JESTEŚ TWÓRCĄ CZY TWORZYWEM?

"masz coś, czego ja nie mam – wiesz jak cieszyć się z małych rzeczy" – słyszę to dosyć często. "ale to jest bardzo proste" – zwykle opowiadam ja. A zaraz potem dodaję "i wiesz, to jest tak cholernie ważne, żeby tego się nauczyć". Dlaczego? Bo z drobiazgów składa się nasze życie. A ono jest w naszych rękach. Tworzę własne emocje, nastrój, samopoczucie. NIe pozostawiam tego światu, innym ludziom czy okolicznościom, w jakich się znajdę.

JEŚLI CHCESZ ŻYĆ W ZGODZIE ZE SOBĄ, ZACZNIJ TWORZYĆ SWOJĄ CODZIENNOŚĆ. JEŚLI POZOSTAWISZ TO INNYM, WCIĄŻ BĘDZIESZ CHODZIĆ W CUDZYCH BUTACH.

Wielkie cele zamień na małe kroki

Codziennie możesz znaleźć coś, dzięki czemu poczujesz się bardziej i lepiej. Każdego dnia to, co robisz, może dawać Ci pełną satysfakcję. Możesz poczuć się spełniona i zadowolona z tego, co zrobiłaś. Każdy Twój mały krok może umocnić poczucie Twojej wartości i pewność siebie. Dzięki tym malutkim sukcesikom budujesz przekonanie, że jesteś w stanie zaplanować, przeprowadzić i doprowadzić do końca to, co sobie założyłaś. Nie czekaj na coś spektakularnego z nadzieją, że da Ci to takie samopoczucie jak powyżej. Nie wypatruj na horyzoncie Gór Skalistych, skoro tuż przed Tobą masz dziesiątki innych pagórków, na szczycie których poczujesz się równie wspaniale. Dlaczego? Bo Ty je zdobędziesz. To będą Twoje szczyty. Bo Ty zrobiłaś wszystko, co możliwe, żeby zajść tak wysoko. Wielkie cele są piękne i na pewno warto je sobie wyznaczać. Trzeba nawet. Ale droga do nich nie może przysłaniać Ci tych mniejszych, które składają się na Twój każdy dzień. I przysięgam, obojętnie czy jest to złożenie prania, zrobienie śniadania dziecku do szkoły czy referat przed Komisją Europejską po flamanadzku. I tu i tu, jeśli tylko zrozumiesz i zobaczysz jakie to ma znaczenie dla Ciebie, możesz poczuć się jak profesor. A to jest niesamowity kopniak.

Nigdy do nikogo się nie porównuj

Dlaczego? Bo Twoje życie i bycie matką to nie wyścigi. Z nikim się nie ścigasz. Nie startujesz w żadnym konkursie. Macierzyństwo to nie talent-show, w którym zawsze ktoś musi wygrać, ktoś musi być drugi i trzeci. Nie stoisz przed żadnym jury i nikt nie podnosi tabliczek z ocenami. Twoje dzieci nie będą "pracować" na Twoją lepszą ocenę z bycia matką, niż ta, którą Ty oceniasz swoją sąsiadkę. Jest też inny powód: nigdy nie wygrasz ze wszystkimi. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie robił coś lepiej, wyglądał ładniej, miał więcej.

Jeśli już potrzebujesz robić porównania, jedynym punktem odniesienia masz być Ty sama. Zbieraj wszystko co zrobiłaś i porównuj to z tym, co miałaś kiedyś. Obserwuj jakimi drogami doszłaś do celu. Kopiuj je dla swoich następnych kroków. Spisuj sobie to, ja uwielbiam spisywać, tak żeby nie zapomnieć i zaglądać do tego tak często, jak tylko będziesz miała ochotę na jakiekolwiek podsumowania czy porównania. Odrzuć myślenie "chcę być taka jak ona", a przyswój sobie myśl "jestem sobą i dobrze mi z tym. a może być jeszcze lepiej". Bądź oryginałem, a nie kopią.

Autorytety w życiu trzeba mieć. Bez nich nie mamy nikogo, kto byłby dla nas wzorem, kierunkowskazem, punktem odniesienia. Porównuj to, co udało Ci się osiągnąć dzięki ich naukom, a nie siebie do nich.

