TO, CO NAJWAŻNIEJSZE

Żadne inne kryterium, poza poczuciem własnej wartości, nie musi zostać spełnione, żebyś czuła się na tyle PEWNA SIEBIE, żeby osiągnąć sukces – prywatny i zawodowy. Żebyś mogła spełniać swoje marzenia, wychować dziecko na szczęśliwego i równie pewnego siebie jak Ty człowieka, prowadzić dom w taki sposób żeby Twoi najbliżsi zawsze chcieli do niego wracać, pomagać innym z myślą o nich, a nie o zaspokojeniu własnej próżności, potrafić przyznać się do błędu i umieć uczyć się na tych błędach, nie rozliczać się z braku perfekcjonizmu, otwarcie móc powiedzieć „mam dosyć” i mimo tego czuć się wspaniale !!! No dobrze, ale jak budować pewność siebie, żeby to wszystko mogło tak właśnie wyglądać?

Powiem Ci jak jak to widzę: moje życie musi znaczyć coś więcej niż ilość i standard metrów kwadratowych, w których mieszkam, kołtuny czy ich brak we włosach mojego dziecka, ilość zajęć pozalekcyjnych na jakie zapiszę moje dziecko, komfort psychiczny mężczyzny, z którym żyję, pozmywane czy brudne gary w zlewie, lśniące czy zakurzone podłogi i stan wypełnienia lodówki.

KOCHAM BYĆ KURĄ WYSIADUJĄCĄ NA GRZĘDZIE WŁASNĄ PRZYSZŁOŚĆ. ALE NIGDY NIE BĘDĘ NA TYLE UDOMOWIONA ŻEBY TA GRZĘDA, NA KTÓREJ SIEDZĘ, DECYDOWAŁA O MOIM MIEJSCU W KURNIKU. 

Obojętne jaki zbuduję wokół siebie świat, na końcu pozostaję sama ze sobą. Prędzej czy później będę musiała odpowiedzieć sobie na pytanie „co mam zrobić z własnym życiem?”. Nie chcę obudzić się za dwadzieścia lat i stwierdzić, że mieszkam w domu, który nie należy do mnie, dzieci, które wychowywałam przez ostatnie dwadzieścia lat właśnie się wyprowadziły i mają mnie w dupie, mąż w dalszym ciągu „przecież ja pracuje”, a ja nie mam innych wyzwań, niż „co dzisiaj na obiad?”.

I ja, i każda matka, również i Ty, prędzej czy później odkryjemy, że macierzyństwo nie jest tak bardzo uduchowione, niewinne, różowe, blękitne jak wciskają nam kolorowe magazyny, media, panie na szkołach rodzenia, a nawet nasi znajomi życząc nam rychłego potomka. Lepiej, żeby to przebudzenie, ta świadomość przyszło prędzej  niz później. Że oprócz najpiękniejszego doświadczenia, jakim obcowanie z dzieckiem niewątpliwie jest, to również syf i bagno. Zmęczenie i zwątpienie. Strach, który paraliżuje. Chaos i miazga. Fizyczny ból i niemoc pomieszany z emocjonalnym wkurwieniem na rzeczywistość przy jednoczesnym rosnącym poczuciu winy, że zdarzając się momenty,m kiedy jedyne co jesteśmy w stanie powiedzieć do własnego dziecka to "idź stąd". I jeśli nie ustawię siebie w miejscu, z którego będę w stanie nad tym zapanować, ogarnąć to, to w zasadzie mam przesrane już na starcie.

ALE ODKRYJEMY RÓWNIEŻ, ŻE MAŁO KTO PODA NAM W TYM SYFIE RĘKĘ. ŻE, JAKO MATKI, MAMY PRZEDE WSZYSTKIM OBOWIĄZKI, A NIE PRAWA. ŻE WSZYSCY WIEDZĄ LEPIEJ CO I JAK MAMY ROBIĆ Z WŁASNYMI DZIEĆMI. ŻE PRĘDZEJ USŁYSZYMY "A NIE MÓWIŁAM" NIŻ "JAK MOGĘ CI POMÓC". ŻE ZUPEŁNIE.

Dlatego przede wszystkim muszę myśleć o sobie. Ty również. Musisz postawić siebie w centralnym punkcie Twojego małego kosmosu. To na nas musimy skupić największą uwagę. Bo od nas zależy cała reszta. W nas, jak w lustrach, przeglądają się nasze dzieci. Między nami, a naszymi dziećmi jest kalka. My kręcimy korbami, które dzień w dzień uruchamiają te nasze, małe, prywatne światy. Im silniejsze będziemy, tym większą siłę i energię wtłoczymy w nasze dzieciaki.

Dlatego, matko własnych dzieci, bierz siebie pod pachę i w drogę! Dzieci zostaw na jakiś czas z tyłu. Nie lekceważ ich, nie zaniedbuj. Daj natomiast im chwilę odpoczynku od Ciebie skaczącej, zajętej wyłącznie nimi, z harmonogramem dnia, gdzie nie ma ani jednej pozycji wyłącznie dla Ciebie. 

Jesteś ze mną??

Jeżeli szukasz i potrzebujesz motywacji, zapisz się do mojej zamkniętej grupy dla mam na FB. Tam, zupełnie prywatnie, możemy porozmawiać o calej masie rzeczy istotnych i tych mniej ważnych, a związanych z macierzyństwem. Zapraszam 🙂 /https://www.facebook.com/groups/mykuryniedomowe/

Podaj dalej. Dzięki!Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Email this to someonePin on Pinterest0
  • Wiadomo, że dzieci są najważniejsze, ale chwile dla siebie każdy musi znaleźć 🙂

    • Kilińska

      niestety nie każdy to rozumie. i bardzo często musi być albo albo.

  • Zawsze mówiłam i powtórzę się jeszcze raz. Nigdy nie wolno zapominać o sobie i całkowicie z Tobą zgadzam się. Jeżeli same pogrążamy się w tych obowiązkach to nas później i nie widać wśród tego wszystkiego, bo same tak nauczyłyśmy wszystkich dookoła, odbierać nas jako darmowy załącznik, który bez słów obsłuży. Tak być nie powinno.

    • Kilińska

      „darmowy załącznik” !!! Jewgienia, po prostu Cię uwielbiam! o to właśnie chodzi. w samo sedno! dziękuję!