OPINIA SIĘ LICZY

Ale dlaczego to właśnie opinia się liczy? U podstaw każdego biznesu, każdej działalności, która coś sprzedaje, obojętne czy produkt czy usługę, leży decyzja klienta: kupić czy nie kupić? I dlaczego ma kupić właśnie moje? Często gęsto decyduje opinia innych. Ponieważ ta opinia się liczy, ma znaczenie, jest wabikiem dla reszty.

Siedzę ostatnio ze znajomą i gadamy o niczym. No i wpada temat popsutej zmywarki, że koszmar, że ona musi zmywać przy zlewie, a kręgosłup boli, więc masakra. I ogólnie syf się ścieli, bo ona z tych pedantycznych raczej, więc każda filiżanka to średnio pięć minut pod kranem. No więc sumując zastawę z obiadu, wychodzą jej jakieś masakryczne czasy w mękach przy zmywaniu.

No i delikatnie pytam "a nie możecie kupić nowej?". Pytam tak, bo wcześniej już się dowiedziałam, że tortury przy zlewie trwają już jakiś czas.

"no tak, ale to nie jest proste"

"ale co nie jest proste? kupno zmywarki?"

"no tak"

"ale jakież skomplikowane procesy musisz uruchomić, żeby kupić zmywarkę?"

"oj jak ty nic nie rozumiesz. przecież ja muszę mieć czas żeby usiąść do komputera. muszę wybrać jakieś dwie, trzy marki, muszę przeczytać opinie o nich na co najmniej kilku portalach. i wtedy wybiorę"

"???"

"no co się patrzysz? w ciemno nie kupię! a ty ile kupujesz sprzęt?"

"czekaj, pralkę kupiłam ostatnio, z dużych sprzętów. Marta miała wtedy dwa tygodnie i wysiadła nam pralka….to jakieś 10 minut mi zajęło. przez internet kupiłam"

"???"

"no co się teraz Ty patrzysz?"

"iiiiile? ale nie czytałaś co myślą inni"

"czytałam. no właśnie te 10 minut"

A zatem, czy dwa lata, czy dziesięć minut większość z nas kieruje się opinią innych. Bo dla nas ta opinia się liczy.

Jestem w Biedronie. Staję przy półce ze świeżymi. Tam zawsze czekają na mnie zupy ratunkowe, które kupuję kiedy już totalnie nie mam pomysłu na kuchnię dla siebie, a mam absolutną chęć na dynię i marchew. Płynnym ruchem zadzieram koszyk do góry, omiatam wzrokiem regał z zupami, są, super!, ale na chwilę moją uwagę przyciągają truskawki za cztery zeta pół kilo. Sięgam więc po nie i tuż za mną słyszę jakieś dziwne postękiwanie. Oglądam się, a tam starszy pan stoi, w pięknym brązowym prochowcu i podparty o podbródek bacznie przygląda się tejże samej półce z zupami, którą ja lada moment posiądę. I widać, że ma ogromny zgryz, którą z zup wybrać. Stęka nieco, poprawia kapelusz, pociera podbródek. Ogląda się, jakby szukał pomocy u współkupujących. Patrzy w te zupy i patrzy. W końcu … wypatrzył niedaleko leżące inne. Podszedł do nich i znowu, stęk-stęk. Zapakowałam truskawy do koszyka, obróciłam się na pięcie i hyc po zupę. Zgrabnym wyrzutem nadgarstka chwyciłam opakowanie jedno, a potem następne i wprowadziwszy je do koszyka z płynnością wodospadu ruszyłam w kierunku ogórków. Nie obserwowałam dalej pana w kapeluszu. Po niespełna pięciu minutach podchodzę do kasy, a tu bach, pan w kapeluszu. Nienachalnie zaglądam do jego koszyka a tam…dwie moje zupki jak malowane! Spojrzałam na pana, uśmiechnęłam się i odpłynęłam w myślach jak to niewiele trzeba, żeby ułatwić komuś podjęcie decyzji. Nawet tak banalnej jak "którą zupę mam wybrać"?

