JAK BYĆ SZCZĘŚLIWĄ MAMĄ

No właśnie, czy to mogłaby być definicja szczęścia? Szczęście – stan emocjonalny jaki osiągasz w chwili, kiedy zostajesz mamą? Jasne, że nie. I nie powiem Ci jak być szczęśliwą mamą. Bo na to pytanie możesz odpowiedzieć sobie wyłącznie Ty. Każda z nas rozumie i czuje szczęście inaczej. Dla każdej z nas znaczy to co innego. To, co ja mogę zrobić, to podać Ci kilka uniwersalnych wskazówek, które będą dobrym startem do tego, żeby zacząć szukać własnego szczęścia.

MACIERZYŃSTWO TO NIE JEST POŚWIĘCENIE. NIKT NIE PROSIŁ CIĘ O TO, ABYŚ ODDAŁA WŁASNE ŻYCIE NA RZECZ TWOICH DZIECI. A JUŻ NA PEWNO ONE OD CIEBIE TEGO NIE OCZEKUJĄ

Po pierwsze:

Bądź ze sobą szczera. Nie udawaj kogoś, kim nie jesteś.

No tak… na pierwszym miejscu jest właśnie to: szczerość. Inaczej, kochana moja, się nic nie uda. No taka jest prawda. Cokolwiek byś chciała osiągnąć, jak bardzo chciałabyś być szczęśliwa, to szczerość z samą sobą sprawi, że faktycznie tak się poczujesz. Udawanie, naginanie się, robienie innym dobrze, albo bo tak wypada i branie tego za swoje, zawsze skończy się dla Ciebie tragicznie. Prędzej czy później Ty odkryjesz, że tak naprawdę tkwisz w czymś, co kompletnie nie jest Twoje, a po drugie inni się w końcu zorientują, że udajesz. Nie musisz nikomu nic udowadniać. Nie musisz przystrajać się w jakieś wstążki, srążki czy inne pierdy. Bądź sobą. Przede wszystkim wobec siebie. A jeśli są z Tobą dzieci, pamiętaj że to chodzące mikro wykrywacze kłamstw. One pierwsze skumają, że coś u tej mamy nie gra. Że to nie Ty. Po drugie, długo z Niesobą nie wytrzymasz. Albo nie, inaczej. Jeśli zdecydujesz się żyć życiem nie swoim, to dojdziesz do takiego momentu, że zapomnisz, jak to jest być sobą. Nie będziesz w stanie przywołać swoich prawdziwych marzeń, potrzeb, planów i celów. Staniesz się kimś, kto żyje wyłącznie po to, by grać. A nigdy nie zaznasz prawdziwego szczęścia, bo to co uznasz za jego źródło, będzie przeznaczone nie dla Ciebie, ale dla tej kobiety, którą udajesz.

 

Nie obwiniaj innych za swoje porażki, ale też nie oddawaj innym własnych sukcesów

Zarówno to, czy coś Ci się uda, jak to czy noga Ci się akurat podwinie jest zapewne wynikiem Twojego działania. Pomijam oczywiście zjawiska nadprzyrodzone, nie dające się przewidzieć czy wygraną w totka. Ale za przeważającą większością Twoich wzlotów i upadków stoisz Ty. Szukanie po wszystkich dookoła przyczyny Twojej frustracji czy nieszczęścia nigdy nie zaprowadzi Cię do ustalenia jej źródła. Bo po prostu nie tam szukasz, gdzie ono jest. A z drugiej strony, nadmierna skromność i oddalanie od siebie wszystkiego, co Ci wyszło i twierdzenie, że albo to był przypadek, zrządzenie losu (totek) czy działanie osób trzecich to samodzielne kopanie sobie pod sobą dołka. Po co? To Twoja zasługa, Twój sukces i mów o tym. Masz do tego prawo, a nawet obowiązek powiedzieć, że jesteś boska i właśnie coś Ci się udało. W dupie, że "co o mnie pomyślą, że się chwalę". Tak pomyślą wyłącznie ci, którzy mają własnego mało. A to już jest zupełnie nie Twoje zmartwienie, że im nastawiać złamane poczucie własnej wartości. Ty swojej jesteś świadoma i pewna, i grzej się w jej ogniu. Czerp szczęście i satysfakcję z tego, że to Tobie się udało.

