Tylko przy ich wsparciu wszystko ma sens

Karolina, mama, autorka bloga, współwłaścicielka firmy szkoleniowej, trener osobisty, w przyszłości założycielka Instytutu Rozwoju Osobistego. Na co dzień walczy z wadą synka. I … daje nadzieję innym rodzicom w takiej i podobnej jak jej rodzina sytuacji. Zapraszam Was na drugie, w ramach cyklu MAM(Y) MOC, spotkanie z przepiękną kobietą, mamą i jej rodziną. Zobaczcie, jak pięknie rozwija się ten projekt dla mam.

Karolina, zacznę totalnie niestandardowo: czego nigdy o sobie byś nie powiedziała?

Zaskakujące pytanie, niech się zastanowię, jak tę przekorę ugryźć Pierwszym co przychodzi mi do głowy, a czego bym o sobie zdecydowanie nie powiedziała to ,to, że jestem małomówna – co to, to nie…
Tchórzostwo to kolejna cecha, której nie posiadam. Zawszę podejmuję ryzyko i nie boję się odważnych decyzji. Oczywiście nie w każdym przypadku się to sprawdza, wręcz przeciętnie…jednak nie mam obaw, że w przyszłości będę się zastanawiała nad tym „co by było gdyby…”.

Brak wytrwałości również, nie leży w mojej naturze. Gdy już się czegoś podejmę, gdy w coś wierzę nie ma szans bym odpuściła bądź przerwała realizację w połowie drogi, mam silna „potrzebę domknięcia”.

Bezduszność to ostatnie co mogłabym o sobie powiedzieć, nie potrafię przejść obojętnie wobec kogoś kto potrzebuje wsparcia – stąd pewnie wybrałam taki, a nie inny zawód. Osoby znające mnie lepiej mawiają, że mam po prostu oczy usytuowane w wilgotnym miejscu – bardzo często się wzruszam i nie mogę tego zrzucić na burzę hormonów.

A co powiedziałabyś o sobie, w kilku słowach?

W kilku słowach powiadasz…? O ile o innych mogłabym mówić godzinami, to o samej sobie przychodzi mi to znacznie trudniej. Od jakiegoś czasu w głównej mierze swój czas poświęcam rodzinie, spełniam się jako mama dwóch wspaniałych synów, Antosia i Kubusia.

Staram się jak najlepiej wykorzystać ten nasz, wspólny czas. Wcześniej prowadziłam bardzo aktywny zawodowo żywot, a dwie małe istoty przewartościowały cały dotychczasowy świat. W tak zwanym między czasie dla zachowania wewnętrznej równowagi zaczęłam tworzyć kawałek wirtualnej przestrzeni, w której z czytelnikami dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem. Nie sądziłam, że może to być tak ciekawe, satysfakcjonujące i rozwijające zajęcie. Wiem również, że co się odwlecze to nie uciecze – nie potrafię usiedzieć na miejscu, muszę działać, dlatego już niebawem zaczynam nowy projekt, który pozwoli mi połączyć macierzyństwo z pracą zawodową – to dla mnie bardzo ważne i pewnie dlatego tak mnie to cieszy. Wyszło trochę więcej niż kilka słów, ale tak to już jest z moim gadulstwem.

Zależy mi na pokazaniu tego, że dziecko z wadą taką, jak ma mój Kubuś, to nie koniec świata. Nie jest łatwo, ale na końcu naszej drogi będzie stał zdrowy człowiek

A skąd pisanie jako takie?

Myśl o prowadzeniu bloga, chodziła za mną od jakiegoś czasu. Zawsze jednak nie miałam go na tyle, by móc pisaniu poświęcić jego odpowiednią ilość. Dziś jak się nad tym zastanawiam to stwierdzam, że wcześniej wcale tego czasu nie mam więcej, po prostu teraz mam inne priorytety. Nie było jednak tak, że powoli dojrzewałam do decyzji o prowadzeniu bloga, aż w końcu – siadłam i oto jest Odnova

Blog zabiera Ci zapewne czasem i sporo czasu. Powiedz jak patrzą na to Twoi najbliżsi? Często pisanie bloga przez mamę traktowane jest jako fanaberia, kaprys, strata czasu. Jak to jest u Ciebie?