Jak bardzo ważne są dla nas opinie innych świetnie również widać na bazarkach osiedlowych, których jestem pasjonatem i traktuję je jakkopalnię wiedzy o handlu w ogóle. To tam nauczymy się co znaczy budowa relacji z klientem. To tam odkryjemy jak ogromną siłę ma przyzwyczajenie do utartych rytuałów zakupowych. I tam w końcu odkryjemy, co dla właściciela bazarkowego sklepiku znaczy opinia klienta.

Są koło siebie dwa sklepy z mięsem i wędlinami. Jeden duży, przestrzenny. Drugi ciupki taki, ciasny i niewiele w ogóle widać zza szyby. Kupowałam w tym dużym, Bo miłe panie. Bo mięso dobre. Bo miały tam ulubione kiełbaski dziecka. I któregoś dnia idę sobie na zakupy, patrzę, a do tego ciupka obok kolejka na piętnaście minut stania, gdzieś z siedem osób na zewnątrz, deszcz siąpi, a ci stoją. "rzucili baleron?" pomyślałam z naleciałością post-komunistyczną. Podchodzę i pytam "przepraszam, a czy coś specjalnego można dzisiaj tu kupić?". Starsza pani, o pięknie przypruszonych siwizną włosach wystających spod figlarnie przekrzywionej na bok czapeczki, odpowiada:

"nie. tutaj tak zawsze"

"ale tam, obok, o, nikogo nie ma. a też mięso" – mówię wskazując na "mój" sklep

"proszę pani" – starsza pani się nieco ofuknęła – "to pani chyba dobrego mięsa nie jadła!"

"nie?" pytam, ponownie wskazując na "mój" sklep

"nie. stanowczo nie proszę pani"

No i stanęłam za panią klnąc na czym świat stoi, bo czekało mnie jakieś dwadzieścia minut jak nic stania w zimnie, chłodzie i jeszcze na łeb kapało. "ale jak nie, to nie" pomyślałam i z marszu poczułam się cudownie usatysfakcjonowana podjęciem decyzji takiej, jak dwadzieścia minut ludzi stojących przede mną. Byłam w tej grupie, która na końcu kupi produkt dobrej jakości i PO-LE-CA-NY.

I tak to działa.

A już absolutnie pierwszorzędne znaczenie ma opinia o nas w przypadku usług indywidualnych typu osobisty trener, stylista, fryzjer, fotograf, wszelkie usługi związane z działalnością na stronach www. Te branże nie funkcjonowałyby gdyby nie "możecie polecić jakiegoś ….. ?". To siła napędowa dla tych biznesów. Dlatego jeśli działasz w jednej z nich KONIECZNIE zostaw miejsce na opinię o Twoich usługach czy produktach. I ważne: opinie moderowane wyglądają źle. Twój przyszły klient chce się dowiedzieć czy u Ciebie warto od Kryśki, Baśki, Romana, Kazka, Natalii i Stefana. Największe, pozytywne wrażenie, robią komentarze podpisane imieniem i nazwiskiem. Oczywiście nie da się zmusić klientów do podawania swoich danych, albo też nie możesz bez ich wiedzy takich danych publikować. Te wszystkie GIODO czy srodo nakładają dosyć ostre ograniczenia jeśli chodzi o publikowanie tych informacji. Ale możesz przygotować sobie formułę, jaka będzie się wyświetlać w wiadomości potwierdzającej zakup lub też będziesz mogła wysyłać ją w oddzielnym mailu bądź też pytaj o to w trakcie spotkania, czy klient wyraża zgodę na podanie jego danych. To nie jest nic niewłaściwego.

No bo nie ma to jak "polecony"…choć to nie jest rzecz tak do końca oczywista. Także to polecanie też musi opierać się na solidnych podstawach. Ale to już temat na zupełnie inny czas.