NIE TRZEBA BYĆ MAMĄ ŻEBY BYĆ SZCZĘŚLIWĄ. NIE JEST TEŻ POWIEDZIANE, ŻE MACIERZYŃSTWO TO PROSTA DROGA DO SZCZĘŚCIA.

Nie staraj się być perfekcyjna

Niedawno sama się określiłam mówiąc, że bliżej mi do "Chujowej Pani Domu" niż do Perfekcyjnej. I w dalszym ciągu się pod tym podpisuję, aczkolwiek nie świadczy to o moim lekceważącym stosunku do życia. To bardziej stan ducha niż postawa. Staranie się o bycie bez zarzutów we wszystkim co się robi, jest męczące. Ponieważ prawdopodobnie udaje się to nielicznym, a po drugie wymaga niesamowitego spinania pośladków przez dwadzieścia cztery na dobę. Umykają Ci wtedy te wszystkie cudowne chwile, rzeczy, ludzie i zjawiska, których nie dostrzegasz, bo starasz się wypełnić swój obowiązek bycia bez skazy. A tak się po prostu nie da. Nic się nie stanie ani Tobie, ani Twoim dzieciom, jeśli będziesz po prostu sobą. Ta ciągła spinka staje się przede wszystkim uciążliwa dla Twoich najbliższych. Ciężko jest bowiem funkcjonować obok kogoś, kto nie dopuszcza żadnych wpadek, skuch, pomyłek. Jesteśmy wyłącznie i aż ludźmi. Błędy są nierozerwalną częścią naszego istnienia. Są ludzkie. I słabości również. Nie trzeba się w nich pławić. Nie trzeba rozkoszować się tym, że im ulegamy. Ale nie udawajmy, że ich nie ma.

Nie życz innym źle

Ha, powtarzam to już do znudzenia: to takie typowe, polskie. "możesz mieć najwyżej tak źle jak ja. a najlepiej żebyś miała gorzej". "Modlitwa Polaka" z "Dnia Świra" Koterskiego. To obraz sfrustrowanego, nieszczęśliwego, ubogiego emocjonalnie, złego człowieka. I taki właśnie jest ktoś, kto innym życzy źle. "zobaczysz, też tak będziesz miała" usłyszałam w moim życiu chyba z milion razy. Pamiętam jak to u mnie było: najpierw bunt "jak to? a dlaczego mam mieć tak samo źle?". Potem, zalewana, zalewana tym jadem powoli zaczynałam wierzyć w to, że może faktycznie nie zasługuję na nic lepszego. I skoro jej się tak źle dzieje, to, cholera, mnie to już tym bardziej nie może być dobrze czy lepiej. Aż w końcu przyszedł czas kiedy usłyszałam swoje myśli "ha, wreszcie jej się nie udało!! dobrze jej tak. niech ma". I powiem Ci, że wszystko bym dałam żeby cofnąć te myśli. Nienawidzę siebie za nie. Na szczęście udało mi się nad tym zapanować i to złorzeczenie pozostało w sferze myśli. Ale ciągnie się za mną. Do dzisiaj czasami zdarza mi się mieć taki flesz, że "oj, niech się nie uda". Wkurwiam się wtedy na siebie już tak, że bym się rozniosła. I wiem, że to szczęścia nie daje.Człowiek nie jest w stanie zbudować własnego szczęścia na tragedii innych. A jeśli nawet, to ma to szczęście bardzo krótkie nogi. I to zawsze wraca. Tak jak się mówi, że dobro wraca, tak i złorzeczenie też. Zawsze.

NIE MOŻESZ BYĆ SZCZĘŚLIWĄ MAMĄ W ZALEŻNOŚCI OD TEGO, CZY TWOJE DZIECI SĄ SZCZĘŚLIWE. TWOJE DZIECI BĘDĄ SZCZĘŚLIWE JEDYNIE WTEDY KIEDY TO TY IM POKAŻESZ JAK BYĆ SZCZĘŚLIWĄ.

