzinę współpracować? (…)

Strona: :"… tzn? 🙂 …"

Niedomowa: "ja daję Ci treść, co Ty dajesz w zamian? "

Strona: "Zasięg, swój czas, stale żywy podcast, link do twojego bloga"

Uwaga! O zasięgu powiem później. Zwróć uwagę na fragment "swój czas". Oznacza to, że własny czas jest dla Strony bardzo cenny, skoro wymienia go jako element w barterze. A jak wycenia Twój?  "Stale żywy podcast" – oznacza tylko tyle, że materiał zawiśnie i będzie wisiał. Nie wiesz gdzie, nie wiesz czy i jak często będzie promowany. NIe wiesz nic. "link do twojego bloga" (pomijam kwestię zlania form grzecznościowych w wiad. pisanych – patrz lista "Błędy Mojego Biznesu", cz. 2, pkt 9) – to umieszczenie linku do Twojego miejsca jest tak oczywiste, jak to że teraz to czytasz. To są warunki podstawowe, a nie jakieś specjalne fajerwerki.

Niedomowa: " A o jakim zasięgu mówimy? Czy działania również na FB, link do www link do fp? Z jakim zasięgiem?"

Strona: " Promuje wszystkim co mam. Nie mam potrzeby ograniczania się 🙂 "

Niedomowa: "Czy mógłbyś mi przesłać zrzut z analytics za ostatni miesiąc dot. strony www? I jeśli możesz to dane demo: płeć i wiek, też za ostatni miesiąc".

Strona: brak odpowiedzi – aktualizacja: poniedziałek, dzisiaj, godzina 08:45 – wciąż nic,

I co o tym myślisz? Ja się czuję z jednej strony zrobiona na szaro, ale z drugiej jestem z siebie niesamowicie dumna. Że nie uległam pierwszym emocjom. Że nie dałam się zwabić na nic. Żadna konkretna propozycja nie padła. Już nie mówię o pieniądzach, choć to wcale nie byłoby takie dziwne. To jest praca. I taka, która nie trwa godzinę. Bo nie wyobrażam sobie jak bym się miała do tego nie przygotować. Jeśli wzięłabym pod uwagę stawkę godzinową, jaką płacili mi w ostatniej korporacji i dodała do tego perspektywę zarobków na tym samym stanowisku w ciągu kolejnych kilku lat, to z pewnością rachunek byłby nie mały.

Podsumowując: taka propozycja jest wyłącznie jednostronna. Korzyści miałby wyłącznie ten, kto podsuwa Ci takie oferty. Ty z tej współpracy nie miałabyś nic. Nie masz pojęcia jaki jest zasięg bloga. Nie wiesz nic na temat jego czytelników.

Jeśli umieściłabyś link do tego wywiadu, jak skorzystaliby na tym Twoi obecni i przyszli czytelnicy?

Czy dla nich to byłaby treść wartościowa?

Zachęcali by innych, sobie podobnych, do odwiedzania Twojego bloga WŁAŚNIE ZE WZGLĘDU na to, że Ty nagrałaś tamten podcast?

Czy wśród czytelników bloga Strony są Twoi czytelnicy?

Tego wszystkiego nie wiesz, dopóki nie dostaniesz statystyk. A jak widać, Strona milczy. Nie wiem nic.

Na te wszystkie pytania musisz sobie odpowiedzieć ZANIM przyjmiesz albo odrzucisz którąkolwiek ofertę. Odpowiedzi na nie są argumentami ZA albo PRZECIW wspólpracy. Nie zapominaj o tym nawet jeśli druga strona będzie czarować Cię nie wiadomo jakimi komplementami, opowieściami o możliwościach jakie się właśnie przed Tobą otwierają i korzyściach jakie będą płynąć ze współpracy właśnie z nimi. Przekonać mają Cię faktyczne wyniki, statystki, a nie palcem na wodzie pisane obietnice.