Dlatego warto bardzo dużo uwagi poświęcić na zbieranie opinii o własnych produktach czy usługach.

Jak możesz to robić?

– pozostawiać pod każdym opisem produktu prośbę o opinię po zakupie

– w mailach potwierdzających zakup produktu umieść prośbę o pozostawienie komentarza do transakcji na stronie plus

– prośbę o pozostawienie opinii na portalach społecznościowych

– promować miejsce pozostawania opinii na portalach społecznościowych 

– jeśli świadczysz usługi live (warsztaty, szkolenia, konferencje) spytaj o możliwość nakręcenia kilkunasto sekundowych filmików z opiniami i umieść to na stronie, FB, Twitter, Google+, Insta, You Tube. Wszędzie tam, gdzie jesteś

– wśród klientów, którzy w celach biznesowych kupili Twój produkt czy usługi zaproponuj akcję marketingową w postaci łączenia interesów, tzw. kobiznes (nazwa jest moja, właśnie wymyślona i zastrzeżona i popatrz jak pięknie łączy przedrostek "ko" oznaczający "razem, wspólnie", fragment "kobi" z "kobieta", jeśłi nie jesteś kobietą ten argument pomiń, i biznes) – polecając zakupy u mnie promujesz siebie mówiąc, do czego wykorzystasz mój produkt/usługę. To się najczęściej sprawdza przy wszelkiego typu warsztatach, szkoleniach motywacyjnych czy branżowych.

– pytanie i prośba o komentarz odnośnie przydatności treści na stronach www. Można zachęcać sformułowaniami typu "jeśli uważasz, że wykorzystasz…", "podobał Ci się ten artykuł? zostaw proszę komentarz", "i co o tym myślisz". "twoja opinia jest dla mnie ważna.." i tak dalej, i tak dalej.

MÓJ TYP Nr 1: staraj się te wszystkie prośby i wskazówki pisać językiem prostym, nieskomplikowanym i bardziej osobistym niż oficjalnym. Oczywiście nie należy się zbytnio spoufalać; zastanowiłabym się nad "hej kolo, jak tam? robisz coś w ogóle? to może wpiąłbyś się do mnie na adres i strzelił kilka komentów. bo jaram się tym. no to dzieks i nara". Ale coś bardziej łagodnego, ale z odrobiną bezpośredniej komunikacji na pewno nie zaszkodzi.

MÓJ TYP Nr 2: popatrz jak robią to inni. Przede wszystkim ci z Twojej branży, ale też nie związani, a odnoszący sukcesy. Zajrzyj do nich na stronę, może zapisz się do jednego czy dwóch Newlsetterów żeby zobaczyć jakie wiadomości od nich dostaniesz. Zobaczysz wtedy jak Ci najwięksi komunikują się ze swoją publicznością. Ucz się od nich. Ale nie zrzynaj żywcem, a inspiruj się nimi. To duża różnica.

Jeśli liczysz na to, że KAŻDY klient czy ten, kto czyta Twoje teksty sam postanowi powiedzieć Ci co o tym myśli, to się grubo mylisz. To jeden z błędów przedsiębiocy na mojej liście "Błędy Mojego Biznesu" BMB. Punkt 11. Przeczytaj sobie koniecznie.

"a jakie działanie mają komentarze na blogu? przecież ja tam nic nie sprzedaję". Ano takie samo jak przy sprzedaży. Ludzie chętniej czytają i komentuję Twoją treść jeśli widzą, że inni też czytali i skomentowali. I tak, między innymi, tworzy się publiczność Twojego bloga.

Nie można się bać takich akcji. Najwyżej nic napiszą i pójdą. To jedyne może Ci się przydarzyć nie po Twojej myśli. Nie warto chyba zakladać, że każdy jeden, który wchodzi na Twoją stronę, ma z tyłu głowy wywalenie na Ciebie wiadra pomyj, nawet wtedy kiedy go nie zaprosisz do komentowania. Dlatego zawsze pamiętaj coby umożliwić Twoim klientom pozostawnie opinii w każdym miejcu, w jakim jesteś. Odebranie im tej możliwości zamyka Ci drogę do znalezienia Ciebie i Twojego biznesu w wyszukiwarkach po "Twój biznes opinie" co wpisuje co drugi obywatel tego globu zanim coś kupi.