Ludzie nie są po to, żeby ich doić

Znajomości typu: "oj jaka ja jestem biedna, trzeba mi pomóc, ojej, ojej" są bardzo popularne wśród kobiet o bardzo niskim poczuciu własnej wartości, ale sprytnych na tyle, żeby pod tą zasłoną nieporadności i niesprawiedliwości jaka im się dzieje, ukryć swoje wyrachowanie i, powiedzmy sobie szczerze, podłość. Bo jak trzeba być złym człowiekiem, żeby otaczać się wyłącznie tymi, którzy mogą się nam na coś przydać? I do momentu kiedy my mamy w tym interes, kochamy ich, hołubimy, ba, zyskujemy ich zaufanie wpuszczając w ich w nasz świat intymny. Ale kiedy oni, nie daj co, powiedzą "dość, stop" mówimy im "wypierdalaj z mojego życia". I tak to się zwykle kończy. Prędzej czy później udawane relacje się kończą. Z większym hukiem czy mniejszym. Nikt nie będzie szczęśliwy na dłuższą metę, wymuszając na innych sympatię, przychylność czy uczynność wynikającą z litości, a podszytą własnym zasranym interesem.

Odpuść sobie krytykę

W dzisiejszych czasach prawie każdemu możemy bezkarnie wygarnąć co nam się w nim nie podoba. Są do tego media, platformy i blogi (ha). Ale powiedz, po co? Po co wylewać te wiadra z pomyjami na innych? Na co komu zda się Twoja krytyka jeśli nawet Cię nie zna? To wyłącznie Ty upuszczasz sobie krew zatruwając życie sobie i tym, którzy właśnie są obok Ciebie. Zluzuj. Odpuść sobie. I co z tego, że gruba i krzywa. Co z tego, że jej dziecko siedzi zagilane i wpieprza już drugi słoik nutelli? Co Ci to da, jeśli wciąż będziesz sączyć ten jad? Jednym pasuje wiosna innym zima. I po co mieć o to do siebie pretensję? Nie każdy musi tak jak Ty, a już nikomu nie jest potrzebna Twoja krytyka. Permanentne szukanie czegoś złego, nagannego, nadającego się do skrytykowania u innych robi z Ciebie stetryczałego, złego, gnijącego od środka człowieka. A na pewno nie takiego, który jest szczęśliwy. Zatruwasz życie sobie i Twoim najbliższym. Ujmując innym dodajesz sobie, ale to krótka droga i świadczy, znowu, o dramatycznie niskiej samoocenie. Pozornie, wytykanie innym ich wad ma Tobie dodawać zalet i niwelować Twoje niedoskonałości. Ale odpuść. To do niczego nie prowadzi.

SZCZĘŚCIE TO STAN, W KTÓRYM CZUJESZ, ŻE TWOJE ŻYCIE UKŁADA SIĘ TAK, JAK SOBIE TO ZAPLANOWAŁAŚ I JAK TEGO CHCIAŁAŚ. ALE NIGDZIE NIE JEST POWIEDZIANE, ŻE NIE MOŻESZ CHCIEĆ JESZCZE WIĘCEJ OD ŻYCIA.

To Ty definiujesz własne szczęście. Nie pozwól żeby ktokolwiek narzucał Ci inną niż Twoja definicję szczęścia.

Jeśli Twoje poczucie szczęścia jest wprost proporcjonalne do ilości umytych naczyń, kilogramów kurzu w worku odkurzacza, stosów uprasowanej bielizny gotowej do ułożenia według kolorów w szafach – to innym wara od tego. Jeśli jesteś dzieckiem kwiatów i "sex, drugs & rock'n roll" to Twoja Święta Trójca, nikomu nie wolno burzyć Twojej kapliczki. Jeśli natomiast jesteś korpo-robotem i zasuwasz od świtu do nocy pozostawiając wszystko inne z tyłu, to też jest Twój wybór. PAMIĘTAJ jednak: że każdy kij ma dwa końce. Nie wybieraj ścieżki bez świadomości, gdzie ona Cię zaprowadzi. Konsekwencje Twoich wyborów poniesiesz i Ty, i Twoi najbliżsi, w tym Twoje dzieci. Twój każdy wybór wpłynie na życie Twoje i Twoich bliskich teraz i w przyszłości. Nie strać tego z oczu. Nie obudź się z ręką w nocniku, że oto ubiegłe lata spędziłaś na czymś, co dzisiaj jest kompletnie bez znaczenia. Pozostałaś sama, bez celu i przyszłości. Pozostały Ci szarady, krzyżówki i seriale w TV.

