MAM DYSTANS

No właśnie. Bo co by było, gdybym go nie miała? Fakt, że mam dystans, najogólniej mówiąc, pozwala mi funkcjonować. Tak z dnia na dzień. Ostatnio umieściłam na IG przekaz live, stojąc pod dachem, schowana przed deszczem. Jedno jest pewne, stylizacją daleko mi było do Ivanki Trump w czasie zaprzysiężenia jej papy.

Miałam bowiem na głowie niebieskawy szal w mocno różowe gwiazdki. Otulał on luźnym splotem me nabrzmiałe od nadwagi policzki, odkrywając nieśmiało skrawek wyprostowanej świeżo grzywki, acz już nieco zmąconej wilgocią deszczu. Grzywka tworzyła coś w rodzaju kępki siana uczepionej stracha na wróble z zadaniem imitowania włosów tegoż. Do tego narzuciłam wełniane wdzianko, a'la kufajka robotnika z pobliskich wykopów, uroczo prążkowane w lekką jodełkę. I tak oto wyglądając bardziej niż "idź stąd" opowiadałam na żywo, że coś robię. Otrzymałam wtedy komentarz następującej treści "uwielbiam Twój dystans do siebie". A nie mówiłam??

Mam dystans do…

No właśnie. Zatem oprócz tego, że jasne jest, że do siebie i do tego, co powiedzą inni,  mam duuuży dystans, to do czego jeszcze?

Mam dystans do ludzi, dlatego ich kocham.

Mam dystans do zmian pór roku, dlatego nie leczę się kiedy koło kwietnia orientuję się, że dobrze by było rozebrać choinkę.

Mam dystans do pieniędzy, dlatego mam ich za mało.

Mam dystans do mojej wagi, ale nie działa to jak w przypadku pieniędzy.

Mam dystans do grzechu, ponieważ częściej uważam, że grzeszę, kiedy nie sądzę, że popełniam grzech.

Mam dystans do ocen stawianych mojemu dziecku przez nauczyciela, który ocenia na stopień prace plastyczne siedmiolatków.

Mam dystans do rachunków bieżących, dlatego kontrolę nad nimi przejął mój bank.

Mam dystans do punktualności i dlatego nie lubię czekać, ale spóźniać się przeciwnie.

Mam dystans do kościoła, dlatego omijam go szerokim łukiem, choć samego Boga nie.

Mam dystans do głupich i złych ludzi, dlatego uważam się za mądrą i dobrą, choć czasem potrzebuję zdefiniować co znaczy "mądra".

Mam dystans do wymiaru sprawiedliwości ponieważ doskonale wiem, że byłabym zdolna zabić bez mrugnięcia oka (okiem).

Mam dystans do poprawności językowej, dlatego z równą ekscytacją przeklinam jak i wymyślam własne zbitki słowne.

Mam dystans do bycia oryginalną, dlatego przeważnie udostępniam linki z podaniem autora.

Mam dystans do nagości, dlatego najlepiej czuję się w kożuchu.

Mam dystans do włażenia innym w tyłki, dlatego rzadko kupuję wazelinę.

Mam dystans do bycia miłą za wszelką cenę,  dlatego niewiele osób umawia się ze mną na drugi raz.

Mam dystans do małżeństwa, dlatego się rozwiodłam.

Mam dystans do własnego sukcesu dlatego cieszę się jak dzika, kiedy inni docierają do własnego celu.

Mam dystans do kłamstwa, złorzeczenia, poniżania mnie, dlatego nie tłumaczę się z pozrywanych kontaktów.

Mam dystans do poprawności politycznej, dlatego mam obcykany rozkład autobusów na Nowogrodzką.

Mam dystans do sprzątania, dlatego moje dziecko nie ma uczulenia na kurz.

Mam dystans do zdrowej żywności, dlatego dziecko od czasu do czasu spożywa produkty dostępne w popularnych punktach wymiany środków płatniczych na szeroko rozumiane jedzenie.

Mam dystans do definicji "uczesane włosy" dlatego moje dziecko ma dużo spinek i gumek do włosów.

Mam dystans do ubierania się zgodnie z przyjętymi zasadami, dlatego nikt u nas w domu nie wie, gdzie są jego drugie skarpetki.

Mam dystans do frekwencji dziecka w klasach 1-3, dlatego wybór tematu maila do wychowawcy zawsze podpowiada "nieobecność Marty".

Mam dystans do perfekcjonizmu, dlatego na błędach uczę się więcej niż na sukcesach.

Mam dystans do rzeczy wielkich i spektakularnych w moim życiu, dlatego kręci mnie poranna rosa, chodzenie boso po mchu i jak trawa rośnie.

Mam dystans do konkursów talentów, dlatego śpiewam dopiero na dużej bani.

Mam dystans do matek wtykających w miejscach publicznych dzieciom słodycze do rączek, ponieważ doceniam to, że dbają tym samym o mój spokój i komfort psychiczny, nie mówiąc o własnym.

