MAM PLAN B

Nie żebym codziennie o nim myślała i układała sobie coraz to nowsze warianty w zależności od nastroju. Nie. Po prostu Plan B miałam zawsze. Na życie prywatne, zawodowe. Na każde. I to też nie jest tak, że ten Plan B powstał, bo jest mi źle z Planem A, albo zbyt mało w niego wierzę. Albo czarno widzę. Nie. Po prostu. Tak, jak będąc jeszcze młodą siuśką usłyszałam od mojej koleżanki z pracy, Dagmara miała na imię, „posłuchaj, to świetnie, że chcecie zamieszkać razem. ale pamiętaj: ty musisz zawsze mieć gdzieś wrócić. nie możesz pewnego dnia stanąć przed waszymi drzwiami, do których twój klucz nie będzie pasował. zawsze musisz mieć komplet kluczy do swoich drzwi”. I od tamtego czasu właśnie, zawsze i wszędzie mam ze sobą plan B.

A co by było, gdyby …

No właśnie. Co by się wtedy stało? Nie mam pojęcia i nie myślę o tym. Ale właśnie nie myślę, bo mam swój Plan B. Doskonale wiem, co bym zrobiła, gdyby … . I to mnie uspokaja. Wiem, dokąd idę. Bez tej mety, gdzieś tam, za kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat, nie umiałabym funkcjonować. Nie potrafiłabym być wsparciem dla Marty. Bo jak, skoro nie wiem, po co żyję? Krótko mówiąc, nie umiem żyć z dnia na dzień. Ale z dnia na dzień … biorę wszystko, co mi jest dane. Każdego dnia. Nie sortuję. Nie patrzę, które nadaje się bardziej, które mniej. Życie jest za krótkie na to, żeby przesiewać. Doceniam wszystko i każdy szczegół. Cieszę się z każdego drobiazgu. Niczym nie gardzę. Nic nie odkładam na później. Ryzykuję, skaczę na główkę. Chodzę boso po rozżarzonych węglach. Bo mi zależy. Na każdej jednej chwili. Bo następnej, takiej samej, już nie będzie.

Nic nie może przecież wiecznie trwać …

Tak śpiewała Anna Jantar. I powiem Ci, że ilekroć słucham tej piosenki i sobie lekko dygam, to sobie myślę, czy to trochę właśnie tak nie jest. Czy faktycznie wszystko kiedyś się kończy? I wiesz … myślę, że tak. Ale … koniec nie musi być zawsze czymś złym. Koniec jednej ery może być początkiem następnej, innej, może lepszej. Każde płomienne uczucie może ewoluować w coś innego: przyjaźń, przywiązanie, zaufanie. Namiętny, codzienny seks może zmienić się w upojne chwile przy sobie w miłości i czułości. I w takich sytuacjach nasz Plan B może być taką miłą niespodzianką, królikiem z kapelusza, który nagle, nie wiadomo skąd, ukazuje się ku zaskoczeniu widowni. Ta daaa! I mamy rozwiązanie. I w ten sposób również znajduję kolejne „za” dla posiadania Planu B.

Z ręką w nocniku

Idę w zaparte. Nie ustępuję. Prę mimo tego, że nic mi z tego nie wychodzi. Trzymam się jedynie wersji A. Plan B mam w dupie, bo mój Plan A jest tak niewiarygodnie odpalony w kosmos, że wyjdzie na pewno. Otóż nie do końca tak być powinno. Jest bowiem taki moment przełomu, po przekroczeniu którego nie ma już ani czasu, ani miejsca ani sensu niczego zmieniać. Czyli budzimy się właśnie z ręką w przysłowiowym nocniku. Dlaczego nasz czas się skończył? Bo zużyliśmy już tak dużo naszej energii, że po prostu nie mamy siły. Choćbyśmy nie wiem co robili, nasz mózg nie przetworzy nowej porcji wyzwania. I tak zostajemy z tym naszym nocnikiem i niczym. A co jeśli w pewnym momencie tego naszego parcia wprowadzilibyśmy nasz Plan B? No … są duże szanse, że będziemy mieć jeszcze na tyle sił, żeby unieść nasz nowy cel.

Po dwóch latach prowadzenia własnej firmy stanęłam przed wyborem: pożyczać na ZUS albo przełknąć gorzką prawdę i zamknąć biznes. Nauczyć się na błędach. Wyciągnąć wnioski. Rozważyć, czy to w ogóle był mój cel, mimo, że bardzo w to wierzyłam, chciałam tego, widziałam interwencje sił wyższych nawet w sukces mojego pomysłu. Ale popełniłam tyle błędów, nigdy przedtem nie spytałam siebie, czy to aby na pewno dla mnie jest. A obok tego tak źle to wszystko zorganizowałam, że właśnie doszłam do tej ściany. Nie miałam skąd pożyczać. Znaczy miałam, ale skala porażki i mojej nieudolności były tak wielkie, że nie byłam w stanie zagwarantować, że kolejne pożyczone pieniądze cokolwiek zmienią. Zrobiłam więc rachunek nie tyle sumienia ile stanu konta, inwestycji potrzebnych na ewentualny replay i moich chęci. I wyszło mi na „nie”. Bolało? Jasne. Boli do dzisiaj. Jak cholera boli. Ale dzisiaj wiem, że to nie było dla mnie. Nie tego w życiu szukałam. Nie za to dałabym się pociąć. A tak wyobrażam sobie moje drugie, obok tego w domu, z Martą i Maćkiem, życie.

