Chatka nadaje się dla każdego magicznego stwora

Przyznam szczerze, jestem zaczarowana. Magda Kłodzińska, tworzy absolutnie magiczny świat, dzięki niej dostępny na wyciągnięcie ręki. Czy w dzisiejszych czasach jest miejsce dla skrzatów, wróżek i elfów? Poznajcie „Chatę Stwora” miejsce, gdzie rodzi się magia.

Powiedz Magda, co trzeba mieć w duszy, żeby robić to, co Ty?

Wiarę w to, że uda się zaczarować dzieciństwo wielu dzieci. Wiarę, że magia jest nam w życiu potrzebna i, że ma ogromny wpływ na rozwój wyobraźni dziecka. Pomysł na to, że pod każdym spotkanym kamieniem może kryć się magiczny stwór. No i odrobinę szaleństwa – w końcu kto jeszcze może powiedzieć, że lepi domki dla wróżek i krasnali.

Czy macierzyństwo Ci w tym pomaga?

Bardzo, od mojego synka to się wszystko zaczęło. Z jednej strony bycie mamą pozwala spojrzeć na świat oczami dziecka. Znajdować zachwyt we wszystkim co nas otacza, zarazić się ufnością i ciekawością świata. Chęć tego by zobaczyć w oczach dziecka błysk radości. Z drugiej strony pozwala odnaleźć w sobie dziecko, przypomnieć sobie jak łatwo było wierzyć w świętego Mikołaja, elfy czy wróżki. Marzyć o tym, że posiadamy magiczne moce lub, że w lesie pod paprocią możemy spotkać krasnoludka.

A kto mieszka w Twoich domkach?

Chatka nadaje się dla każdego magicznego stwora! Może to być urocza wróżka, pyzaty krasnal, psotny elf, zaprzyjaźniona myszka czy smok. Możemy stworzyć tą postać, nadać jej imię i cechy. Dzieci doskonale odnajdują się w tej roli! Zwykle mają już w głowie doskonały obraz swojego nowego lokatora. Taki stwór może także pełnić funkcję ochronną – np oswajać lęk przed ciemnością. Ograniczeniem jest jedynie nasza wyobraźnia.

A wierzysz we wróżki, skrzaty i elfy? Bo ja tak.

Tak, to jest ta cząstka pozytywnej, dobrej energii, która towarzyszy nam w życiu. Na każdym spacerze w lesie szukam ich obecności, dopatruję się domków w omszonych konarach drzew. Taki maleńki świat bardzo wciąga – każda łupina orzecha zamienia się w miseczkę lub wózek stwora.

A jak myślisz, co w tych domkach widzi Twój Jaś?

Domki nam prywatnie służą do zabaw narracyjnych – np. tworzymy chatkę w donicy i bawimy się, że mieszka tam gromada krasnoludków, które codziennie wychodzą do pracy w kopalni gdzie trudnią się wydobywaniem magicznego pyłu. Uprawiają też ogród i gotują obiady. To taka nasza męska alternatywa dla domków dla lalek.

Czeka aż w domkach zamieszkają skrzaty?

Za drzwiczkami w jego pokoju mieszka elf. Wprowadził się jak Janek miał 18 miesięcy i od tej pory się przyjaźnią. Co prawda nigdy nie odpowiedział na pukanie do drzwi (myślimy, że drzwiczki to jedynie przejście do magicznego elfiego świata i na pewno dlatego nie słyszał) ale zostawia liściki, słodycze i drobne upominki. Co jakiś czas Janek też może się upewnić o jego obecności bo wywiesza przed drzwiami swoje mini pranie, zostawia ślady stóp albo rozsypany magiczny pył.
Każda taka nowość wywołuje błysk w oku, dzieci wchodzą w świat magii niezwykle naturalnie.

No dobrze, a skąd w ogóle pomysł na lepienie z gliny domków dla skrzatów?

Jakiś czas temu przeczytałam historię o parku w Irlandii, w którym ktoś ciągle stawiał przy drzewach maleńkie drzwiczki dla wróżek. Mimo iż, regularnie były demontowane na ich miejsce tajemniczo pojawiały się nowe, ku radości spacerujących tam osób. Zaczarowała mnie ta magia. Uznałam, że byłoby świetnie stworzyć takie drzwiczki do własnego ogródka żeby podarować trochę tej magii mojemu synkowi. Rozpoczęłam próby z drewnem i korą jednak drzwiczki były nietrwałe i czegoś mi w nich brakowało. Tak odkryłam glinę, okazała się idealna. Stopniowo dodawałam różne faktury i kolory, aż okazało się, że tworzenie bardzo mnie wciągnęło. Później pojawiały się nowe pomysły na wykorzystanie drzwiczek. Do pokoju dziecka: przy listwie podłogowej, na półce między zabawkami, na doniczce… już sama aranżacja miejsca dla nich i kolekcjonowanie dodatków były świetną zabawą z synkiem.

