ICH „GRA O TRON” TWOJA GRA O ROZKOSZ

"Gdybyśmy sfilmowali wszystkie seksulane sceny z powieści, siedzielibyśmy dzisiaj za kraktami" – tak w wywiadzie dla prasy powiedział David Benioff, jeden z reżyserów "Game of Thrones" (Gra o tron), serialu kręconego od 2010 roku, z prawami do emisji w ponad siedemdziesięciu krajach na świecie. To fakt. Znaczy nie wiem jak jest w powieści, ale dotychczasowe pięć sezonów GoT jest naszpikowane takimi scenami. W jednych widać mniej, w drugich więcej. Ale nie to jest ważne, czy widać, czy nie. Ważne jest to napięcie, emocje, to niewidzialne coś, co uchodzi z ekranu, a co wykręca w kosmos moje libido.

Tym razem będzie krótko i treściwie, bo to się nie ma co zbyt długo o tym rozpisywać.

Zdaniem niektórych portali dla matek, których większość uważam zresztą za tak infantylne, że nie wiem już sama czy to ja skretyniałam, czy świat się cofa, codzienne obowiązki matczyne pozbawiają nas, kobiety z dziećmi, wyobraźni seksualnej i z lwico-kocic, jakimi byłyśmy zanim, stajemy się "mamuśkami". I na taki właśnie artykuł trafiłam ostatnio. I powiem Ci, że być może coś w tym jest. Ale być nie musi. Szczególnie od najbliższego poniedziałku.

Ze wsparciem w utrzymaniu wizerunku kocicy kiedy już "dziecko śpi za ścianą" przyszedł mi, pewno zupełnie bezwiednie, George R.R. Martin, autor sagi fantasy, obskurnie krwawej, mrocznej osadzonej wśród monumentalnych, zimnych zamków, śmierdzących, wigotnych i na wskroś zwyrodniałych okolicznych wiosek, z elementami magii i czarów, których nawet najbardziej odpalone umysły nie są w stanie objąć, kazirodczych związków, karłów, smoków, wilków jakichś, mordów, brutalności i intryg. Jednym słowem…bajka! Totalny odpał. Po takim jednym czy dwóch odcinkach zastanawiam się czy ja to ja? Jak w ogóle można wpaść na takie postacie, konfiguracje, wątki? I jak pięknie przez czterdzieści, pięćdziesiąt minut nie myśleć o tym co tu, na ziemi, pod moim dachem.

I ten Martin, proszę Ciebie, skądinąd rocznik '48, więc nie pierwszej młodości koleś, w to wszystko wkręcił tak nieprawdopodobnie odpalony wątek erotyczny, ba, wiele takich wątków, że jednym przyciskiem pilota z "mamuśki" przedzierzgujesz się w nieziemsko rozbudzone i nieokiełznane zjawisko. Twój partner, mąż nie dość, że wciśnie go w fotel fakt, że Ty w ogóle "takie rzeczy" oglądasz, to jeszcze będzie Cię gdzieś szukał między łazienką, a kuchnią, bo Ty, oglądająca sezon po sezonie "Gry o tron" i wyrabiająca to, co będziesz z nim chciała wyrabiać pod jego wpływem, to na pewno nie jego żona/partnerka.

Szczególnie polecam wątek matki smoków, Daenerys Targaryen, bez której "Gra o tron" nie byłaby tą grą, a która wbrew swojej woli została oddana niejakiemu Drogo. To sezon pierwszy całej sagi. Ona – malutka, długowłosa, platynowa blondyneczka, o buzi pięknej i okrągłej rodem z francuskiej porcelany w stylu madame Pompadour. On – barbarzyńca, wielki, brodaty, z przyciemnioną karnacją, z gęby patrzy mu potworem, a długi warkocz opiera się o jego giga muskularny kark. Na sam jego widok człowiek przeprasza za grzechy. W jego jednej dłoni mogłyby się zmieścić ze trzy takie twarzyczki jak niewinnej Daenerys.

I wtedy to się zaczyna. Z początku niechętna, stawiająca beznadziejny, ale jednak opór, oddaje mu się jak przystało na posłuszną żonę. Z resztą wie, że jej jakikolwiek sprzeciw nie miałby najmniejszego sensu. I nagle, z tej zapowiadającej się na pełną przemocy sceny, no bo przecież patrzymy jak kobieta brana jest prawie siłą, robi się niewyborażalnie wkręcająca dla naszych podniet uczta. Każda następna sekunda wywołuje kolejne mrowienia, aż w końcu czujemy nieodpartą chęć wyładowania tego napięcia, które powoli staje się nie do wytrzymania. Tym bardziej, że nasza blondyneczka zaczyna odkrywać, że jej barbarzyńca może dać jej całkowicie odrwyające od rzeczywistości doznania. A ku jej i naszemu ogromnemu zaskoczeniu, to ich pierwsze, jeszcze mocno nieoszlifowane zbliżenie, da początek przepięknej i głębokiej miłości.

Co robisz Ty? Kątem oka spoglądasz na tego swojego i … Ty już wiesz co. On się dowie za sekund kilka. Rozkosz.

I mogę Cię zapewnić, że to nie jedyna taka chwila w tym serialu. Wykorzystaj zatem ten moment. Premiera nowej, szóstej serii "Gry o tron", już w najbliższy poniedziałek, o 20:10, w HBO. Masz kilkanaście godzin na nadrobienie tego, co działo się w poprzednich pięciu sezonach. Gorąco, naprawdę gorąco, polecam sezon pierwszy i drugi. Odpal oczywiście wszystkie pięć. "Gra o tron" to absolutna rewelacja. Ale to, co nas, kocice kręci najbardziej, to jest właśnie tam…

Ciao…Kocica

 

pozostaleobyczaje

Podaj dalej. Dzięki!Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Email this to someonePin on Pinterest0
Przeczytaj poprzedni wpis:
MIEĆ DZIECKO CZY GO NIE MIEĆ ?

I to właśnie jest odwieczny dylemat każdej posiadaczki organów typu macica, jajniki, tudzież gruczoły mleczne i tak zwanego instynktu macierzyńskiego: "mieć...

Zamknij