Nie poddawaj się stereotypom

Kiedy myślę o tym, z czym wyszedł do mnie świat z chwilą kiedy zostałam matką, widzę siebie jako pacynkę na żyłkach oblepioną czymś klejącym i wrzuconą do balii z pierzem. Te piórka to wszystkie "mądre" rady, zasady według których miałam postępować, stereotypy, które powinnam kopiować. "Karm piersią bez względu na wszystko, zapomnij o wychodzeniu z koleżankami póki dziecko jest malutkie, karm dziecko wyłącznie produkatmi eko, nie narzekaj, uśmiechaj się, macierzyństwo jest cudowne, bycie matką to Twoje powołanie, sprzątaj, pierz, zmywaj, zapomnij o własnych potrzebach – najważniejsze jest dziecko" – to tylko niektóre z tych, które do mnie docierały. Bardzo szybko okazało się, że to wszystko warte jest wyrzucenia do kosza. Nie dlatego, że głupie, bez sensu. Ale dlatego, że nie moje, nie nasze – Marty, jej taty i moje. O tym, według jakich zasad będziesz wychowywać swoje dziecko, decydujesz Ty. Ty tworzysz Wasz świat. Ty wyznaczasz granice. Ty mówisz sobie i dziecku, co jest dobre, a co złe. Świat zewnętrzny, w tym i ludzie w nim, są dla Ciebie tłem. Pewnym punktem odniesienia. Bo przecież nie wszystko trzeba w czambuł odrzucać i krytykować. Czasem warto, a nawet trzeba wysłuchać, przyjąć do wiadomości i iść w tym kierunku. Nie wiemy wszystkiego. Z dnia na dzień nie stajemy się skarbnicami wiedzy o dzieciach. Ale musimy pamiętać, że to są nasze dzieci, a my jesteśmy ich matkami.

PRAWDA JEST TAKA, ŻE NIKT INNY, OPRÓCZ TWOICH DZIECI, NIE WIE JAKĄ JESTEŚ MATKĄ. WSZELKIE KRYTERIA "DOBRA MATKA", "ZŁA MATKA" MOŻESZ WYRZUCIĆ DO KOSZA. NIE MÓWIĄ NIC O TYM, JAK TWOJE DZIECKO WIDZI CIEBIE JAKO WŁASNĄ MATKĄ.

Dostrzegaj drobiazgi

To bardzo prosta umiejętność. Po pierwsze: patrz punkt o małych krokach. Po drugie zobacz, a nie patrz. Usłysz, a nie wyłącznie słuchaj. Zareaguj, a nie się przyglądaj. Przestaw się na małe satysfakcje. Najłatwiej i najprędzej opanujesz to, dając to samo innym. Każdy Twój mały dar ciepła, szczęścia, przyjaźni, miłości i radości spowoduje, że sama zaczniesz dostrzegać te małe rzeczy wokół Ciebie. Wystarczy, że zobaczysz, jak inni cieszą się z tych drobiazgów, które dostali od Ciebie. To może być dobre słowo, gest, coś naprawdę małego. Radość z dawania innym tego, co powoduje ich szczęście, otworzy i Ciebie na to, jak cieszyć się z małych rzeczy.

I dziękuj. Mów, że jesteś wdzięczna. Że doceniasz. Że dostrzegasz. Przechodzenie do porządku dziennego nad tym, co w małych porcjach dają Ci inni i świat, prędzej czy później spowoduje Twoje zobojętnienie. Zaczniesz oczekiwać rzeczy i gestów wielkich, spektakularnych, takich którymi warto się będzie pochwalić. Błąd. Takie rzeczy, owszem, mogą zdarzać się często. Ale to z drobiazgów składa się nasz świat. Z rzeczy małych, codziennych, zwykłych. Dzień w dzień otacza się cała masa takich drobnostek, które każde z osobna może dać Ci taką radość, o jakiej nawet nie miałaś pojęcia, zanim ich nie dostrzegłaś.

Dobro wraca

Zależy Ci na tym, żeby to, co tworzysz, było dobre dla Ciebie i Twojej rodziny? To rozdawaj to dobro innym. To reguła, która sprawdza się u każdego, z którym o tym rozmawiam. Wszyscy, jednogłośnie, twierdzą, że im więcej od nich dobrego uchodzi do świata i ludzi, tym więcej oni tego dobra dostają z powrotem. Nie są to farmazony wyssane z palca. Tak to jest skonstruowane. Tak to działa. Rób dobre rzeczy. Namawiaj innych na to, żeby takie robili. Zacznij od najprostrzych: bądź miła. Wiem, że to banał. Ale spróbuj powiedzieć komuś, że go doceniasz, podziwiasz. Zrób coś kompletnie bezinteresownie. Pomóż komuś bez oczekiwania na rewanż. Podziękuj za dobre słowo. Świat, który tworzysz, a w którym tak właśnie się zachowujesz, prędzej niż Ci się wydaje, odda Ci to z nawiązką. Wszystko w Twoich rękach.