Uwaga dla Strony/Stron: jeśli w swojej ofercie proponujesz ZASIĘG, przygotuj się na to, że będziesz natychmiast poproszony o liczby. Może również dojść do tego, że jeśli proponujesz ZASIĘG zostaniesz zobowiązany do podania konkretnych wyników, jakie przewidujesz. Abstrahuję od tego, czy jest to możliwe, czy nie. Ale to Ty podajesz ZASIĘG na tacy. Nie licz na to, że masz do czynienia z nawiną gąską czy gąsiorkiem, co to siorbnie noskiem i poleci do korytka, co to i tak jest puste. Albo nie rzucaj takimi ofertami, albo miej co pokazać. I nie jest tak, że zawsze wchodzimy wyłącznie w ogromne zasięgi. Lepszy mniejszy, a konkretny. Ale liczby muszą być. Jeśli takich nie masz, nie mów, że zrobisz jakikolwiek zasięg, skoro nie jesteś w stanie powiedzieć, jaki masz dzisiaj.

Mam nadzieję, że świadomość blogerów wzrasta. Jak widać, skoro takie oferty się pojawiają, to znaczy, że ktoś na takie propozycje się godzi. I mam nadzieję, że po przeczytaniu tego wpisu Ty będziesz potrafiła/potrafił odpowiadać na takie oferty.

Pamiętaj kochana moja: to cudownie, że ktoś Cię zauważył, docenił, wysłał do Ciebie taki mail. Ale zanim się zgodzisz zastanów się "co Ty będziesz z tego miała?". W każdym wymiarze: materialnym, popularności Twojego bloga, emocjonalnym. Na tym polega każda WSPÓŁpraca. Inne podejście to wyzysk.

A Strona? Dziękuję Ci za materiał do tego wpisu. Choć wolałabym żeby kontekst był zupełnie inny. Wolałabym napisać, jak to fajnie jest mieć do czynienia z profesjonalistą. Jakie to fajne uczucie, kiedy za słowami stoją czyny. Jak to fajnie jest, kiedy docenia się ludzi, z którymi chce się współpracować, a nie szuka okazji. I mam nadzieję, że Twoja praca zostanie doceniona.

Tymczasem



 

Podaj dalej. Dzięki!Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Email this to someonePin on Pinterest0
  • Ja na blogu nie zarabiam, ale już się naczytałam wielu ostrzeżeń. Faktycznie można się naciąć. I co dziwne, często innym się wydaje, że pisanie na bloga to 5 minut i tekst jest. Pozdrawiam 🙂

  • Jejku, a ja z kolei z drugiej strony na to patrzę. Ja właśnie wyszłam z taką propozycją do różnych osób i to nawet bardzo znanych i o dziwo dostałam zgodę i wyobraź sobie, że nikt mnie nie zapytał o zasięgi, ale ja też napisałam szczerze, że mój blog działa od 7-8 miesięcy. Są jeszcze ludzie „dobrej woli”, którzy wchodzą w takie współprace za free. Inaczej skoro sama nie zarabiam na blogu, aż strach pomyśleć, ile musiałabym za te „zgody” zapłacić…

    • Kilińska

      to nie chodzi Agnieszka, że ja nie mam dobrej woli. mam i to w nadmiarze. chodzi o uczciwość. jeśli oferuje mi zasięg, to ja się zawsze spytam jaki. jeśli złożyłby mi uczciwą ofertę, to ja bym uczciwie do tego podeszła. nie za wszystkim musi stać kasa. ale wszystko musi być szczere i uczciwe. nie pójdę tam, gdzie z jednej strony krzyczą, że ło matko jak to będzie ekstra, a z drugiej tego ekstra to sami nie widzieli na oczy. nie tak. byłam u Ciebie na blogu i on wygląda dużo bardziej „nieco” inaczej niż ten, na którym miałam być. nie tylko w kwestii estetyki strony. a to też ma znaczenie. pozdrawiam serdecznie

  • Ehh… Jak trudno ludziom poznać i zacząć stosować zasadę 3 WIN…

    • Kilińska

      Kasia…aż musiałam poszukać o jakieś zasadzie mówisz, bo skojarzenia miałam różne:)) tak. żeby wszyscy mieli po win:)))

  • na szaro to właśnie nie dałaś się zrobić 🙂 Szczególnie na początku takie łechtanie ego jest miłe na pewno też, na początku rzuciłabym się na propozycje, ale faktycznie trzeba ochłonąć. Bardzo trafne spostrzeżenia 🙂