Znajdź, zapisz i zapamiętaj to, co daje Ci szczęście.

Bo to jest tak: zwykłam mówić, że najważniejsze z tym szczęściem jest to, żeby znaleźć to, co go daje. Bo inaczej to mogłabym tak szukać i szukać. I wcale nie jest powiedziane, że bym to znalazła. Oczywiście i tutaj jest miejsce na spontan, czyli to wszystko co dzieje się nieoczekiwanie, co spada na nas jak przysłowiowy grom z jasnego nieba i bach, okazuje się, że to TO. Ale dobrze wiedzieć, czego szukać. I to nie o to chodzi, żebyś biegała i teraz szukała czegoś nowego. Chodzi o zanurkowanie w Twoim życiu. O to, żebyś zajrzała w głąb siebie. Tam to siedzi. Tam to znajdziesz. Tylko musisz to z siebie wyciągnąć. A żeby ułatwić sobie to szperanie polecam Ci gorąco spisanie sobie tego na oddzielnej kartce, w notesie, w kalendarzu. Wersja pisana działa dwa razy bardziej niż każda inna. Jeśli chcesz tę listę podzielić na część zanim zostałaś mamą i już czas, w którym masz dzieci, to da Ci to pełen obraz Ciebie, Twoich, być może, zapomnianych lub wyrzuconych gdzieś pragnień, potrzeb, marzeń sprzed macierzyństwa. Zobaczysz też jak to, że zostałaś mamą, przepięknie to Twoje szczęście uzupełnia.

MACIERZYŃSTWO NIE MOŻE BYĆ SZCZĘŚLIWE JEŚLI JAKO KOBIETA BEZ DZIECI NIE POTRAFIŁAŚ CIESZYĆ SIĘ WŁASNYM ŻYCIEM. DZIECI MOGĄ DODAĆ TWOJEMU SZCZĘŚCIU KOLORÓW, ALE NA PEWNO NIE ZBUDUJĄ GO OD ZERA.

Twoje szczęście buduj na poczuciu własnej wartości. To baza, na której zrobisz krok jedynie w dobrym kierunku.

Obojętne co znajdziesz, co zdefiniujesz jako źródło Twojego szczęścia, to poczucie własnej wartości i pewność siebie są fundamentami, na których zbudujesz solidną, trwałą i silną siebie. Twoje miejsce na ziemi zależy przede wszystkim od tego, ile Ty dla siebie jesteś warta. Bez względu na okoliczności. Bez względu na to czy jesteś mamą, czy dzieci nie masz. Pewność siebie to wartość, o którą zawsze warto i trzeba walczyć. Tym bardziej, kiedy masz dla kogo czuć się pewna siebie. Twoje poczucie własnej wartości jest trampoliną dla tego, jak Twoje dzieci będą się czuły, kiedy dorosną. Jaka Ty, takie one. Zapamiętaj to na bardzo długo. To Ty nauczysz je tego, ale nie czytając mądre książki czy posyłając je do najlepszych trenerów osobowości. Będą patrzeć na to, ile Ty dla siebie znaczysz. I w ten sposób będą traktować siebie od teraz przez bardzo, bardzo długo.

Otaczaj się tym, co wpływa na Ciebie motywująco. Unikaj ludzi i zjawisk, które powodują Twoje frustracje.

