SUKIENKA KSIĘŻNICZKI

Mała dziewczynka dostaje sukienkę księżniczki. Zakłada ją. Uśmiecha się cała: oczka się śmieją, buzia się śmieje, a serduszko zaczyna bić coraz szybciej. Wychodzi na środek pokoju, zaczyna kręcić piruety. Woła „jestem księżniczką, jestem księżniczką!!”. Mała jest szczęśliwa jak rzadko. Czuje się wyjątkowo. Czuje to ciepło w sercu, które mówi jej, że ktoś zrobił coś specjalnie dla niej. Euforia nie ma końca. Ta sukienka to skarb. Miłość po kres.

Słucham o tej dziewczynce od kilku dni. Gdzie co nie włączę, tam o dziewczynce, której ktoś sprezentował sukienkę. Dziewczynka jest z ubogiej rodziny. Jej bliscy nigdy nie mieliby kasy na kupno takiej sukieneczki. A teraz, dzięki obcym, dobrym ludziom, mała nie tylko wygląda, ale czuje się jak prawdziwa księżniczka.

I tak siedzę i myślę, co mogłabym kupić mojej Marcie, żeby poczuła się podobnie jak ta Mała w sukience. Co mogłoby stać się taką sukienką dla mojej Martusi?? Co takiego mogę jej dać, żeby jej serce zaczęło bić mocniej i mocniej.

Nie wiem sama już…taaaaki wielki wybór. Tych propozycji jest taka masa, że na serio trudno się zdecydować. Czytam różne porady, wpisy, blogi. Szybko rozszerzam listę od razu o dorosłych. Co dla Maćka, mamy, taty, siostry, szwagra, teściowej… Co im takiego kupić, żeby poczuli się tak wyjątkowo, jak ta Malutka?

Co ja bym chciała dostać, żeby tak się czuć? …

I kiedy tak przeglądałam kolejne propozycje prezentów, właśnie też pod kątem tego, co ja bym dla siebie wybrała, wśród różnych pięknych, droższych czy tańszych, wpadł mi do głowy jeden. Bardzo, bardzo wyjątkowy.

NA PEWNO WARTO ZASTANOWIĆ SIĘ, CZEGO NASI NAJBLIŻSI NAPRAWDĘ POTRZEBUJĄ, A NIE CO WYDAJE NAM SIĘ ATRAKCYJNE NA PREZENT DANY RAZ W ROKU, NA ŚWIĘTA.

Zaczęłam się jednak wahać, bo to, co wybrałam, raczej nie należy do zbyt przykuwających wzrok.  Taki niepozorny jest. Nie reprezentacyjny. Nie kosztuje setek, ani tysięcy. Nie błyszczy, nie jest glamour. Nie jest z najwyższej półki. Rzadko kiedy pojawia się na takich przedświątecznych listach. Nie ma nawet ładnego opakowania. Ot, zwykłe takie. Codzienne. To może jednak coś innego? Drogiego jakiegoś? Jak drogie, to pomyślą, że mi zależy i że myślę. A ten mój? To nawet nie kosztuje za wiele.

Ale potem przypomniałam sobie tę Malutką w sukience księżniczki. Po raz kolejny usłyszałam gdzieś, jak cudownie ona się wtedy poczuła.

I już wiedziałam, że dobrze wybrałam. Że może ten prezent ode mnie nie świeci, może nie jest drogi, bardzo mało kosztuje nawet. Może nie będzie się czym chwalić przed znajomymi. Może nie będzie można z nim sobie robić selfie na wszystkie możliwe portale. Może nie będzie można schaszować męża, żony, dziecka i rodziny, wkleić sto serduszek, że się kocha (no bo bez super-duper prezentu to nie jest „#mójukochanymąż”) i pokazać innym jak to się nam świetnie powodzi, bo dałam mężowi piękny zegarek, ja dostałam butlę perfum, a dziecko nasze najnowszą Barbie razem z Kenem i do tego makietkę Aspen do zabawy, a rodziców wysyłam na weekend do SPA Irena Eris. Jacy my jesteśmy w dupę szczęśliwi.

Może tego wszystkiego z tym, co ja dam, nie można zrobić. Ale … można poczuć się z tym w dupę wyjątkowo. Można poczuć, że ktoś nas kocha. Można poczuć, że samemu jest się wyjątkowym, kimś ważnym. Można się tym otulić, stanąć przed lustrem i powiedzieć do siebie „jestem kimś ważnym”. I można wracać do tego tyle razy, ile się będzie chciało. Kiedy tylko przyjdzie na to ochota. I jest dla wszystkich. Dla mojej Marty, dla mojego Maćka, dla moich rodziców, siostry, siostrzenicy. Dla wszystkich. I nie tylko ja chcę to dać im wszystkim, ale chcę to również od nich dostać. Bardziej niż cokolwiek.