    • Kilińska

      :)) to „na szaro” na początku było dużo bardziej dosadnie. ale potem zmiękłam w ramach ochrony dóbr emocjonalnych czytelników. choć na usta samo się rzuca zupełnie co innego:))

  • Dobrze, że jesteś czujna:). Też bardzo uważnie analizuję różnego rodzaju oferty i w sumie do tej pory miałam jedna konkretną, która była korzystna zarówno dla drugiej strony jak i dla mnie. Reszta to raczej chęć naciągnięcia mnie na robienie czegoś dla kogoś w zamian za nic lub coś, co w ogóle nie jest dla mnie ważne. A przy okazji chciałam poinformować o zmianie terminu moich linkowych party. Od czerwca zaczynają się we wtorki, także serdecznie zapraszam na tego tygodniowe, ponieważ już trwa:). Pozdrawiam Ania.

    • Kilińska

      dziękuję:) już sobie zaglądam. tak, trzeba być czujnym. bo to pierwsze ” o mmmmtko! chcą mnie” bardzo często idzie tuż przed „lecę!!”. no i po wszystkim. pozdrawiam Cię Ania

  • Bardzo podoba mi się Twój wpis ponieważ bardzo dokładnie opisałaś zastosowanie i działanie technik manipulacji. Tak się składa że piszę bloga właśnie na temat oszustw, wiec jak byś chciała opublikować ten wpis gościnnie na moim blogu to zapraszam!!! Ale jednocześnie nie nalegam i nie obiecuję złotych gruszek na wierzbie 😊

    • Kilińska

      Dziękuję. jeszcze dzisiaj do Ciebie napiszę. Pozdrawiam serdecznie.:))

  • To smutne jak ludzie nie doceniaja ciezkiej pracy i wysilku wlozonego w blogowanie. Niestety blogerzy nadal nie sa traktowani powaznie przez wielu partnerow. Wazne jest, aby nie isc na latwizne i nie zgadzac sie na byle jakie propozycje, bo w ten sposob przyzwyczajamy ich do niskich standardow.

    • Kilińska

      no właśnie. tak jak mówisz. choć to pierwsze zachłyśnięcie jest niebywale silne. i może kompletnie zamącić w głowie. ale być może im więcej blogerów będzie otwarcie mówić o takich przypadkach jak mój, coś drgnie i się zmieni. to często też taki trochę wstyd przed przyznaniem, że zostało się tak potraktowanym i wspólpraca nie wyszła. ale to nie ja mam się wstydzić, a ON.

  • Jestem początkującą blogerką, ale taki wpis bardzo mi się przydał, żeby rozjaśnić pogląd. Pozdrawiam

    • Kilińska

      cieszę się bardzo. a z drugiej strony to smutne, że takie rzeczy się zdarzają. polecam Ci również moje dwa podcasty. http://www.jakuraniedomowa.pl/kat/sluchaj/podcast/ są właśnie dla początkujących blogerów. cudownego dnia. pozdrawiam również.

  • babownia

    Siedzę i myślę nad twoim wpisem. Dużo tej pazerności na darmochę w obecnym świecie. Ja nie zarabiam na blogu. Mam chyba zbyt słaby content, żeby dostawać takie oferty. Ale dobrze wiedzieć jak to działa w razie gdyby ktoś chciał się podpiąć. Natomiast w tym roku zdarzyło mi się być naiwną idiotką … pocieszam się, że zdobyłam nowe doświadczenie… Basia.

    • Kilińska

      Każdy błąd moim zdaniem czegoś powinien nas uczyć. Ja ich w życiu zrobiłam masę i pewnie drugie tyle przede mną. Ale na pewno tych, które już popełniłam nie powtórzę. Będę w każdym razie się starać. Bo nic nie ma na pewno:)

Przeczytaj poprzedni wpis:
WYWIAD NIEDOMOWEJ: PRZEDSZKOLE ZIELONY LATAWIEC

Jestem w Niepublicznym Przedszkolu Integracyjnym Zielony Latawiec, a dokładnie w jednej z ich trzech placówek w Warszawie, przy ulicy Czerniakowskiej....

Zamknij