CZYTAM DZIECKU „POTOP” SIENKIEWICZA

Bo to jedna z najpiękniejszych opowieści o miłości, jaką kiedykolwiek czytałam, jaką kiedykowiek napisano i śmiem twierdzić wciąż najpiękniejsza wśród tych, które jeszcze światła dziennego nie zobaczyły. O miłości bezwarunkowej, niepoprawnej, szalonej, zżerającej dusze, na wieki, mimo wszystko, z początku tragicznej i z cudownym finałem. A poza tym język, jakim Sienkiewicz kroi te cudowne wszystkie historie, jest tak ujmujący, piękny i czysty, że aż mi się kiszki ściskają kiedy porównuję go z dzisiejszymi "joł, kolo, nara".

czytam dziecku sienkiewicza

Wiem, że to niemożliwe dzisiaj zwracać się do siebie per "waszmościowie pozwolą, że zajmę ich uwagę". Ale kocham ten język, kocham całą trylogię. I choć "Ogniem i mieczem" to wciąż dla mnie nie do przejścia gąszcz stepów porośniętych trawą, to też za to kocham Sienkiewicza. I czuję się sto razy bogatsza o to doświadczenie obcowania od dziecka z tymi postaciami i ich losami. Moi rodzice znają Trylogię na pamięć. Pamiętam, jak prosiłyśmy z siostrą żeby opowiadali nam o Wołodyjowskim, Bohunie, Zagłobie czy Skrzetuskim. To były czary. I dlatego, że pamiętam jak cudownie się wtedy czułam, moja córka, już od maleńkiego, słucha tym samych opowieści. I obojętnie czy opowiadam jej o tym, czy czytam. Ważne jest, żeby ten Kmicic tę Oleńkę tak strasznie cały czas kochał, a ona żeby w końcu była tych jego ran niegodna całować.

I tak się zastanawiam, a może ta nasza rodzinna miłość do Sienkiewicza wynika też z tego że, moja prababcia Klementyna, mama mojej babci Stefanii, a mamy mojej mamy,  urodziła się w Kiejdanach, tam gdzie sienkiewiczowski Radziwiłł na uczucie pił toast za króla Szwecji, Karola Gustawa pogrążając nieświadomego zdrady Kmicica, który wcześniej na krzyż przysiągł posłuszeństwo księciu? Być może to te konotacje krwi tak strasznie ciagną nas w tamte czasy?

lektury dla dzieci

A może po prostu to, że zarówno moja mama jak i tata wyrośli w domach o bardzo mocno zakorzenionych tradycjach czytania? Książki były z nimi i z nami od zawsze. Jeszcze kiedy żyła babcia Stefania, chodziłam do niej i zdejmowałam sobie z jej regału po kilkanaście książek. Siadałam na jej kanapie i po kolei każdą książkę oglądąłam i podczytywałam. Babcia stawiała na stoliku obok głęboki spodeczek, na nim rzeźbioną szklankę z gorącą, pyszną herbatą i kruche ciasteczka z cukrem do podgryzania. Siadała obok mnie i opowiadała mi historię każdej z tych książek. A one tak pachnialy…cudownie. Zapach starej książki jest jednym z najpiekniejszych zapachów w przyrodzie. Jest tam wszystko: historia, czasami niezwykła, losy ludzi, przez ręce których się przewinęła, wspomnienia miejsc, w których ta książka była. Przepiękne. I to wszystko zamknięte w jednym pociągnięciu nosem.

Moja Marta ma dzisiaj siedem lat. Na pamięć zna prawie wszystkie historie bohaterów Sienkiewicza. Uwielbia opowieści o bitwie pod Grunwaldem. Kiedy idziemy na rower mówi do mnie "mamusiu, zatoczę kolo" z tym miękkim "eł" takim, jakim król Jagiełlo wołał do którejś tam chorągwi, Mazowieckiej czy Żmudzkiej żeby zatoczyły koło wokół wojsk Krzyżackich. Podczas zabawy z psem mówi do suki "Miluchenka, jam twych ran całować nie godna". I jestem pewna, że kiedy jeszcze była mniejsza, nie do końca rozumiała o co chodzi w tej niegodności ran całowania. I wiem, że mimo moich tłumaczeń, że ona tak kochała, ale mu nie wierzyła i myślała, że on hultaj, a on bohater się okazał i tak kompletnie nie rozumiała, o co w tym chodzi.

Ale może słyszała w moim głosie te emocje. To uwielbienie dla tej historii. Tę wdzięczność wobec moich rodziców, że wkręcili mnie w ten cudowny świat Sienkiewicza. Może zauważyła  ten blask w moim oku kiedy czytam, po raz kolejny, o zbuntowanym i obłędnie zakochanym Kmicicu, o Oleńce, pannie o płowych włosach, błękitnych oczach zerkających spod ciemnych brwi i cerze w kolorze porcelany. O Kiemliczach, złodziejaszkach i łobuzach, dla których miłość do najjaśniejszej Rzeczypospolitej i jaśnie wielmożnego Pana Pułkownika była cenniejsza niż wszystko inne.

czytam dziecku

I myślę sobie, że nigdy nie przestanę jej czytać. W szczególności właśnie Sienkiewicza. Bo chcę żeby tak jak ja dzisiaj z nią, tak żeby ona kiedyś ze swoimi dziećmi jadąc autobusem uslyszała "mamusiu, a opowiedz mi jak ten Kmicic porwał Boga jakiegoś, bo tamten byl zły, a ten Kmicic tak kochał tę Oleńkę i chciał dobrze dla Polski zrobić i ona może wtedy by mu uwierzyła…".