 

 

To, co robisz jest przepiękne. Patrzę na Twoją stronę i jedna myśl nie daje mi spokoju: jak Ty to robisz??? Opowiedz trochę o samej technice.

Bardzo mi miło, dziękuję. Lepię z gliny samoutwardzalnej, czyli takiej, która nie wymaga pieca. Po początkowej obróbce, kiedy drzwi mają już swój kształt przychodzi czas na rzeźbę szczegółów. Wtedy każdy ruch, rodzaj narzędzia i siła nadaje pracy końcowy efekt. Następnie malowanie farbami akrylowymi (wieloma mini pędzelkami aby dopracować każdy szczegół) i kilka warstw lakieru. Reszta to szczypta magii.

Ile czasu zajmuje Ci na przykład zrobienie jednego skrzata?

To trudne pytanie, bo czasem mam już w głowie gotowy pomysł na skrzata a czasem pomysł powstaje w trakcie lepienia – wtedy kwestia dopasowywania odpowiedniego wąsa zajmuje dłużej). Tworzenie skrzata składa się z wielu etapów – rzeźba i malowanie to około godzina. Jednak dochodzi czas schnięcia gliny co zajmuje około dwie doby.

A drzwiczki? Do czego mogą mi służyć same drzwiczki?

Drzwiczki to taki mój podstawowy produkt od którego wszystko się zaczyna. Ale jeśli uda Ci się na nich poprzestać mogą ozdobić ścianę, półkę albo chować magicznego kuchennego pomocnika.

Kim jest klient „Chaty Stwora”?

Są generalnie dwie grupy moich klientów. Pierwsza to osoby, które chcą urządzić w ogrodzie tak zwany fairy garden. Czyli miniaturowy ogródek wróżek. Wtedy moje produkty wykorzystują do dekoracji donicy, kosza bądź przyklejają je na drzewie i tworzą urocze kompozycje. Druga grupa to mamy, które mają ochotę razem ze mną uknuć magiczną niespodziankę dla dziecka i stworzyć w jego pokoju magiczny domek dla wróżki lub skrzata. Mamy, które tak jak ja wierzą w moc magii i siłę wyobraźni dziecka.
Mam to szczęście, że przyciągam klientów, którzy są bardzo kreatywni i doskonale rozumieją moje prace.

A czy to są rzeczy sezonowe? Kiedy sprzedajesz najwięcej?

Nie, drzwiczki, a nawet cały domek można zbudować zawsze. Magia na szczęście nie ogranicza się do pory roku.

Jakie kolekcje mogę sobie skompletować?

Podstawowym produktem są drzwiczki jako magiczne przejście do świata stworów, do nich można skompletować wiele dodatków takich jak okienka, mini wycieraczka, mini pranie, buteleczka magicznego pyłu, ławeczka czy magiczny kluczyk – który dziecko zostawia na noc pod drzwiczkami, a jeśli rano zniknie to znak, że magiczny stwór się wprowadził.
Mam też mieszkańców magicznych drzwiczek – krasnale i wróżki.

A jakie plany na przyszłość? Jesteś na urlopie wychowawczym, prawda? Czy to może być Twoja zawodowa przyszłość?

Tak, teraz tworzę na urlopie wychowawczym ale mam poczucie, że odnalazłam swoją nową drogę zawodową. Po siedmiu latach pracy jako nauczyciel przyszedł czas aby parać się magią.

To życzę Ci żeby to wszystko się spełniło.
Dziękuję


Zaczarowane? Ja słyszę trzepot skrzydełek elfów. Bo elfy istnieją, wiecie o tym, prawda? Zatem jeśli chcecie zadbać, by miały gdzie skryć się na chłodne jesienne i zimowe dni, odwiedźcie Magdę i jej Skrzaty:


 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Podaj dalej. Dzięki!Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Email this to someonePin on Pinterest0
  • Ależ cudowny magiczny świat. Zakochałam się w tych drzwiczkach. 😍

    • Magdalena Rogalska Kłodzińska

      Bardzo mi miło, dziękuję!
      Magda, Chata Stwora:)

Przeczytaj poprzedni wpis:
CZY FAJNA MAMA TO JA

„nie kocham Cię mamo”. „i masz do tego prawo. ale w tej chwili nie jestem od tego, żeby było ci...

Zamknij