Mam dystans do starzenia się, dlatego moje zmarszczki opowiadają piękne historie, a nie wołają o botoks.

Mam dystans do praw fizyki, dlatego nikt mi nie powie, że to normalne, że samoloty latają.

Mam dystans do własnej pamięci, dlatego co roku kupuję nowy zestaw kartek świątecznych, przy czym od dziesięciu lat nikt ode mnie żadnej nie dostał.

Mam dystans do tego czym jest utrzymanie dziecka w czystości, dlatego moje dziecko jest szczęśliwe.

Mam dystans do działania według planu, dlatego zwykle realizuję wyłącznie punkt pierwszy "trzeba mieć plan".

Mam dystans do słowa "przyjaźń", dlatego wiem, na kim mogę polegać.

Mam dystans do rywalizacji, dlatego nigdy nie będę konkurować z matkami, które na szkolne pikniki pieką dziesięć rodzajów ciast, na bale kostiumowe szyją nocami stroje z serwetek, papieru toaletowego i krepiny, a ich córki wyglądają codziennie jak laleczki z porcelany.

Mam dystans do bycia mamą, ponieważ w przeciwnym razie po pierwszym miesiącu z noworodkiem odwieźliby mnie w kaftanie do domu wariatów, a tak macierzyństwo jest dla mnie najbardziej odpalonym w kosmos doświadczeniem.


Dzisiaj jestem pewna, że gdybym wszystko brała tak strasznie poważnie, nie potrafiłabym kochać i akceptować siebie takiej, jaką jestem. Z drugiej strony nie idę na żadne ustępstwa wobec życia, zdrowia i bezpieczeństwa moich najbliższych. Tutaj żadnego dystansu nie ma, a nawet podejrzewam siebie o skrajnie schizowe reakcje. Ale się pilnuję i wciąż uczę, że tutaj też czasem nic tak dobrze nie robi, jak odrobina dystansu.

Tak, jak nie widząc i nie doceniając drobiazgów w naszym życiu, nie nauczymy się cieszyć życiem, tak nie nabierając dystansu do siebie i życia nie będziemy w stanie docenić tego, jak wspaniałymi ludźmi jesteśmy i jaką wartość ma miłość do siebie.

Zobacz to.


 

Zapisz

Podaj dalej. Dzięki!Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Email this to someonePin on Pinterest0
  • Dystans jest potrzebny inaczej człowiek z nerwicą kończy.

  • Wiola Skawinska

    Dokładnie! super podejście

  • Kasia Spałek

    Wow, jestem pod wrażeniem sposobu w jaki podchodzisz do życia. Ja również mam dystans do wielu rzeczy, ale lubię mieć wszystko poukładane, zaplanowane i zorganizowane. I w sumie zanim ten dystans sobie stworzę, muszę przemyśleć to z każdej możliwej strony. Ale robię to i działa :D. Mimo wszystko podziwiam i życzę powodzenia! 🙂

    • Dziękuję Kasia. Widzisz Kasia, ja chciałabym mieć poukładane, ale nie potrafię. I dlatego mam dystans do porządku, organizacji itp. To pozwala mi przetrwać. Inaczej chyba bym się zapadła pod ziemię z niemocy i złości na samą siebie. A tak? Wiem po prostu, że pewnych rzeczy nie zmienię. Nie, że się nie starałam. Owszem. Pracowałam nad tym, pracowałam. I dowiedziałam się, że działam, jak ja to mówię, falami: raz mi się udaje i się trzymam, raz kompletna miazga. I taka jestem. I taką siebie kocham najbardziej 🙂 Ściskam Kasia, Tobie również wszystkiego:)

  • Jestem pewna, że gdyby nie dystans do pewnych kwestii, znając moją skłonność do przejmowania się wszystkimi i wszystkim, już dawno wylądowałabym w psychiatryku. 😉

    • To czuję, że wzięłabym salę obok !:))

  • I właśnie o to chodzi w życiu. Po kiego się spinać? Ja też mam dystans do wielu rzeczy – do siebie również.

    • No właśnie! I tak mamy masę takich rzeczy, przy których rozpinać się nie możemy, więc po co jeszcze sobie dodawać?? Szczególnie jeśli chodzi o nas same.

  • taka jest też moja opinia o Tobie – masz dystans. wielkie zazdroooo 😀

    • Zazdro? Mnie się wydaje, że Ty masz go równie dużo, co ja, jak nie więcej. Dzięki temu jakoś ciągniemy:)

  • Katarzyna Mirek

    Powiem Ci, że posiadanie dystansu do siebie jest najważniejszą rzeczą pozwalającą przetrwać 🙂

    • O właśnie Kasia, przetrwać. Cała reszta i tak wymaga wielkiego nie raz wysiłku od nas. Nie ma co się więc tak zasadzać ze zmarszczonym czołem na to, co możemy wciąć mniej poważnie. <3

Przeczytaj poprzedni wpis:
MAM PLAN B

Nie żebym codziennie o nim myślała i układała sobie coraz to nowsze warianty w zależności od nastroju. Nie. Po prostu...

Zamknij