Odradzam natomiast oferowanie czegoś w zamian za komentarz czy opinię. To jest bardzo zła praktyka, która prawie zawsze będzie odebrana jako po pierwsze lekkie wymuszenie, a po drugie sugestię umieszczenia wyłącznie pozytywnej opinii.

Poza tym wszystkim polecam wycieczki do dużch skupisk kupujących: na bazarki czy do wielkich sieci handlowych; w celach obserwacyjnych. Tam aż kipi od wskazówek jeśli chodzi o podejmowanie decyzji o zakupie tej, a nie innej rzeczy. Idealnym miejscem dla autorów są natomiast salony prasowe i obserwacja co jest czytane na kanapach, pod regałami czy przy kawie. Mogłabym tak zarabiać na życie: obserwator trendów. Uwielbiam chodzić w takie miejsca. Nie dość, że pachnie tam najpiękniej na świecie, czyli świeżym drukiem i zapachami miasta, to jeszcze ta unosząca się w powietrzu aura rozrywki intelektualnej, wywołują u mnie suchość w gardle, drżenie rąk i lekki oczopląs z podniecenia. Rozkosz.

Także zapamiętaj: opnia się liczy. Opinia ma znaczenie. A bywa nawet tak, że "a Kryśka spod piątki to ona ma takie białe, w paski i kupiła to o tu, widzi pani. mówi, że świetne" to jedyne co zdecyduje o zakupie tego białego w paski.

Dbaj o opinię. Tym bardziej, że dotyczy Ciebie.

A za tydzień, w MAM(a) Biznes drugi odcinek podcastu, tym razem jak to producent przychodzi do blogera. Czyli o czym wszyscy początkujący blogerzy powinii pamiętać, żeby nie dać się wydoić. Pierwszy odcinek, jak na razie, ma siedemdziesiąt dwa odłsuchania w ciągu 16 dni. Drugi na szpicę? Zobaczymy 🙂

Tymczasem, napiję się [icon name=”coffee” class=”” unprefixed_class=””], a Ty …

Zostań ze mną… ale kawkę wciągnij :))

 

pozostalebiznes

Podaj dalej. Dzięki!Share on Facebook126Tweet about this on TwitterShare on Google+0Email this to someonePin on Pinterest0
  • Zdecydowanie polecenia to najlepsza reklama. Oczywiście można im wierzyć, można nie wierzyć, wolna wola. Ale jednak chcąc cos dużego kupić sprawdzamy te opinie. Ja kupiłam ostatnio pralko-suszarkę, szukając czegokolwiek o sprzęcie, który łaczy obie cechy byłam bardzo zawiedziona, że opinie są sprzed co najmniej 3 lat, a większość jeszcze starsza.

  • Ja piję właśnie kawę, to pasuję tu, prawda?:) Trudno przecenić siłę polecenia. Zwykle kierujemy się nim nawet nie zastanawiając się. No bo właśnie – jeśli dla kogoś jest dobre, może być dobre i dla mnie. A czasami kieruję się tym z wygody, jak ten pan od zup: nie wiem, co wybrać, to wybieram to, co inni:) Pod koniec współpracy proszę też moich klientów o rekomandację – w końcu oni wiedzą najlepiej, czy to, co robię jest dobre i jak się ze mną pracuje:)

    • Kilińska

      oczywiście, że pasujesz, nawet gdybyś kawki nie piła:)) i tak, trudno ją przecenić. i właśnie, czasami robimy to kompletnie nieświadomie. wybór, często taki, którego musimy dokonać szybko, zależy wyłącznie od ilości gwiazdek pod produktem czy usługami. „dwie – nie biorę, pięć – biorę”. i załatwione:)