Miej do siebie dystans

Nie bierz siebie zawsze tak totalnie serio. Naucz się z siebie śmiać. Ba, pozwól śmiać się innym. Nie wyśmiewać. A śmiać. Stwórz wokół siebie taką atmosferę, w której razem z innymi będziesz mogła cieszyć się z tego, że wszyscy macie słabości. Że te słabości robią z nas, ludzi, jeszcze bardziej ludzkich ludzi. Powtórzę: nie startujesz w żadnym konkursie. Nikt nie wystawi Ci świadectwa na koniec roku. Pozwól sobie na dystans do tego, co czyni Cię człowiekiem. Nic nie stracisz jeśli od czasu do czasu będziesz śmiać się z samej siebie. Co więcej: miej dystans również do własnego dziecka. Dokładnie z tych samych powodów, z jakich Ty powinnaś mieć go do siebie.

Nie buduj świata perfekcyjnego

Wieczne spinanie się żeby dojść do poziomu "Pani Perfekt" odbiera Ci radość życia. Po prostu. Jeśli dzień w dzień żyjesz wyłącznie tą myślą, że Ty i Twoje dziecko musicie wejść na ten poziom, tracisz z oczu to, co dużo ważniejsze. Przestajesz dostrzegać upływający czas i to, że masz go tylko raz w życiu. Możesz i masz prawo do tego, żeby jednocześnie być bałaganiarą i dobrą matką. Możesz być jednocześnie ambitna, uparta i mieć nadwagę. Możesz mieć zły czy gorszy dzień i świecić przykładem dla innych. Na cholerę ściskać poślady wyłącznie po to, żeby było perfekcyjnie? A czy wiesz w ogóle do czego dążysz w tej swojej chęci bycia perfekcyjną? Jakie są kryteria? To piekielnie wyczerpujące tak cały czas stać w blokach i ani na chwilę nie spuszczać z siebie powietrza. Ciśnienie jakie wytwarza ktoś taki wokól siebie, jest nie do wytrzymania na dłuższą metę. Twórz świat, który dla Was, dla Ciebie i Twoich, będzie tym idealnym. Prawdziwym. Z Waszymi przywarami, wadami, słabościami, błędami jakie popełniacie. Dlatego się kochacie, a nie dlatego, że fizycznie i emocjonalnie jesteście wymuskani jak figury woskowe u Madame Tussaud.

Błąd to nic złego

Tworzenie własnego świata powinno się opierać przede wszystkim na szczerości z samym sobą. Jeśli tak, to coś takiego jak Twoje błędy, będziesz musiała zaakceptować. Pytanie, jak je potraktujesz?? Jeśli jako trampolinę do kolejnych działań, naukę, doświadcznie, które ma Cię czegoś nauczyć, to ani razu nie będziesz żałować, że je popełniłaś. Wszystko, co będziesz chciała kiedykolwiek osiągnąć jest opatrzone błędem. Popełnisz go tak czy inaczej. Ale nie sztuką jest nie popełniać błędów, ale sztuką jest umieć się na nich uczyć. Nauka ta bowiem będzie Cię chronić przed tym, żeby w przyszłości takiego samego błędu już nie popełnić.

Chwal i doceniaj siebie

Nie czekaj na pochwały innych. Nie domagaj się ich. To, czy one się pojawią czy nie, nie może budować Twojej pewności siebie i poczucia własnej wartości. Gotując zupę, nie czekaj aż ktoś powie "pyszna zupa, serio" żeby wiedzieć, że zrobiłaś najbardziej odpaloną zupę w mieście. To, że ktoś nie potrafi Cię pochwalić, nie tylko za zupę, to jego problem. Nie Twoja słabość. Nieumiejętność chwalenia innych wynika z tego, że samemu jest się w czarnej dupie, jeśli chodzi o poczucie własnej wartości. Jeśli myśli się o sobie w katgeoriach miernoty, na tle pochwalonego człowieka wypada się jeszcze gorzej. Masakra. I dlatego nie chwalimy.

Chwalić siebie możesz na kilka sposobów. Na przykład jako codzienny nawyk zapisywania rzeczy, które udało Ci się osiągnąć w tym dniu. NIE ZESTAWIAJ TEGO Z CELAMI. Wyłącz myślenie o celach. To ważne, ponieważ w ten sposób zobaczysz WSZYSTKIE rzeczy, którym dałaś radę, a nie tylko te, które miałabyś zrobić w ramach realizacji celów. Możesz również, po każdym z Twoich sukcesów, sama siebie nagradzać jakąś małą przyjemnością, wyłącznie dla siebie. Stwórz nawyk doceniania samej siebie. Pomoże Ci w tym również spisanie Twoich cech, z których jesteś szczególnie dumna i które w sobie cenisz. Bądź swoim najlepszym przyjacielem. Takim, który Cię wspiera. Twoja pewność siebie i poczucie własnej wartości bardzo na tym zyskają.