Tak naprawdę to moi najbliżsi i przyjaciele namawiali mnie od zawsze do pisania, dlatego gdy już podjęłam wyzwanie i siadłam przy klawiaturze w pełni mogę liczyć na ich wsparcie. Znają mnie na tyle dobrze, że wiedzą czym jest dla mnie to moje miejsce w sieci, że to nie wymysł czy fanaberia, tylko odskocznia, bufor, okno na świat. W końcu ostatecznie do pisania skłoniła mnie sytuacja osobista.

To ogromna wartość. Chyba każda z nas, mam piszących, marzy o takim właśnie wsparciu. Zapewne nie tylko w pisaniu. Mówisz o sytuacji osobistej. Możesz powiedzieć o tym coś więcej?

Oczywiście, cieszę się, że o to pytasz, gdyż odpowiedź na to pytanie, stanowi poniekąd misję mojego bloga. Zanim opowiem o podjęciu konkretnej decyzji, przybliżę okoliczności. Przełomowym momentem w naszym życiu, w ostatnim czasie była informacja o wadzie, z którą urodził się nasz młodszy synek. Wtedy postanowiłam, że na jakiś czas wyłączę się z życia zawodowego i zaopiekuję się dziećmi. Jak się przekonałam nieco później, wcale nie jest tak łatwo zwolnić, zaciągnąć zawodowy hamulec ręczny podczas „pracoholicznego” rajdu. Gdy dodatkowo jeszcze droga okazuje się wyboista, z ostrymi zakrętami i często pod górkę, naprawdę ciężko jest złapać dystans i zachować równowagę. Blog jest dla mnie oknem na świat, wentylem bezpieczeństwa, daje mi przestrzeń, w której się realizuję. Pozwala złapać oddech i odnaleźć inną perspektywę, tak często potrzebną podczas codziennych potyczek. Zatem Odnova – mój blog, to nasza historia, zamknięta w 6 literach – wyraża codzienną pracę nad powrotem do normalności, normalnego życia dla dzieci i dla nas…

Mówisz o Was, a czym dla Ciebie jest pisanie Odnovy?

Dzięki niej mam poczucie, że nie stoję w miejscu, że się rozwijam, że w jakiś sposób pomagam innym. Daje mi możliwość wykorzystania swojej psychologicznej i medycznej wiedzy, którą chcę się dzielić z czytelnikami. Blog to dla mnie również sposób komunikacji, przekazywania ważnych informacji – również tych dotyczących wady rozszczepu wargi i podniebienia. W sieci trudno jest znaleźć źródła z rzetelną wiedzą – sama miałam problem by do takowej dotrzeć. Stąd na moim blogu przeplatają się również nasze rozszczepowe historie.

Mówisz o ważnych informacjach, które chcesz przekazywać. Co chcesz powiedzieć tym, którzy Cię czytają?

Chcę w ten sposób pomóc innym rodzicom będącym w podobnej sytuacji, dodać otuchy, nadziei. Dzięki temu sama nadaje sens temu co nas spotkało, co spotkało Kubusia – że dzieje się to „po coś”.

To jest niesamowite, jak w tym wszystkim znajdujesz jeszcze siłę, żeby wspierać innych rodziców. Czy nazwa bloga, Odnova, jest przypadkowa, czy niesie właśnie to przesłanie dla innych?

