NIGDY NIE IGNORUJ WYSOKIEGO CHIŃCZYKA

Tak jak nieboszczyk w filmach utiopiony w wannie zawsze wstaje, tak i Chińczyk w garniturze może poruszyć stopą. A miał być przecież nieżywy. Trup znaczy. Bo go zabiłam. Stałam w sukience, tej szarej. On był w garniturze. I jak na Chińczyka, to wysoki był. Nawet ciut za wysoki. A może to jakiś inny Azjata? Nie Chińczyk? Bo wyższy niż Chińczycy? No w każdym razie miał na sobie garnitur i krawat. Ciemny taki. Nawet mu pasował. I jakoś się rzucał tak i śmiał. Chińczyk, nie krawat. No i go zabiłam. Nie pamiętam jak. Wróciłam do gości, bo to przyjęcie jakieś było chyba. Nie, musiało być, bo byłam w sukience. Tej szarej. No i wróciłam do gości, a tam telewizor. Stoję z kieliszkiem, piję i patrzę w ekran. A tam tafla lodu. Taka, jak na jeziorach. Gruba taka. I porysowana, jakby ktoś na łyżwach po niej jeździł. Dużo musiał jeździć, bo bardzo porysowana była. No i tak przesuwa się kamera po tym lodzie, przesuwa. Aż nagle stopa. Taka wystająca spod lodu od kostki w górę. Znaczy nie widać kostki. Tylko górę stopy i palce. I te palce nagle się poruszają i stopa zaczyna znikać pod lodem. I słyszę głos: „Jak lód stopnieje, to pójdę na policję i powiem, że mnie zabiłaś”. Wybiegłam do przedpokoju, gdzie stało wielkie akwarium. Ukryłam twarz w dłoniach. „o mmmatko!!! nie może się przecież nikt dowiedzieć, że go zabiłam. mam dziecko. co w jej szkole powiedzą? że matka zabiła Chińczyka??? ja lubię przecież kurczaka won-ton i sajgonki! i pójdę do więzienia?? boże, zniszczę dziecku życie. muszę chyba jeszcze raz go zabić, żeby nikomu nie powiedział, że go zabiłam za pierwszym razem”. Odwróciłam się i poszłam w stronę telewizora. A tam tylko ta tafla lodu. Porysowana. Ani śladu stopy. „ i jak ja go teraz znajdę?? boże, boże, co mam robić?? on powie, a ja pójdę do więzienia”. Wróciłam do przedpokoju, gdzie stało wielkie akwarium. „to nie może się stać. nie mogę iść do więzienia!”.

I się obudziłam. Poranek miałam przesrany. A Chińczyka jak szukałam, tak nie znalazłam do dzisiaj….

Jeśli ktoś z Was mógłby mi wytłumaczyć co autor miał na myśli produkując mi taki sen, to ja bardzo proszę pisać do mnie, dzwonić, nie wiem telegramy jakieś wysłać, posłańca z listem. W ostateczności proszę o ogłoszenie w dziale "oddam tanio" w gazecie stołecznej za tydzień od dzisiaj. Dziękuję.

 

pozostaleobyczaje

Tekst Cię wzruszył, wzburzył, spodobał się, rozbawił Cię? Jeśli tak, będzie mi przyjemnie, jeśli podzielisz się tymi emocjami z innymi ... Share on Facebook1Tweet about this on TwitterShare on Google+1Email this to someonePin on Pinterest0
Przeczytaj poprzedni wpis:
PRZEZ ŻOŁĄDEK DO SERCA ?

„gotujesz?”. „tak, wodę na herbatę”. That's it. Przez żołądek do serca? Aha, już lecę. Gdybym dzisiaj była w wieku łowczym,...

Zamknij