To bardzo ważne żeby nie wtapiać się w środowisko, które działa na Ciebie toksycznie. I tutaj nie ma metody powolnego wyjścia, jeśli już znalazłaś się w nim. Szybkie i stanowcze cięcie to jedyne rozwiązanie. To, co pozostanie w Tobie z takich związków potrafi być z Tobą, ba, zatruwać życie, przez długie długie lata. Dlatego jeśli czujesz, że ciągną Cię w dół zamiast pchać do góry, wiej. Uciekaj tam, gdzie po pierwsze Twoja obecność jest ważna; tam, gdzie czujesz się dopingowana do działania. I w końcu tam, gdzie nie poddawana jesteś ocenie, a akceptowana jesteś w całości: ze wszystkimi Twoimi wadami i zaletami. Ale nie zamykaj się na konstruktywną krytykę z jednej strony i pochwały z drugiej. Odcięcie się od zdania innych najprawdopodobniej wynika z niskiej samooceny. Jesteś tak bardzo niepewna własnej wartości, że budujesz wokół siebie mur, który ma Cię obronić przed, Twoim zdaniem, atakami. W ten sposób jednak pozostajesz sama ze sobą jeśli chodzi o jakąkolwiek opinię o tym co robisz. A to nie zawsze jest właściwa droga. Czasami ktoś, kto spojrzy z zewnątrz dostrzeże rzeczy, których my nie jesteśmy w stanie zobaczyć. Chociażby dlatego, że patrzy z zupełnie innej perspektywy. Oczywiście z założeniem, że ten ktoś dobrze Ci życzy. Ale to już Ty sama musisz ocenić i zdać się na własną intuicję jeśli chodzi o intencje tych, których do siebie dopuścisz na tyle blisko, żeby pozwolić im powiedzieć co myślą. Szukaj też miejsc i ludzi, którzy potrafią wywołać w Tobie działanie, którzy sprowokują u Ciebie chęć do zrobienia czegoś nowego, pójścia dalej.

BYCIE MAMĄ TO NA PRZEMIAN CZAS PEŁNEJ SZCZĘŚLIWOŚCI, ALE I TOTALNEJ MASAKRY EMOCJONALNEJ. IM SZYBCIEJ TO ZROZUMIESZ, TYM ŁATWIEJ CI BĘDZIE PRZYJĄĆ TAKI OBRAZ MACIERZYŃSTWA ZA NATURALNY I NIE BĘDZIESZ Z TYM WALCZYĆ W IMIĘ ŚWIATA WIDZIANEGO PRZEZ RÓŻOWE OKULARY.

Jeśli droga do szczęścia wymusi na Tobie zmianę, nie bój się wyjść ze swojej strefy komfortu.

"Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka" – to powiedział Cyceron, rzymski filozof ponad dwa tysiące sto lat temu. I miał chłopak rację jak trzeba. Strasznie trudno jest bowiem wyskoczyć z butów, w których uwielbiamy chodzić, w takie, których nie do końca jesteśmy pewne.

szczesliwa jak mama

A może będą cisnąć? Może stopa się obetrze? A może zaprowadzą nie tam, gdzie chcę? Ale to jedyna droga do zmiany. Warunek konieczny. Chcąc zmienić cokolwiek nie możesz pozostać w miejscu, w którym jesteś. Coś musi się zmienić. Coś musisz poprzestawiać, na nowo ułożyć. Zaryzykować. Jak to mówią "no risk, no fun" – no i w tym też można doszukiwać się głębszego przesłania. Coś w tym jest, że zdecydowanie się na coś, czego kompletnie nie znamy, niesie ze sobą perspektywę emocji. I dobrze. Każdej zmianie powinny towarzyszyć Twoje emocje. Podejście "na chłodno i z dystansem" nie pozwala przeżyć tego do końca. Ale to nie znaczy, że masz skakać na główkę bez koła ratunkowego. Takie skok w nieznane nie kończy się zazwyczaj dobrze.

Pozbądź się ograniczeń.

