OPINIA

Nie ma co się jej bać. Grunt, żeby na tym nie budować zdania o sobie. Bo co nas w sumie obchodzi, opinia innych, prawda? Ot, jeden powie to, drugi tamto. Opinie innych mają to do siebie, że często się zmieniają. Bez sensu jest więc polegać na nich na tyle, żeby lepić z nich siebie. Nie mija godzina, a już Anka mówi o mnie kompletnie co innego, bo na przykład jest niestała w uczuciach i z "cudownej przyjaciółeczki" stałam się dla niej, przez tę godzinę, "wypierdalaj z mojego życia, głupia suko". No i weź teraz zbuduj coś na tym, co ona o mnie myśli?? Bez sensu.

OPINIE INNYCH NIE SĄ PO TO, ŻEBY WPŁYWAĆ NA POCZUCIE NASZEJ WARTOŚCI I PEWNOŚĆ SIEBIE. SĄ PO TO, ŻEBY FUNKCJONOWAŁY OBOK NASZYCH.

Bo jaki wpływ na moje życie może mieć opinia innych? I dlaczego ludzie w ogóle mieliby chcieć cokolwiek powiedzieć o mnie, o moim życiu i o tym co robię?? A, to różnie. Jak tak patrzę sobie na to, co się wokoło dzieje, to mam kilka pomysłów na to, że są ludzie, którzy:

1. chcą dla mnie dobrze – udzielają mi rad bo chcą mi pomóc, coś mi podpowiedzieć, udzielić wskazówki jakiejś. Mówią mi co myślą, bo im zależy;

2. mają bogatsze niż ja doświadczenie – dzięki temu ich opinia jest dla mnie cenna;

3. wiedzą dużo więcej ode mnie – dzięki ich opinii ja mogę skorzystać z tej wiedzy;

4. są niepospolici – ich opinia zawsze będzie wzbudzać moje zainteresowanie choćby dlatego, że myślą niestandardowo i mają inny, niż większość, osąd danej sytuacji;

5. mówią o mnie coś, czego jeszcze nikt mi nie powiedział – perspektywa dowiedzenia się o sobie czegoś nowego, działa na mnie motywująco;

6. są mi wyjątkowo bliscy: moja rodzina i przyjaciele – ich słucham zawsze. każda ich opinia jest dla mnie ważna, żadnej z nich nie odrzucam; na żadną się nie obrażam; cały czas jednak żadna z nich nie jest dla mnie tą ostateczną, no chyba, że faktycznie mają rację…a czasami mają;

7. mają mnie w dupie, ale rzucają coś ot tak, żeby nie było, że nic nie mówią;

8. żyją po to, żeby mnie i innym dopieprzyć. Ich dzień powszedni to walenie między oczy tak często, jak tylko nadarza się okazja. Wykorzystują wszystkie możliwe kanały, żeby wypluć z siebie to gówno, które utknęło im w gardle;

9. nie lubią mnie i życzą mi źle – wszystko, co o mnie mówią, ma na celu zadanie mi bólu;

10. mają siebie za nic – wszystko co mówią ma na celu deprecjonowanie życia mojego i innych, czym podnoszą sobie samoocenę;

11. nie potrafią być wobec siebie szczerzy – ich opinia, najczęściej w kontrze do mojej lub taka, która ma zasiać we mnie niepokój i wątpliwości co do słuszności tego, co robię i myślę, ma zagłuszyć ich wyrzuty sumienia wobec tego, że nie potrafią przed sobą przyznać się, jak jest z nimi naprawdę.

No więc nie jest tak, że tak na ślepo powinnam odrzucać wszystko, co krąży wokół mnie na mój temat. Pierwsze sześć punktów pokazuje, że zdarzają się takie opinie, których warto słuchać. Powiem więcej, wszystkich opinii można wysłuchać. Na wszystkie można być otwartym. Nie każdą jednak muszę brać do siebie. Nie każdą mam przyjmować jako wskazówkę.

W PEWNYM MOMENCIE ZROZUMIAŁAM, ŻE JEDNYM Z NAJBARDZIEJ TWARDYCH I NAMACALNYCH DOWODÓW NA TO, ŻE JESTEM PEWNYM SIEBIE I ŚWIADOMYM WŁASNEJ WARTOŚCI CZŁOWIEKIEM, JEST EMOCJONALNE OTWORZENIE SIĘ NA OPINIE INNYCH. NIE BOJĘ SIĘ TEGO, CO KTOŚ INNY MA DO POWIEDZENIA NA MÓJ TEMAT. PONIEWAŻ I PRZEDE WSZYSTKIM DLATEGO, ŻE TAKĄ OPINIĘ O SOBIE TWORZĘ WYŁĄCZNIE JA.

Co innego bowiem jest usłyszeć, a co innego jest posłuchać tego, co o mnie mówią inni.

Tak to u mnie nie funkcjonuje. Po pierwsze dlatego, że to co inni powiedzą, jest ich opinią, nie moją. Potrafię to właśnie w taki sposób traktować. Biorę również pod uwagę fakt, że nie każda negatywna opinia na mój temat, jest bezpodstawna i pozbawiona sensu. Nie jestem wobec siebie bezkrytyczna. Nie uważam siebie za kogoś nieomylnego. Tak, jak wsparcia, potrzebuję również skały, od której w razie czego się odbiję. Kogoś, kto weźmie mnie za kudły i powie "CO TY ROBISZ???". Bo zdaję sobie sprawę, że nie zawsze wybieram dobry kierunek.