Chwal innych

Czy potrafiłabyś przez tydzień nie robić nic innego wobec ludzi, których spotkasz, z którymi nawiążesz jakikolwiek kontakt, oprócz tego żeby ich chwalić, mówić o nich dobre rzeczy, cieszyć się ich szczęściem, gratulować tego, co udało im się osiągnąć, podziwiać ich za to, jakimi są ludźmi, opowiadać o nich innym? Wiem, że to abtstrakcyjne jest, ale odpowiedź na to pytanie jest tylko z porozu mało znacząca. To czy umiemy innym powiedzieć, że podziwiamy to kim są i co robią, to wyraz wiary we własne możliwości. To przejaw pewności siebie. Potwierdzenie, że "jestem dla siebie na tyle dużo warta, że nie boję się okazać innym, że ich podziwiam i chwalę". Twórz wokół siebie atmosferę świadomości własnej wartości. Nic nie ujmujesz sobie, jeśli innym dodasz.

Schowaj kolce

Po cholerę się jeżyć? Na co Ci nerwy, stresy wyłącznie dlatego, że Twoje życie nie jest usłane różami i nie pachnie lawendą? No błagam. A że ktoś ma lepiej? Co z tego? A może w kolejnych siedemnastu punktach na liście "mam/nie mam" ma gorzej od Ciebie? Twórz swój świat takim, żebyś myślała o nim właśnie tak, że jest najbardziej odjechany na całym świecie. A że inni mają też fajnie? To cudownie! Kibicuj im. Podaj im rękę. Powiedz "może ja nie mam tak fajnie jak ty, ale to nie znaczy, że nie mam fantastycznie". Wiele, wiele razy mnie osobiście dotknął wkurw na moje szczęście. Zamiast mieć tak samo źle jak oni, ośmieliłam się mieć dobrze. Lepiej. I już jest powód, dla którego można się na mnie wyżyć i ukłuć mnie prosto w serce. Albo być po prostu aroganckim. Cienkie to jest, powiem Ci. I, szczerze mówiąc, myślę już o tym kilka lat: skąd w ludziach taka łatwość jeżenia się na innych tylko dlatego, że tym innym się udało?? I jakkolwiek bym sobie tego nie tłumaczyła, szukała odpowiedzi u innych, nie czytałabym mądrych książek, nie rozmawiała z psychologami, odpowiedź jest zawsze jedna: to są nieszczęśliwi ludzie. A więc kochana: twórz swój świat jako szczęśliwy człowiek. Nie zapominaj o tym.

NIE MOGĘ BYĆ TWÓRCĄ I TWORZYWEM JEDNOCZEŚNIE – ŻE TAK ZACYTUJĘ KLASYKA. NIE MOGĘ Z JEDNEJ STRONY CHCIEĆ MIEĆ WPŁYW NA WŁASNE ŻYCIE, A Z DRUGIEJ ODDAĆ INNYM SAM PROCES JEGO TWORZENIA.

No i co to da, możesz teraz spytać? Na co mi to?

Ano czytaj dalej.

Pamiętaj o lustrze

No właśnie. Od kiedy zostałaś mamą wszystko, co zrobisz będzie miało wpływ na Twoje dziecko. Między wami bowiem stoi lustro i Twoje dziecko się w nim przegląda. I czy tego chcesz czy nie chcesz – kopiuje. Z tego, co zobaczy buduje sobie bazę, fundamenty pod to, jakim będzie człowiekiem w dorosłym życiu. Z Waszego domu wyniesie to, na czym będzie kiedyś budować własny. Tak jak Ty robisz to z tym, co dostałaś od własnych rodziców. To wręcz taniec z i pomiędzy lustrami. I czasami, jeśli nie zdasz sobie w porę sprawy z obecności luster, możesz zgubić ten moment, kiedy Twoje dziecko zaczyna żyć własnym życiem, ale dokładnie takim, jakie Ty mu stworzyłaś. To wszystko, co tworzysz we własnym życiu, ma teraz znaczenie podwójne. Nie znaczy to, że jak za dotknięciem rożdżki, masz stać się robocopem i ani na ciutkę nie schodzić z linii. Skąd. Szczerość to pierwsze, co Twoje dziecko po Tobie odziedziczy. Jeśli grasz przed samą sobą, Twoje dziecko nigdy nie będzie z Tobą szczere. Jeśli starasz się być kimś innym niż jesteś, nigdy nie zobaczysz prawdziwej twarzy Twojego dziecka.