Nie chodzi mi o to, że mają puścić Ci wszelkie hamulce i masz paradować nago po centrum miasta. Ale o wolność emocjonalną. O stan, w którym odrzucasz swoje własne ograniczenia. Kiedy walczysz ze swoimi fobiami, strachami; kiedy starasz się pokonać je w najbardziej racjonalny sposób, jaki się da: uświadamiasz sobie i przyswajasz na co masz wpływ, a co jest od Ciebie zupełnie niezależne. Tylko tak uporasz się z tym, co Cię ogranicza. Postawienie granicy pomiędzy strefami Twoich wpływów da Ci poczucie, że zrobiłaś wszystko co w Twojej mocy. Reszta nie zależy od Ciebie. Twoja wolność rozpoczyna się w Twojej głowie. Nie potrzebujesz przyzwolenia na to żeby poczuć się wolną. Nikt oprócz Ciebie samej nie może Ci dać zgody na życie bez emocjonalnych ograniczeń. Bo to Ty je do swojego życia sprowadziłaś. W taki czy inny sposób narzuciłaś sobie sposób myślenia ograniczony ramami. Czy to były stereotypy, jakie wypadało Ci przyjąć, czy wyobrażenia innych o tym, jak Twoje życie powinno wyglądać, to nie istotne. Z chwilą kiedy uświadomisz sobie, że te ograniczenia wpływają na Twoje życie i odczuwanie satysfakcji, szczęścia i spełnienia, Twoim zadaniem będzie ich się pozbyć.

JESTEŚ NAJLEPSZYM RODZICEM DLA SWOJEGO DZIECKA. SPRÓBUJ JEDNOCZEŚNIE BYĆ DLA NIEGO CZŁOWIEKIEM, KTÓREGO PRZEZ CAŁE SWOJE ŻYCIE BĘDZIE CHCIAŁO NAŚLADOWAĆ. RÓWNIEŻ WTEDY, KIEDY STANIE SIĘ DOROSŁE.

Bądź ciekawa, co przed Tobą. Nie rozpamiętuj tego, co zostawiłaś z tyłu.

Pławienie się w czasie przeszłym ma wyłącznie sens, jeśli działy się wtedy rzeczy, które zmieniły Twoje rzeczy na lepsze bądź najlepsze. Rozpamiętywanie niepowodzeń, porażek, błędów dla samego umartwiania się, nie ma kompletnie sensu i niczemu nie służy. Może jedynie temu, że będziesz czuć się coraz bardziej fatalnie. Możesz uczyć się na własnych błędach. Wyciągać wnioski. Starać się ich nie powtarzać pamiętając, jaki syf przeszłaś. Ale pędź naprzód, gdzie nowe. Szukaj coraz to innych rozwiązań. Odkrywaj, to co przed Tobą. Pamiętaj, "Kolumb nie chciał odkryć Ameryki, ale potem nie żałował".

Miej zawsze plan B

Zarówno dla życia zawodowego jak i prywatnego. Pamiętaj, że wszystko kiedyś się może skończyć. Na pewno Twoje dzieci dorosną i na pewno pójdą w świat. Co się wtedy z Tobą stanie? I tu potrzebny jest właśnie plan awaryjny. I nie robiony wtedy, kiedy już to się stanie. Wtedy będzie za późno ponieważ pustka jaka zacznie Cię otaczać może okazać się zbyt ciężka do uniesienia i zamiast cieszyć się tym, że Twoje dzieci świetnie sobie radzą i prowadzą własne, niezależne życie, zaczniesz obwiniać je o Twoją samotność i bezczynność albo też wypominać im lata opieki nad nimi bez własnego życia. Taki plan Be warto ułożyć sobie w głowie zawczasu. A moja rada jest taka, żeby nie zwlekać z wprowadzeniem go w życie. Co szkodzi Ci będąc mamą cieszyć się własnym życiem, hm?

SZCZĘŚCIE TO STAN PERMANENTNY. MOŻESZ CZUĆ SIĘ GORZEJ CZY LEPIEJ. MOŻESZ MIEĆ GORSZE I LEPSZE DNI. MOŻESZ BYĆ MNIEJ LUB BARDZIEJ ZADOWOLONA. MOŻESZ SIĘ SMUCIĆ, ROZPACZAĆ. TO JEST TWÓJ NASTRÓJ. ALE SZCZĘŚLIWA LUB NIESZCZĘŚLIWA TO STAN DUCHA. I ALBO JESTEŚ TAKA CAŁY CZAS, ALBO NIE.