Co do nazwy bloga, to ta pojawiła się znienacka. Pamiętam, że jechaliśmy z Kubusiem na konsultacje i nagle wystrzeliłam, jak z procy mówiąc do męża „Odnova, to będzie Odnova!”. Ten blog jest jednym z kamieni milowych otwierających nowe perspektywy. Odnova to również miejsce, gdzie dbamy o zdrowie i rozwój, zarówno psychiczny, jak i fizyczny, to połączenie fizjoterapii i psychologii – poniekąd odnowa biologiczna. Każdego dnia od nova stajemy w szranki z tym co przynosi życie. Dzień po dniu, stopniowo pokonujemy wadę Kuby i będziemy tak brać ją za bary, aż do momentu całkowitego zwycięstwa. Odnova to również nasz początek, w minionym roku zamknęliśmy kilka etapów, zmieniliśmy wiele, mogę nawet powiedzieć, że wszystko – zaczęliśmy od nowa. Na blogu pojawiają się teksty, powiązane z moimi codziennymi dylematami. Gdy sama szukam odpowiedzi na jakieś pytanie i w końcu ją znajdę wtedy się tym dzielę. Dużo czytam, staram się rozwijać – a gdy trafię na jakieś ciekawe badanie, na samą myśl, że o nim napiszę śmieje mi się „micha”. Czasami wpis jest odpowiedzią na prośbę czytelników – bardzo mnie cieszy każda informacja zwrotna.

No dobrze, ale nie od zawsze byłaś mamą.  „Co robiłaś zanim?” – stale zadaję to pytanie mamom.

Przed urlopem macierzyńskim bardzo intensywnie pracowałam. Prowadziłam ogólnopolskie projekty, które realizowałam dla Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, dla Ministerstwa Sprawiedliwości i dla biznesu. Jako psycholog dotychczas zajmowałam się prowadzeniem szkoleń interpersonalnych oraz budowaniem narzędzi do badania i podnoszenia kompetencji pracowników (testy, podręczniki, współtworzenie narzędzi IT). W tej sferze osiągnęłam wiele, ale nic nie przychodzi samo, a na pewno nie za darmo. Tempo było tak duże, ogrom stresu sprawiły, że w tym obszarze się wypaliłam.

Powiem Ci, że robi to ogromne wrażenie. W dzisiejszych czasach popularność zawodów typu trener, coach itp. jest ogromna. Ty na starcie masz już ogromne doświadczenie. Wykorzystujesz to w jakiś sposób dzisiaj?

Tak, prowadzę firmę doradczo-szkoleniową, New Key, choć teraz za stery trzyma mój mąż, ja więcej czasu poświęcam rodzinie.

Łał !! Czyli płomień nie wygasł tak zupełnie?

W momencie, gdy sytuacja z Kubą się w miarę ustatkowała – w październiku 2016r. byliśmy po drugiej operacji – moja matczyna czujność nieco się wyciszyła i znowu zapragnęłam robić coś dla siebie i innych, wtedy też powstał blog. Na początku były przygotowania – blog od zera postawiłam sama, nie mając wcześniej na ten temat zielnego pojęcia. Przyjemność i zarazem obawy pojawiły się wtedy gdy mogłam zacząć zamieszczać swoje teksty – pierwsze klikniecie przycisku „publikuj” do dopiero było wyzwanie.

Co do płomienia, to nie wygasł – w moim przypadku to niemożliwe, za bardzo lubię to co robię. Myślę, że na jakiś czas zwyczajnie się zmniejszył – tląc się w ukryciu, by właśnie teraz stopniowo rozżarzyć się na nowo, żeby nie powiedzieć „od nova”.

Doskonale to rozumiem. Wiesz co? Kiedy tak słucham Ciebie, czuję pod skórą, że masz ochotę na więcej, może na kontynuowanie tego, co robiłaś zanim zostałaś mamą. Masz jakieś plany w związku z tym?

