CO ZROBIŁA PANI GRETKOWSKA

Każda z nas obdarowana została zdrowym rozsądkiem i wolną wolą. Ten duet pozwala nam między innymi wybierać z tego, co zawisa w przestrzeni publicznej to, co dla nas najbardziej odpowiednie. Co przypada nam do gustu, co być może nawet i będziemy chciały naśladować. Nasz wybór, nasza sprawa – to oczywiste. Otóż nie do końca, jak się okazuje. Jak się okazuje, Pani Gretkowska wie o niebo lepiej z kogo będziemy brać przykład, a że tenże nie przypadł jej do gustu, postanowiła urządzić na nim wiwisekcję postaw moralnych i obyczajów.

Państwo Majdan, Małgorzata i Radosław, są małżeństwem od roku. Rok temu w świetle fleszy, na oczach milionów powiedzieli sobie „tak”. Chcę wierzyć, że składając przysięgę czy przyrzeczenie, szczerze wierzyli w to, co mówią. I że ich „tak” starczy im na nieco dłużej niż woda w wazonach z kwiatami rozstawionych na sali weselnej.

Nie wątpię, że Państwo Majdan są osobami bardziej publicznymi niż pewnie nie raz tego by sobie życzyli. Ale to oni wybrali najlepszą dla siebie, ich zdaniem, drogę życiową, po której zdają się konsekwentnie kroczyć. I kiedy od czasu do czasu wpada mi w ręce zdjęcie jej lub jego, bądź ich razem, odnoszę wrażenie, że doskonale zdają sobie sprawę z tego, na co się zdecydowali i na co się wystawiają.

I dokładnie to samo pomyślałam sobie, kiedy zobaczyłam ich zdjęcia z ostatniej sesji fotograficznej ustawianej gdzieś w egzotycznych krajach. Okazało się, że w ten sposób postanowili świętować pierwszą rocznicę ślubu. Moje gratulacje! Oby takich okazji do świętowania mieli przed sobą jeszcze co najmniej kilkadziesiąt.

Ale widać nie wszystkim w smak taki pomysł na życie. Nie dla wszystkich to sesja fotograficzna pary małżonków z kręgu osób popularnych opublikowana na łamach poczytnego magazynu dla mas.

Pani Manuela Gretkowska bowiem pokusiła się o komentarz tak soczysty jak i obfitujący w kwieciste porównania obojga Państwa Majdanów do Sprzątaczek i Szatniarzy. Oczywiście Pani sprząta, a Pan pilnuje płaszczy. Scenografię sesji okrasiła jakże cudnym zlepkiem „disnejowski odjeb”, co z racji totalnego kontrastu skojarzeń obydwóch członów tej konstrukcji słownej każe mi sądzić, że Pani Gretkowska w trakcie tworzenia tegoż fragmentu wątku swej wypowiedzi, szczytowała intelektualnie wzbijając się na wyżyny swoich możliwości literackich.

A, jako że szczytowanie zdaje się kojarzyć z przyjemnym odczuwaniem rozkoszy i podniecenia, jestem skłonna wyobrazić sobie, że właśnie z tego powodu Pani Gretkowska nie ustaje w podobnym komentowaniu osób z życia publicznego, co do których nie czuje sympatii, a wręcz przeciwnie. W podobnym bowiem stylu brzmi jej „huj bez cycków” skierowany do obywatela Dudy, tego ze związków, nie z Belwederu. Jakże wysublimowana ekspresja słowna. Zazdroszczę talentu i lekkości pióra, serio.

Czy drażni mnie wulgarny ładunek niesiony oddechem Pani Manueli? Nie. Samej zdarza mi się przekląć jak szewc, co może z racji skojarzeń mojego nazwiska z Janem o tym samym nazwisku, który nie tylko patriotą ale i szewcem był, można by pewnie jakoś usprawiedliwić.

Czy zatem denerwuje mnie własne zdanie Pani Gretkowskiej? Nie. Ja również mam raczej określone poglądy – polityczne i inne, i nie widzę powodów, żeby ich nie mieć.

To co takiego zrobiła Pani Gretkowska?

W sposób całkowicie bezmyślny, okrutny, niczym nieuzasadniony i przez nikogo nieupoważniony, publicznie skrytykowała ludzi, którzy w żaden, ale to w żaden sposób nie odcisnęli na jej życiu choćby śladu główki od szpilki. Jedyna ich wina to zaburzenie z pewnością bardzo rozwiniętego zmysłu estetycznego Pani Gretkowskiej.
Z tego, co się orientuję, Państwo Majdanowie w żadnej ze swoich wypowiedzi i komentarzy pod swoimi zdjęciami nie wpisali „Hej, Mańka, wywal te gumiaki! Twoje życie jest do bani! My pokażemy Ci jak żyć, Gosia i Radzio”. Zresztą z tego co wiem, Państwo Majdanowie nie stosują takich technik motywacyjnych wobec nikogo.

Pani Gretkowska dokonała również oceny naszej, czyli również mojej i Twojej, świadomości i zdrowego rozsądku, jakimi kierujemy się przy wyborze naszych dróg życiowych. Większość jej komentarza dotyczy bowiem tego, że jesteśmy jak te „Polki zapatrzone we współczesne oleodruki biorą kredyty na botoks”. A ma się to dziać właśnie pod wpływem zdjęć Pani Małgorzaty, żony Radosława.