Potrzebuję ludzi. Tak w ogóle. Potrzebuję być wśród ludzi. Potrzebuję słuchać ich, słyszeć co mówią, rozmawiać z nimi, zgadzać się z nimi, mieć odmienne poglądy. Muszę funkcjonować w grupie, w duecie, trio, gdzie czuję, że mogę być wobec siebie i innych szczera. I potrzebuję takiej szczerości od innych.

Ale nie dzielę ludzi na tych, o których wiem, że powiedzą o mnie dobrze i na tych, o których wiem, że mnie skrytykują. Bo to dla mnie nienaturalna selnkcja. Ich opinie dzielę na te, którę przyjmę do siebie i na te, które oleję. Nie zamykam ludziom ust, bo nie jestem pewna, co mają o mnie do powiedzenia. A gadaj sobie człowieku co chcesz. Masz do tego prawo. Tak, jak ja mam prawo wsadzić to sobie w buty, albo tego posłuchać.

A NAJWAŻNIEJSZE JEST TO, ŻE ZAWSZE PAMIĘTAM, ŻE TO JA TWORZĘ OPINIĘ O SOBIE, A NIE CI, KTÓRZY MAJĄ COKOLWIEK, CZY DOBREGO CZY ZŁEGO, NA MÓJ TEMAT DO POWIEDZENIA.

Co jeszcze pomaga mi w tym, żeby nie ciąć się po każdej opinii, którą na własny temat usłyszę? Dystans do siebie..no właśnie. To, moim zdaniem, sprawa zasadnicza.

Nie traktuję siebie na każdym kroku i przez trzysta sześćdziesiąt pięć dni w roku tak strasznie poważnie. Serio tak, ale nie tak bardzo poważnie. Potrafię śmiać się z siebie. Potrafię cieszyć się, kiedy inni żartują ze mnie. Nie chodzę z nadętymi polikami i na paluszkach, żeby przypadkiem nikt mi tych balonów na twarzy nie musną szpilką.

Był w moim życiu taki czas, kiedy jak powietrza potrzebowałam opinii innych. Chodziłam jak na smyczy. Na kilkudzieięciu smyczach. Żeby zacząć o sobie w jakikolwiek sposób myśleć. Potrzebowałam kogoś, kto powie mi, co o mnie myśli. Wydawało mi się wtedy, że jeśli będę taka, jak o mnie myślą inni, będę lubiana, będę gdzieś przynależeć, będę akceptowana.

I nie stało się tak, że nagle powiedziałam "w dupie Was mam. wypieprzać z mojego życia. nie interesuje mnie to, co o mnie myślicie. zostają tylko ci fajni". Ci, którzy mieli o mnie coś do powiedzenia, wciąż przy mnie są. To ja się zmieniłam.

To ja powiedziałam sobie dosyć.

To ja uwierzyłam w siebie na tyle mocno, żeby zacząć samej decydować o tym, co o sobie myślę.

To moje zdanie stało się tym ostatecznym. To moja opinia zaczęła liczyć się najbardziej.

To ja odkryłam w sobie pewność siebie, która pozwoliła mi korzystać z tego, co inni mają mi do powiedzenia i przyjmować to jako wskazówki.

To ja zrozumiałam, że nic nie tracę, a jedynie zyskuję, kiedy będę umiejętnie korzystać z opinii innych.

To ja odnalazłam przyjemność obcowania z opiniami, które coś w moim życiu zmienią: tymi pozytwynymi i tymi krytycznymi.

To ja pytam innych o zdanie bez obawy, że oni uznają to za moją słabość.

Ale też nie jest tak, że nie można mnie zranić. Oczywiście, że tak. Nie jestem w stanie przewidzieć co, kto i kiedy mi powie, i co sprawi mi wyjątkową przykrość.

Ale moja siła nie polega na tym, że unikam takich sytuacji, bo musiałabym wywiesić sobie tabliczkę "uważaj, co do mnie mówisz". Ale na tym, żeby podnieść się z tego silniejsza. I żeby następnym razem, kiedy coś takiego się przydarzy, dłużej stać o własnych siłach lub w końcu, w ogóle nie upadać.

A jak Ty radzisz sobie z opinią innych? Masz na nią swoje sposoby??

Podaj dalej. Dzięki!Share on Facebook1Tweet about this on TwitterShare on Google+0Email this to someonePin on Pinterest0
  • Ludzie nam są potrzebni. Nie jesteśmy sami na tym świecie, żyjemy w grupie. Zgadzam się, że należy słuchać mądrych ludzi i tych, którzy nam dobrze życzą. Nie możemy się natomiast przejmować zbytnio innymi opiniami. Każdy ma prawo do swojego zdania. Ale my same mamy prawo do bycia takimi jakimi chcemy być. I dlatego opinie innych musimy filtrować też przez własne sito 🙂

    • Kilińska

      Pięknie to napisałaś. Na tym polega właśnie, moim zdaniem, nasza dojrzałość. Korzystać, ale filtrować. Nie bać się słuchać i prosić o opinie, ale zawsze na końcu to nasz wybór. Ściskam

  • Pięknie napisane! Calkowicie się z Tobą zgadzam!

    • Kilińska

      Dziękuję:) <3

Przeczytaj poprzedni wpis:
BYĆ MAMĄ

Nigdy nie powiem Ci, jak masz wychowywać swoje dziecko, bo to Twoja indywidualna sprawa, Twoje wybory i decyzje, których konsekwencje...

Zamknij