I po to właśnie dobrze jest pamiętać o tych wszystkich rzeczach.

Jeśli pokażesz Twojemu dziecku jak ważne są tysiące drobiazgów każdego dnia wokoło, będzie mu bardzo łatwo znaleźć pocieszenie, kiedy będzie tego potrzebować.

Jeśli Twoje dziecko zobaczy w jaki sposób potrafisz cieszyć się szczęściem innych, będzie mu zależeć na tym, żeby Tobie sprawiać przyjemności.

Jeśli jako kobieta i matka będziesz szła własną drogą, Twoje dziecko nauczy się co to znaczy mieć własne zdanie i jak ważne jest, żeby umieć go bronić.

Otoczenie i ludzie, wśród których się znajdziesz, będą widzieć w Tobie człowieka który daje, a nie wyłącznie bierze.

Łatwość, z jaką będzie można sprawić Ci przyjemność da innym powód, żeby chcieć być blisko kogoś, od kogo bije naturalne ciepło. To dotyczy każdego Twojego związku: z dzieckiem, partnerem, rodziną, przyjaciółmi, znajomymi.

 

Podaj dalej. Dzięki!Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Email this to someonePin on Pinterest0
  • Jak zwykle świetne przemyślenia. Twój blog coraz bardziej mi się podoba, dlatego nominowałam cię do blogerskiej zabawy Liebster Blog Award. Mam nadzieję, że nie odmówisz. Pytania na moim blogu. Pozdrawiam. 🙂

    • Kilińska

      Ależ Ania!! Dziękuję bardzo! Naprawdę nie wiem jak w słowach oddać moją jednocześnie radość, zaskoczenie, wdzięczność i po prostu o… Oczywiście nie odmówię. Już patrzę i jeszcze raz dziękuję:) Ania…

  • Doceniania małych rzecz nauczyłam się (uczę się dalej?) niedawno. A to bardzo potrzebna umiejętność, żeby zacząć cieszyć się życiem. A z innej strony uczę się ciągle doceniania siebie, przeciwstawiania się stereotypom, tematom tabu. Swoje życie należy wziąć w swoje ręce, żeby nie mieć kiedyś do siebie pretensji i…. żeby nie dać złego przykładu własnemu dziecku.
    Super tekst:)

    • Kilińska

      Jasne, że tak. Dziękuję:) Jestem zdania, że docenianie siebie to jedna z najcenniejszych umiejętności jakich możemy, mamy szansę, a mówiąc dosadnie, obowiązek, nauczyć własne dzieci. O to chodzi kochana. Ściskam.

  • probus

    Miło było przeczytać. Serdecznie pozdrawiam!

    • Kilińska

      cieszę się bardzo, dziękuję i pozdrawiam również.

  • alexanderkowo.pl

    Fantastyczny tekst. Zapisuję bloga do moich ulubionych. Pozdr

    • Kilińska

      Dziękuję i wzajemnie:) bardzo się cieszę. ściskam

  • dawno nie czytałam nic równie mądrego. ten tekst to powinni drukować i dawać każdej kobiecie po porodzie do zapoznania . Człowiek dochodzi do takich wniosków często dopiero po jakimś czasie. Mam tu na myśli szczególnie to bycie perfekcyjnym w każdym celu. Dopiero potem dostrzega, że są rzeczy ważniejsze i tego trzeba nauczyć nasze dzieci ale nie gadaniem a przykładem.

    • Kilińska

      Dziękuję Ci bardzo. A powiem Ci, że jakbyś czytała w myślach…przygotowuję broszurę dla szkół rodzenia. Zaraz, zaraz pojawi się kolejny wpis „zostałam mamą” już ewidentnie o tym, co wiedziałam zanim, a z czym zderzyłam się już jako matka. 🙂 a dzięki Tobie jeszcze mocniej wierzę w to, że warto i że to jest potrzebne.. Będę Cię cytować:) Ściskam Cię mocno.

  • Doskonałe rady 🙂 Dają wiele do myślenia i refleksji nad samym sobą 🙂

    • Kilińska

      dziękuję bardzo. do tego zachęcam wszystkie mamy, do reflekcji i wyciągania wniosków. ściskam mocno

Przeczytaj poprzedni wpis:
COME AND WALK IN MY SHOES

Piszę list do Kaczyńskiego. Tytuł, w wolnym tłumaczeniu to "postaw się na moim miejscu". To umiejętność trudniejsza niż się wydaje....

Zamknij