Wszystko dzieje się bardzo dynamicznie. Blog rozwija się prężnie, co bardzo mnie cieszy, choć ciągle czuję niedosyt, bo nie mogę poświęcić mu tyle czasu, ile bym chciała. To co wiem, że jest moim atutem i już owocuje są moje umiejętności trenerskie i doświadczenie szkoleniowe, stąd nie mam problemu z wystąpieniami publicznymi. Ostatnie 2 lata bardzo dały mi się we znaki i siedzenie w domu, potyczki z chorobą podcięły mi nieco skrzydła i pozbawiły pewności siebie. Jednak gdy już staję przed słuchaczami, uczestnikami szkoleń czuję się jak ryba w wodzie. Dlatego nie wyobrażam sobie całkowicie się od tego odciąć. To co zmienię to może charakter i grupę odbiorców szkoleń, nie będą to przedsięwzięcia podobne do tych, które podejmowałam do tej pory.

Aż mam ciarki kochana kiedy tego słucham … jesteś niesamowita!

Dziękuję, jednak nie przeceniałabym tego, co się działo i dzieje, zwyczajne koleje losu z którymi każdy radzi sobie na swój sposób. Prawda jest taka, że jeszcze całkiem niedawno tak nie myślałam o tym co nas spotkało, to przyszło z czasem – pewien rodzaj akceptacji. Choć oczywiście przychodzą chwile zwątpienia, szczególnie gdy patrzę na cierpienie dziecka i nie mogę mu pomóc…wtedy jest ciężko. Na szczęście to wszystko jest tylko drogą, zawiłą, krętą, ale jedyną słuszną, na jej końcu czeka zdrowy człowiek. Dlatego mimo trudności będziemy ją przemierzać.

Wszystko tkwi w naszych głowach, gdy zyskałam pewność, że zdrowiu Kuby nic nie zagraża, że kolejne operacje będą miały miejsce za jakiś czas, zaczęłam myśleć nieco szerzej, odblokowała się klapka – „działaj”…

Wtedy pojawiły się pomysły na nowe przedsięwzięcia. Właśnie pracuję nad otwarciem Instytutu Rozwoju Osobistego Odnova. Ma być to miejsce, gdzie udzielane będzie holistyczne wsparcie – od konsultacji i usług psychologicznych, dietetycznych, fizjoterapeutycznych po możliwość skorzystania z zajęć zorganizowanych typu fitness i siłownia, będzie tam również strefa malucha, gdzie mamy będą mogły zostawić dziecko pod profesjonalną opieką, by móc zrobić coś dla siebie i skorzystać z oferowanych usług. Z tyłu głowy zaczyna tlić się pomysł o napisaniu książki, ale to odległy temat…

Karolina, walka z chorobą syna, blog, firma, instytut … jak Ty to robisz?? Skąd bierzesz siły na to wszystko??

Moim motorem, motywacją, źródłem siły są moi najbliżsi, moja rodzina. Niezależnie, jak by to nie zabrzmiało, to dla nich i tylko przy ich wsparciu wszystko, czego się podejmuję ma sens. Gdyby nie oni to, jak mawiał Kononowicz „nie byłoby niczego”.

No dobrze … a powiedz mi kochana moja, czego pragnęłabyś dla siebie? O czym marzysz Ty, Karolina, nie mama, nie zarządzająca firmą, nie szef instytutu, ale Ty, dla siebie?

Zapewne nie będę oryginalna jeśli powiem, że nie jest to łatwe pytanie. Pokuszę się o stwierdzenie, że „niestety” matczynego instynktu nie da się wyłączyć. Niestety, ponieważ fajnie byłoby wrócić do czasu beztroski. Dlatego dziś najważniejsze jest dla mnie szczęście i zdrowie moich najbliższych. Gdybym jednak miała przytoczyć rzeczy, które miałyby stricte dotyczyć mnie, to byłyby to najprostsze, prozaiczne rzeczy. Chciałabym posiadać zdolność wyłączania matczynej nadgorliwości i ze spokojem ducha korzystać z czasu dedykowanego tylko moim, małym przyjemnościom. Bez zastanawiania się czy chłopcy najedzeni, napojeni, ubrani, przebrani, położeni…przecież człowiek się męczy podczas takiego odpoczynku. O ile efektywnej by się relaksowało bez tych bezsensownych przemyśleń i obaw…