Bądź dla siebie atrakcyjna

Proponuję Ci pewne ćwiczenie: raz na jakiś czas spróbuj sobie wyobrazić, że idziesz ze sobą na randkę. Jak myślisz? Czy wydasz się sobie atrakcyjna? Nie chodzi mi o fizis, ale o to kim jesteś. Jakim jesteś człowiekiem? Czy widzisz w sobie kogoś, kto wydaje Ci się ciekawy, atrakcyjny? Chciałabyś spotkać się ze sobą kolejny raz? Nie wstydź się tych ćwiczeń. To świetna metoda na wyobrażenie sobie jak widzą nas inni. Przeprowadź ze sobą kilka takich rozmów randkowych. Posłuchaj co Cię interesuje, czym się zajmujesz, jak mówisz o sobie i innych, czy jesteś szczęśliwa, czy tym szczęściem potrafisz zarazić innych? Pamiętaj kochana, że tak jak Ty siebie widzisz, taki obraz dajesz innym.

Myśl pozytywnie

Pamiętam kiedy przed wielkim terminem zawodowym byłam pół przytomna i ciągle powtarzałam, że co to będzie jak nie nam nie wyjdzie? I wtedy wspaniały człowiek, pan Neumann, powiedział do mnie "Frau Kilinka, positive Einstellung. Es wird alles gut laufen" – co w tłumaczeniu brzmi "Pani Kilinka (świadomie tak wymawiał moje nazwisko), pozytywne nastawienie. Wszystko pójdzie dobrze". I przysięgam Wam, od tamtej jednej chwili, dzięki temu facetowi, w każdej chwili zwątpienia powtarzam sobie "Frau Kilinka, positive Einstellung". I wiem wtedy, że wszystko pójdzie dobrze. Czarnowidzenie to domena ludzi nieszczęśliwych. Kiedyś czytałam badania, które pokazywały, że osiemdziesiąt procent naszych porażek ponosimy, zanim jeszcze cokolwiek zaczniemy robić. Ponieważ zakładamy, że nam nie wyjdzie. Wizualizujemy sobie wyłącznie niepowodzenie. Nadmierny i czarny pesymizm pociągnie cię wyłącznie do dołu. Przesadzona ostrożność nie pozwoli Ci zrealizować żadnego celu. Jeśli powiesz sobie "zrobię wszystko, żeby się udało" jesteś już w połowie drogi do sukcesu.

Nie mogę Ci powiedzieć, że jeśli przyjmiesz te wskazówki tak jak ja, z miejsca będziesz szczęśliwa. Bo na to Twoje szczęście składa się milion innych drobiazgów lub rzeczy dużych, spektakularnych, które wyłącznie dla Ciebie są istotne. Bo być może, na przykład, jesteś kobietą, która nie potrzebuje realizować pasji, osiągać wielkich celów, zdobywać nowych szczytów? Może masz swoje małe hobby i to Ci w zupełności wystarczy, żeby czuć się spełnioną. Więc powiedzenie Ci "miej w życiu pasję" będzie całkowicie bez sensu z punktu widzenia Twojej szczęśliwości. Dla mnie jest to ważne i bez tego jestem niepełna. Ale to ma być Twoje szczęście, a nie stan, który osiągniesz według mojego planu.

WIEM NA PEWNO, ŻE TE WSKAZÓWKI, O KTÓRYCH WŁAŚNIE CI POWIEDZIAŁAM, TO NAJLEPSZY POCZĄTEK.

A jeśli masz swoje sposoby na szukanie szczęścia, powiedz mi o nich koniecznie.

Tymczasem nie przestawaj wierzyć w to, że Twoje szczęście jest w zasięgu ręki. Wystarczy po nie sięgnąć.