To … CZAS … mój czas, jaki ja dam im wszystkim. Jaki spędzę z nimi i dla nich. Czas, który nic mnie nie kosztuje, poza tym, że odstawię wszystko inne i spędzę ten czas z nimi. Bo tego wszyscy potrzebują, potrzebujemy. Powiedzenia, bez słów, „jesteś dla mnie kimś ważnym”. A tylko tak, tylko dając im cząstkę siebie, mój czas, mogę sprawić, że tak się poczują.

Bo czym, poza efektem księżniczkowym, była dla tej Małej ta sukienka?? Właśnie dowodem na to, że dla kogoś stała się na tę chwilę ważna. Ważniejsza niż inni. Wyjątkowa. Została zauważona.

Moja Marta marzy pod choinkę o cukierni. A wiesz co mówi, kiedy pytam dlaczego akurat to?

„Bo będziemy mogli się w nią bawić wszyscy razem”

Każdy, a szczególnie dzieci, nie potrzebują wiele ponad to, żebyśmy z nimi byli. Żadne tam pierdy lalki, klocki. Jeśli mają wybrać, zawsze wybiorą nas. Zawsze wybiorą czas z nami. Jak spytasz swoje dziecko z kim chciałoby wyjechać na wakacje, zjeść obiad, spędzić czas, zawsze odpowie „z mamą i tatą”. To już niejeden pytał, nagrywał i puszczał w obieg. I nie raz takie filmy, akcje typu „daj czas” wysyłane były w świat. I wywoływały ogólny szloch, przeważnie matek. I jak już emocje opadały, łzy wysychały, tak jakieś dwie, trzy godzinki po, wszyscy wracali do swoich „nie teraz, poczekaj; jeszcze chwilę; a jaką ładną lalę mama kupiła, zobacz, pobaw się co?; mamusia zaraz wróci. I tyle z czasu danego dziecku, dwie godziny.

Błyskotki są fajne, cieszą, rozpieszczają, bawią. Ale fascynacja nimi trwa max. jakieś dwadzieścia siedem minut. I obojętne czy jestem dzieckiem, czy mam pięć, siedem, dwadzieścia czy osiemdziesiąt lat: potrzeba bycia z kimś bliskim, poczucia, że jestem dla kogoś wyjątkowa, że komuś zależy, uczucia bliskości z tymi, których kocham, będzie zawsze tą najważniejszą.

Zatem może zamiast wydawać kupę kasy na pierdoły, które i tak następnego dnia staną na półkach, wylądują w koszu na zabawki, zawisną na wieszakach, warto wybrać coś, co sprawi, że obdarowany poczuje się naprawdę wyjątkowo. Dzięki czemu poczuje się inaczej niż zwykle. Dzięki czemu będziemy mogli poczuć się razem, bliżej i bardziej.

Godziny, które mijają, nie wrócą. Nie będziemy sobie mogli odebrać czasu, jaki już minął. Dlatego jeśli mamy dzieci, jeśli sami jesteśmy dziećmi i mamy wybór, to właśnie najcenniejsze, co dla innych mamy, to nasz czas z nimi. I to nie tylko na święta.

A jaki jest Ty chciałabyś znaleźć pod choinką?


[FM_form id=”5″]


Zapisz

Tekst Cię wzruszył, wzburzył, spodobał się, rozbawił Cię? Jeśli tak, będzie mi przyjemnie, jeśli podzielisz się tymi emocjami z innymi ... Share on Facebook2Tweet about this on TwitterShare on Google+1Email this to someonePin on Pinterest0
  • Moja córa na takie pytanie najczęściej odpowiada, że chce gdzieś jechać (zoo, dinopark, basen) i zawsze dodaje „razem”. Chyba coś w tym jest 🙂

    • cudownie:)) A tylko, tylko i będą chciały wszędzie same. Tym bardziej to piękne.

  • Wyjątkowy – taki powinien być prezent. Nie drogi, popularny, pożądany..

  • Gosia Owczarek

    Jej takie sukienki jeszcze przede mną, ale już się boję!

    • Kilińska

      Nie ma się czego zupełnie Gosia bać. Najpiękniejsze na świecie są właśnie takie.😊

  • Prezenty dawane z serca są najpiękniejsze. Zawsze kierowałem się tym aby prezent podobał się osobie obdarowanej A nie innym. Pozdrawiam i zapraszam do nas https://siostrydajarade.blogspot.com/2016/12/littlethings_13.html?m=1

Przeczytaj poprzedni wpis:
NO NIE WYSZŁO

Pierwszy raz, kiedy bardzo boleśnie poczułam, że coś mi nie wyszło, to było...po spowiedzi do pierwszej komunii. Wyleciałam z konfesjonału...

Zamknij