Ciekawe co by powiedział Sienkiewicz, kiedy by się dowiedział, że oto zdrajca Bogusław Radziwiłł w "Boga" się przemienił i porwan został na swoją zgubę w imię miłości tak czystej i pięknej, że dokładnie w sto trzydzieści lat po przelaniu tej historii na papier, mała dziewczynka wypytuje o nią swoją mamę, a ta mama rozsiada się wygodnie, bierze za rączkę swoją córkę, patrzy w jej ciemnobrązowe oczy i mówi "a więc posłuchaj: książę Bogusław Radziwiłł znany był z tego, że oprócz uwielbienia dla kobiet, równie wrażliwy był na piękno koni. A nasz Kmicic dosiadał wówczas ogiera, który swoją urodą, kształtami i płynnością ruchów niejednej białogłowie dorównać mógł".

I tak dalej, i tak dalej. A tych opowieści końca nie było.

Więc jeśli mamą jesteś czy tatą, weź w rękę książkę nie byle jaką i czytaj dziecku swemu. Bo ono bogatsze się stanie i czas z Tobą spędzi dzięki temu.

Tekst Cię wzruszył, wzburzył, spodobał się, rozbawił Cię? Jeśli tak, będzie mi przyjemnie, jeśli podzielisz się tymi emocjami z innymi ... Share on Facebook11Tweet about this on TwitterShare on Google+1Email this to someonePin on Pinterest0
  • „Potop” to moja szkolna zmora. Poloniści mnie do tej powieści zniechęcili dając krótki czas na przeczytanie przez co nie miałam możliwości się z nią napawać 🙁 Może gdyby moi rodzice czytali „Potop” do poduszki to potem przyjęłabym go bez problemu 😉

    • Kilińska

      to dwie sprzeczności: Potop i krótki czas na przeczytanie. To faktycznie miałaś prawo się zniechęcić. choć namawiam gorąco na przełamanie się z Henrykiem. Na chłopak moc nawet i dzisiaj:) pozdrawiam

    • Ale pięknie o tym Sienkiewiczu napisałaś. Myślę, że coś może być w tym, że ta Klementyna, Stefania i te Kiejdany:) Moja córka, lat 6, nie lubi beletrystyki:) Ale to pewnie moja wina. Zaraziłam Ją bowiem miłością do książek naukowych: podróżniczych, „biologicznych” itp. Obecnie jesteśmy na etapie Atlasu Geograficznego dla dzieci: bierzemy pod lupę dane państwo i odpalamy sieć ogladając najbardziej interesujące miejsca/rzeczy w danym kraju. Matko, ja niedługo będę mogła przewodniki pisać:)

      • Kilińska

        Jola, wg mnie nie ma najmniejszego znaczenia, czy to Sienkiewicz czy atlas. Przepięknie piszesz o Waszych atlasach. I o to właśnie chodzi. Żeby je zarażać, żeby w nie sączyć coś, co je poruszy, obudzi, porwie. My też uwielbiamy atlasy. Tworzymy przy tym tak niesamowite historie podróżnicze, że głowa mała, jak to mówią. Cudownie:))) Bardzo ściskam.

  • ida

    Książki, z którymi zaprzyjaźniamy się w dzieciństwie są z nami przez całe życie. 🙂
    Fajnie, że czytasz dzieciom akurat Sienkiewicza (mam tylko nadzieję, że fragmenty z przypiekaniem boków jednak opuszczasz :P). Cieszy mnie to, bo sama też się wychowałam na jego dziełach – pierwszą książką, którą samodzielnie zmogłam było „W pustyni i w puszczy”. Trylogię pochłonęłam jako jedenastolatka. Zaraz potem „Krzyżaków” i „Qvo vadis?”. I choć teraz dużo krytyczniej patrzę na twórczość naszego noblisty, to jednak mam do niego ogromny sentyment. 🙂
    pozdrawiam serdecznie

    • Kilińska

      Opuszczam oczywiście. My na razie tylko miłosne fragmenty. I Kiemliczow. Na kryminalne mamy jeszcze czas. Pozdrawiam również 

  • Ja jestem fanką Sienkiewicza. Od najmłodszych lat uwielbiam go czytać, choć nie ukrywam, że na początku jego rozległe opisy były czasami nie do przejścia. Ale dziś sama zajmując się pisaniem podziwiam jego kunszt i bogactwo językowe, bo się przekonałam na własnej skórze, że opisy, to nie łatwa sztuka 😉

    • Kilińska

      Z opisami mam i ja problem. Te stepy nie mają u niego końca. Choć i tak to forma krótka przy Nad Niemnem. 🙂 Ale cała reszta, tak jak piszesz, zachwyca.

Przeczytaj poprzedni wpis:
SZKOLIĆ SIĘ, CZY SIĘ NIE SZKOLIĆ ?

Dziesiątki maili zalewają moją, i pewno Twoją skrzynkę, każdego miesiąca z propozycjami przeróżnych szkoleń, warsztatów i wszystkiego, co tylko możliwe,...

Zamknij