Jeżeli szukasz i potrzebujesz motywacji, zapisz się do mojej zamkniętej grupy dla mam na FB. Tam, zupełnie prywatnie, możemy porozmawiać o calej masie rzeczy istotnych i tych mniej ważnych, a związanych z macierzyństwem. Zapraszam 🙂 /https://www.facebook.com/groups/mykuryniedomowe/

Zapisz

Zapisz

Tekst Cię wzruszył, wzburzył, spodobał się, rozbawił Cię? Jeśli tak, będzie mi przyjemnie, jeśli podzielisz się tymi emocjami z innymi ... Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+1Email this to someonePin on Pinterest0
  • Nie łatwo jest być szczęśliwym człowiekiem i to bez różnicy na to, jaką rolę społeczną odgrywamy. Mam nadzieję, że jednak nauczymy się szczęścia

  • smileyprojectpl

    Na razie będę korzystać z twoich wskazówek 😉

    • Kilińska

      to cudownie. i bardzo bym chciała, żebyś z nich skorzystała, wiesz, żeby okazały się dla Ciebie pomocne:))

  • Szczera prawda, najlepiej jest zając się własnym szczęściem i spełnianiem marzeń.

    • Kilińska

      Byle nie w oderwaniu od innych. 😊

  • Bardzo trafne, daje do myslenia. Zgadzam się ze wszystkim, co napisalas. Wiele kobiet po porodzie stara sie na sile zmienic, dostsowoac do wzorca, kanonu matki, mowi to moge, tego nie bede robic, itd. Kisi sie w tym swoim schemacie i coraz bardziej czuje się zrezygnowana. Frustracja rosnie. Totalnie bez sensu. kazda z nas powinna sama ustalic sobie, co jej odpowiada a co nie, bez udawania i udawadniania wszystkim, jaka jestem swietna. Niestety do tego dojrzewa się…po czasie

    • Kilińska

      No właśnie, dlaczego nie zależy nam na udowodnieniu sobie, że stać nas na bycie szczęśliwą i że potrafimy same sobie to dać?

  • „iedy walczysz ze swoimi fobiami, strachami; kiedy starasz się pokonać je w najbardziej racjonalny sposób, jaki się da: uświadamiasz sobie i przyswajasz na co masz wpływ, a co jest od Ciebie zupełnie niezależne. Tylko tak uporasz się z tym, co Cię ogranicza.” w 100% się pod tym podpisuje. Większość bareir i hamulców stwarzamy my sami.

    • Kilińska

      prawda? jakie to niby oczywiste. a takie trudne czasami, bo wydaje mi się, że przecież jeszcze coś mogłabym zrobić…a tu nic już więcej do roboty nie ma. ale czasami tak trudno oddać resztę, nie wiem, losowi, opatrzności.. nie wiem komu i czemu?

  • Mam wrażenie, że kobiety często są sobą tylko do momentu, kiedy zakładają rodziny. Potem stają się męczennicami z wyboru a przecież szczęśliwe życie i rodzinne życie nie na tym polega. Mama, kobieta – to przede wszystkim człoiwek, którym poza obowiązkami ma swoje plany i marzenia. Nie ma sensu ich odpuszczać, bo przecież świat bez marzeń traci kolory.

    • Kilińska

      w punkt. i popatrz właśnie, nikt je o to nie prosi. to ich wybór. bo tak należy? bo tak z matki, babki, prababki? bo za mało wiary w siebie??

      • Mam wrażenie, że ciagle żyjemy jakimś historycznym kodem kulturowym.

        • Kilińska

          no właśnie. jakiś czas temu dostałam zaproszenie na warsztaty w tytule coś w rodzaju „jak pozbyć się poczucia winy?” – warsztaty dla mam. piszę Ci ja do nich, przepraszam o jaką winę chodzi, bo ja jakoś nic takiego nie czuję. i w odpowiedzi przychodzi, że czuje się winna, że poświęcam czas sobie, że mam własne potrzeby. ???!! rozumiesz, bo ja nie. albo…jestem też gdzieś ostatnio i słyszę „będziemy mówić o tym, że mamy JEDNAK mogą mieć marzenia”. no rzesz… powiedz sama, no.

          • Wiesz, zamrtwię Cię pewnie, ale jestem mężczyzną 😀

          • Kilińska

            A dlaczego zmartwię? Przeciwnie. Punkt widzenia mężczyzn jest cenny 🙂

  • No i właśnie z pozytywnym nastawieniem staram się żyć 😉

Przeczytaj poprzedni wpis:
EURO 2016 OCZAMI PUSI

Czy jestem Pusią Marcina Dańca? Ja nie, ale znam kobietę, która wciąż nie wie kim jest ten ubrany w inny...

Zamknij