CZAS DLA SIEBIE – UCIECZKA W CISZĘ

Wieki temu przeczytałam felieton Sylwii Chutnik „Własny s-pokój” o potrzebie czy nawet konieczności ucieczki w siebie, w swoją ciszę, posiadania czasu dla siebie. Kiedy wplątane w wir rodziny, codzienności i zgiełku powtarzających się czynności przestajemy odnajdywać swoje prawdziwe ja, zakrzyczane przez te wszystkie zewnętrza. I pamiętam jak się poczułam, kiedy to przeczytalam. Pamiętam, że ogromnie zapragnęłam mieć taki swój s-pokój. Zamknąć się gdzieś i usłyszeć tę piękną i niczym nie zmąconą ciszę.

Pomysł na miejsce ucieczki podsunęła mi w swoim dzienniku Krystyna Kofta, którą kiedyś namiętnie czytywałam. Napisała „Gdyby tak mieć swój pokój, choć na parę godzin dziennie. Wynajmowany jak garsoniera na rozpustę”. I przypomniał mi się identyczny choć mniej uduchowiony, wątek z „Sex and the city 2”, gdzie Carrie pragnąca od czasu do czasu pobyć sama, ucieka do swojego starego mieszkania i tam w spokoju pisze i robi to wszystko, czego być może przy jej Bigu by nie zrobiła. A od czasu do czasu w tym samym mieszkaniu bywa Charlotte, mama dwójki dzieci, która tam znajduje chwilę dla siebie przy herbatce i gazetkach. Dokładnie tak, jakby była główną bohaterką felietonu Chutnik.

I staram się wyobrazić sobie mój pokój ucieczek, miejsce gdzie mam czas dla siebie, mój czas. Zamykam oczy i widzę białe ściany, w oknach zasłony w kolorze czekoladowym, ogromne łóżko z wielkimi poduszkami ułożonymi w dwóch rzędach tak, że tworzą dodatkowe oparcie dla pleców. Na stoliku przy łóżku stoi pękata lampa z białym kloszem. Kładę się na uroczo miękkim materacu. Przykrywam wielkim miękkim kocem, chwilę patrzę jak ciepłe światło lampy pada na śnieżnobiały stolik nocny. Zamykam oczy…tak spokojnie, bez obaw, że zaraz będę musiała je otworzyć, bo ktoś mnie zawoła, bo coś będzie do zrobienia, bo gdzieś będę musiała zdążyć. I cisza, ta błoga cisza…nikt nie woła. Nikt niczego ode mnie nie chce. Czuję jak uchodzi napięcie z moich mięśni. Jak po kolei każda partia mojego ciała rozluźnia się. Moja czujność powoli zasypia. A razem z nią i ja.

BO KAŻDEJ Z NAS POTRZEBNA JEST UCIECZKA W CISZĘ. KAŻDA Z NAS BUDUJE SWÓJ WŁASNY POKÓJ UCIECZEK.

Dla każdej z nas cisza oznacza co innego. Jedna, tak jak ja, potrzebuje miękkiego materaca, poduszek pod głowę i drzemki. Inna być może książki, kąpieli czy ucieczki w naturę. Ale wszystkie te nasze pokoje łączy jedno: mają sprawić, że słyszymy wokół siebie ciszę. Że jesteśmy same ze sobą. Że odnajdujemy w tej samotności radość przebywania ze sobą i wyłączenia się z codzienności. A to czasami lepsze niż każda terapia. Nasz mózg odpoczywa. Nasze nerwy się regenerują. Nasze mięśnie oddychają.

I nie ma w tym nic złego; nikomu nie musimy się z tego tłumaczyć. To nasze zdrowie emocjonalne. To nasza potrzeba i konieczność pozostawienia wszystkiego na kilka chwil. Robimy to dla siebie. Dla nikogo innego. I jesteśmy sobie za to bardzo, ale to bardzo wdzięczne.

Ale żeby to zadziałało jak należy, potrzeba Ci kilka wskazówek, jak znaleźć czas dla siebie:

1. znajdź swój s-pokój według takiego klucza, który zapewni Ci absolutne odprężenie; nie może być to chwila z książką, podczas gdy dziecko za ścianą układa puzzle

2. nie szukaj go wśród czynności, które wymagają od Ciebie wysiłku intelektualnego; to ma być również odpoczynek dla Twojego umysłu, nie tylko ciała i ducha

3. wyłącz i odetnij się od wszelkich potencjalnych zakłóceń: telefon, tablet. Jeśli masz możliwość wyłączenia się z obecności w domu, też to zrób

4. nie czuj się winna, że kradniesz dla siebie czas; to nie jest kradzież, a prezent, podarunek jaki sama sobie sprawiasz

5. odwiedzaj swój s-pokój tak często, jak tylko to możliwe

Ja nigdy nie porzucę mojego s-pokoju. Bo nigdy nie wiadomo kiedy znowu będę potrzebować ciszy – tego czasu dla siebie, który trwa nieco dłużej niż mrugnięcie powiekami.

A gdzie jest Twój s-pokój? Gdzie znajdujesz czas dla siebie, tylko dla siebie?

Jeżeli szukasz i potrzebujesz motywacji, zapisz się do mojej zamkniętej grupy dla mam na FB. Tam, zupełnie prywatnie, możemy porozmawiać o calej masie rzeczy istotnych i tych mniej ważnych, a związanych z macierzyństwem. Zapraszam 🙂 /https://www.facebook.com/groups/mykuryniedomowe/

Tekst Cię wzruszył, wzburzył, spodobał się, rozbawił Cię? Jeśli tak, będzie mi przyjemnie, jeśli podzielisz się tymi emocjami z innymi ... Share on Facebook6Tweet about this on TwitterShare on Google+1Email this to someonePin on Pinterest0
Przeczytaj poprzedni wpis:
JEJ TATA

Dla niej - najważniejszy !

Zamknij