Na co mi Plan B

No i właśnie w takich momentach Plan B jest tym, czym koło ratunkowe dla nieumiejącego pływać na środku oceanu. Dzięki niemu nie utonęłam. Nie złamałam się. Nie zabrnęłam też w kozi róg, skąd już w dupę nic bym nie zobaczyła oprócz ciemności. Miałam jeszcze ten zapas sił i energii żeby się odbić. Żeby mi się chciało. Żeby wydobyć z siebie chęć do zadania kolejny raz pytania „Quo vadis Iwonka?”. Dokąd idziesz?? Idę tam, gdzie czuję, że się spalam. Tym dobrym płomieniem. Tym, który ogrzewa moją przyszłość i teraźniejszość. Tym, którym nie narażę innych na niepewność dnia następnego. I zabrałam się do tego w zupełnie inny sposób niż poprzednio! Aaaaa, to się nazywa nauka z porażki. Ale gdyby nie mój Plan B nie miałabym świadomości, że popełniłam jakikolwiek błąd. Samo założenie, że trwam przy jednej opcji bez względu na wszystko, nie zakłada przecież, że może mi się noga powinąć. A tak? Odpowiedziałam sobie na proste trzy pytania:

  • co lubię robić? (co mnie kręci?)
  • co umiem robić? (w czym jestem dobra?)
  • co to zmieni dla innych? (czy i jak skorzystają na tym inni?)

I jeśli znajdę wspólny mianownik, to TO JEST TO! To jest mój Plan B.

A co jeśli wyjdzie, że kręcą Cię wyłącznie dzieci? Kochasz być z dziećmi. I nic innego nie potrafisz. Umiesz i lubisz wyłącznie wychowywać dzieci. I co masz z tym zrobić? Jaka to Twoja przyszłość?”. A ja Ci powiem tak: zacznij może od wolontariatu w domach dziecka, świetlicach, przedszkolach, żłobkach. Zobacz, czy potrafisz przełożyć to na inne dzieci? Czy frajdę będzie sprawiać Ci bycie i zabawa z innymi dziećmi? Kto wie, może Twoja przyszłość to działalność edukacyjno-rozrywkowa właśnie dla dzieci? Klubik dla Malucha, pomoc mamom pracującym? Ty wiesz jaki jest na to popyt?

Nie to? Kręcą Cię wyłącznie Twoje? To załóż o nich blog. Nie musisz umieć pisać jakoś wyjątkowo dobrze. Jeśli faktycznie Twoje dzieci to Twoja pasja, na pewno znajdziesz w Was razem coś, czym możecie przyciągnąć uwagę innych? Może chcesz uczyć je w domu? Nie ma dużo blogów na ten temat. A mając taki temat przewodni, możesz rozwinąć inne, pokrewne a wciąż związane z Twoimi dziećmi i Tobą. Są cudowne miejsca w sieci, gdzie możesz sobie poczytać jak pięknie można taki projekt własny rozwinąć. Jakie? Odpowiem w komentarzu.

Krótko mówiąc: pomysłów jest milion. I nie musi być to jakieś wielkie, wpierdy ważne ani bijące po oczach. Może to być Twój mały, prywatny Plan B, który uruchomisz wtedy, kiedy odpowiesz sobie na te trzy pytania i znajdziesz wspólny mianownik.

Podsumowując

Nauczyłam się i uczę się wciąż, że życie pisze przeróżne scenariusze, często wbrew naszej woli albo przewidywaniom. A mam jedno życie. Innego nie będę miała okazji spróbować. Dlatego korzystam ze wszystkich przywilejów i praw jakie mam: prawa do szczęścia, do wyboru, do rozwoju, do egoizmu, do zmiany decyzji, do popełniania błędów, do słabości, do dumy z siebie. I wykorzystuję je wszystkie na maksa. Póki mam siły. Póki jeszcze kojarzę gdzie jest prawa, a gdzie lewa strona. Dzisiaj jestem w związku z mężczyzną, z którym chcę się zestarzeć. Ale skąd wiem, co będzie jutro? I nie mówię, że zachce mi się ramoleć z innym gościem. Mówię o tym, że tak jak w życiu zawodowym, tak i uczuciowym, Plan B nie jest głupim rozwiązaniem.

Bo czy Ty wiesz, co będzie jutro?

 

prawa autorskie do zdjęcia: gratisography.com

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Tekst Cię wzruszył, wzburzył, spodobał się, rozbawił Cię? Jeśli tak, będzie mi przyjemnie, jeśli podzielisz się tymi emocjami z innymi ... Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+1Email this to someonePin on Pinterest0
Przeczytaj poprzedni wpis:
DAWNO DAWNO TEMU

Dzisiaj tak nostalgicznie trochę będzie. Otóż, jak dobrze znamy własnych rodziców czy dziadków? Jak często chcemy słuchać ich opowieści z...

Zamknij