A tak zupełnie poważnie to moim najbardziej aktualnym marzeniem jest nasz, własny kawałek podłogi. Właśnie się przeprowadziliśmy i jesteśmy na etapie wykańczania własnych, czterech ścian. Gdy już to marzenie się spełni to zapewne pojawi się kolejne, które zawsze traktuję, jak cel – dlatego wyznaczam mu datę realizacji i dążę do jego ziszczenia. Serdecznie polecam tę metodę.

Tego wszystkiego Ci Karolina z całego serca życzę i na koniec muszę zacytować klasyka słowami „mam tak samo jak Ty”: chciałabym umieć wyłączyć tę nadgorliwą mamę w sobie … być może kiedyś pogadamy o tym, jak to jest fajnie z uśpioną tą właśnie funkcją. Ściskam Cię mocno, do następnego razu

Wszystkie zdjęcia zamieszczone w wywiadzie są własnością Karoliny i zostały tutaj opublikowane bez zgody na dalsze ich kopiowanie i udostępnianie.



Jeśli chcesz przeczytać do tej pory opublikowane teksty w tamach MAM(Y) MOC, kliknij tutaj i poznaj wszystkie wspaniałe mamy, które oddały nam cząstkę siebie i podzieliły się swoimi cudownymi historiami.

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Podaj dalej. Dzięki!Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Email this to someonePin on Pinterest0
  • Mimo wszystko zastanawia mnie skąd Karolina bierze siły . Wiem, pisała, że od najbliższych… ale mimo wszystko 😉
    Bardzo inspirującą rozmowa. Motywuje i jeszcze bardziej zachęca do działania. Jestem pod wrażeniem. Życzę Karolinie dalszych sukcesów 😊 pozdrawiam

  • BArdzo ciekawa rozmowa 🙂 kurcze.. to jest niesamowite, ile dobrej energii może wnieść w codzienność tak pozytywny człowiek 🙂

  • Uwielbiam takie inspirujące kobiety!

  • Teksty i przemyślenia z bloga Karoliny są mi bliskie. W tej rozmowie widać ciepło i miłość

  • Elwira Zbadyńska

    Przeczytałam jednym tchem. Mam zaszczyt znać Karolinę i potwierdzam, że to niezwykle czarująca, ambitna i niesamowita kobieta. Oby więcej było takich mam!

    • Kto ma zaszczyt, ten ma zaszczyt znać zabieganą E ❤️. Dziękuję kochana 😘

  • Bloga Odnova znam i czasem odwiedzam. Dopiero ten wywiad jednak pokazał mi jak mało wiemy o autorach blogów, ich życiu… I przede wszystkim- Karolina, wielkie brawa dla Ciebie- wspaniała z Ciebie mama i w ogóle kobieta, tak trzymaj!

  • KrasnaLove Myśli

    Uwielbiam czytać bloga Karoliny, bo pisze go kobieta z pasją i nie boi się tego pokazywać 😉 Wywiad z nią przeczytałam z największą ciekawością i jestem pod wrażeniem 😉 Brawo Karolina 🙂

    • Ściskam i dziękuję, że jesteś ze mną i moim blogowaniem😘

  • Karolina to przede wszystkim dobry, ciepły, wspaniały człowiek.
    A tak, wyłączenie choćby na chwilę instynktu macierzyńskiego mogłoby być fajne 🙂

  • Wiola Skawinska

    Wow cóż za kobieta 🙂 brawo

Przeczytaj poprzedni wpis:
UWIELBIAM I LUBIĘ

W zeszłym tygodniu pisałam o tym, do czego mam dystans. I naturalną tego konsekwencją jest powiedzenie o tym, co uwielbiam,...

Zamknij