  • Ja staram się kierować opinią jedynie osób, które znam i na których polegam. Nie przekonują mnie przypadkowe reklamy z „gwiazdami” lub inne rzeczy. Jakoś nie mam do nich zaufania 😉

    • Kilińska

      ale widzisz, jednak się jakąś tam kierujesz. i właśnie o to mi chodziło. a ci, o których się mówi i których się poleca innym, albo nie poleca, powinni właśnie zadbać o to żeby te osoby na przykład, które Ty znasz i na których polegasz, taką samą opinię pozostawili gdzieś, gdzie nie tylko Ty do niej dotrzesz. A nieee, te z gwiazdami to ja omijam. Choć gdybym miała dzisiaj założyć konto w banku poszłabym do ING. :))))

  • Cześć, czołem.

    Ja zazwyczaj nie kieruję się ” polecanymi” bo mam całkiem inny gust i smak. Wszyscy polecali ostatnio wege parówki od jakiejś tam firmy, no i kupiłam i co fe… nigdy więcej. Rzadko więc kiedy kupuje coś z polecenia, wgl wolę rzeczy niszowe, na bocznych półkach bo bardziej im ufam niż tym komercyjnym , któych jest mnóstwo. Przy kupnie prostownicy czy mikrofali nie kieruje się wgl opiniami, ma to i to, to mi się podoba i kupuje. Raczej szybko żeby się nie rozmyślić. Jedynie przy kawiarniach trochę szperam, jaka obsługa, czy miło czy drogo.

  • Zgadzam się, że opinia ma znaczenie i sama przed zakupem przeczesuję internet w poszukiwaniu informacji. Ale muszę przyznać, że z największą rezerwą podchodzę do opinii o hotelach i ofertach turystycznych. Jak wiadomo Polak lubi mieć królewskie warunki za psie pieniądze. To niestety rodzi ogromne niezadowolenie i często taki klient, mocno sfrustrowany i zdenerwowany wróciwszy do domu wylewa swoje żale w internecie. W przypadku takich opinii jestem więc bardzo ostrożna:)

    • Kilińska

      Agnieszka, tak, turystyka to bardzo grząski temat jeśli chodzi o opinie. Moja przyjaciółka poleciała wybrała miejsce właśnie również ze względu na opinie i biura, i klientów, a teraz procesuje się z biurem bo na miejscu syf, smród, zgnilizna i surowe jedzenie. Poważnie. Także tak, z sugerowaniem się opiniami o podróżach trzeba uważać, aczkolwiek to jest chyba jedna z takich branży, gdzie ludzie właśnie przede wszystkim bazują na opinii innych. :))

  • Usmiechnęłam się, pokiwałam główką i pofrunęłam po kawę! A do kawy sa babeczki cytrynowe ❤️

    • Kilińska

      cudownie wiedzieć, że po lekturze własnego tekstu ludzie tak pięknie urządzają sobie kolejne minuty. dziękuję 🙂

  • „A za tydzień, w MAM(a) Biznes drugi odcinek podcastu, tym razem jak to producent przychodzi do blogera. Czyli o czym wszyscy początkujący blogerzy powinii pamiętać, żeby nie dać się wydoić.” – czekam na ten odcinek 🙂 Pozdrawiam oraz życzę udanego weekendu majowego

  • Z doświadczenia wiem, że na dobrą opinię trzeba czasami pracować latami, ale utrata jej i stargane imię to często chwila i zbieg dziwnych wydarzeń.
    Tekst dobry, porusa ważny temat i czyta się przyjemnie. Pozdrowienia

Przeczytaj poprzedni wpis:
WEŹ RZESZ SIĘ OGARNIJ KOBIETO, NO

No szlag jasny mnie trafi zaraz. Rozerwie mnie. Ogarnij się kobieto. Siedzisz na tyłku, za przeproszeniem, patrzysz w okno i...

Zamknij