Pani Gretkowska postanowiła prawdopodobnie uchronić tym samym nasze „ja” od, jej zdaniem, tandetnych i sztucznie nadymanych wzorców. A skoro staje w obronie społeczeństwa, to również i mojej, czym wzywa mnie do tablicy.

Chcę zapewnić Panią Gretkowską, że mimo moich obwisłych cycków, gaci wypełnionych cellulitem, krzywych zębów i palców u stóp i rąk, drugiej i trzeciej brody, zwałów w okolicach pępka, widząc zdjęcia z sesji Państwa Majdanów, nie zastawiłam mieszkania i nie poleciałam na odsysanie, wstrzykiwanie i prostowanie. Nie pokusiłam się również o jakikolwiek komentarz, choć tak między nami uważam, że zdjęcia są piękne i Państwo Majdanowie prezentują się uroczo. A złotą biżu przygarniam bez mrugnięcia.

Chcę również poinformować Panią Gretkowską, że zarówno Pani Małgorzata, jak i Pan Radosław nie dzwonili do mnie w ostatnich kilku dniach sugerując, że moje życie jest mierne, nudne, pozbawione blasku, a w domu mam syf z gilem wymieszany z kurzem. Tak, jak oni nie wtrącają się w moje cztery kąty, tak ja nie czuję przymusu czy obowiązku komentowania ich życia.

Jestem również przekonana, że umiejętności pisarskie Pani Gretkowskiej są na tyle wystarczające, że z łatwością byłaby w stanie bez wyżywania się na konkretnych, żyjących osobach publicznych, wysmyczyć tekst o krótkowzroczności swoich rodaków, ślepym zapatrywaniu się w nadmuchiwany przez media w jej odczuciu kicz i blichtr.

Czy zatem należy odebrać Pani Gretkowskiej prawo do komentowania, oceniania i pouczania? Ależ skąd, wręcz zachęcam. Jest jednak pewna drobna różnica w niewinnym czynieniu tego na własny użytek i w zaciszu własnego miru domowego, a tym kiedy robi się to publicznie lżąc przy tym innych.

Pani Gretkowska, tym co robi, nie odbiega jednak od dzisiejszych trendów społecznych. Jest typowym przedstawicielem społeczeństwa z przełomu wieków. Żyjemy bowiem w czasach, kiedy czujemy się uwiedzeni możliwością oceniania i krytykowania innych. Przez całe lata , z racji ubogości technologicznych, byliśmy ograniczeni do wyżywania się na znanych nam ładniejszych koleżankach, przystojniejszych kolegach, zdolniejszych kumplach z podwórka, bogatszych sąsiadach i nierozwiedzionych znajomych z pracy. Najbardziej wyrafinowaną hejterską aktywnością był donos-anonim do szefa, dzielnicowego, wychowawcy czy przodownika zakładu. Postęp technik komunikowania się w postaci serwisów społecznościowych otworzył nam furtki do setek tysięcy zupełnie obcych nam osób. Dzisiaj możemy ich opluć tylko dlatego, że to jacy są, nam się nie podoba lub też zbyt dużo jadu zebrało się nam w trzewiach i lada moment się uleje.

Robiąc to mniej lub bardziej publicznie, zagrzewani jesteśmy z narożnika właśnie przez takich trenerów jak Pani Gretkowska. Przed nami trening gratis, a jego temat to „Jak z człowieka zrobić chuja i dobrze się przy tym bawić?”

Czy bronię Państwa Majdanów? Nie. Stoję jedynie po stronie akceptowania tego, że nie wszyscy jesteśmy tacy sami. Że nie wszyscy musimy robić tak, jak się innym wydaje, że będzie najbardziej odpowiednio. Kibicuję umiejętności powstrzymywania się od oceny, krytyki czy pouczania. Jeśli mamy to wpojone, być może czas się nauczyć ograniczać jedynie do formułowania tematycznych myśli bez konieczności wydalania ich na zewnątrz.

Zastanawia mnie też jedno: co poczuła Pani Gretkowska po tym, jak już wyrzuciła z siebie to wszystko? Czy doświadczyła tego, co po wszystkim czuje większość mam? Ta większość przyznaje, że po skrytykowaniu czy ocenieniu innych mam „to kompletnie nie moja sprawa”. Bo jeśli tak, to być może to dobra lekcja na przyszłość? Wszyscy przecież popełniamy błędy. „Nobody is perfect” jak mawiał klasyk. Sęk w tym, żeby w porę wychwycić ten moment. Żeby nauczyć się na własnych błędach, a nie powielać je w nieskończoność bez większego sensu i bez jakiegokolwiek pozytywnego rezultatu.

A może jednak coś pozytywnego ma wyniknąć ze słów Pani Gretkowskiej?

Zdjęcie: Viva

Podaj dalej. Dzięki!Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Email this to someonePin on Pinterest0
  • A mnie bawią i śmieszą wszyscy bohaterowie tej akcji. Jedni promujący kicz, drudzy mówiący jak wielki jest ten kicz. Czy osoba, która wybiła się na słabym programie, a potem prowadziła jeszcze słabszy program może być uważana za wyznacznik stylu – nie no litości. Już całkiem inną sprawą jest to jaki to świat według magazynów dla pań jest tym idealnym i to jak bezkrytycznie jest to przyjmowane przez czytelniczki takich pism.

  • Marta Korotko

    Mnie to już naprawdę bawi. Pojęcia nie mam o takie osoby, jak Pani Gretkowska chcą osiągnąć i czy w najmniejszym stopniu im się udaje. Nie dbam o to, wolę żyć sobie po swojemu, niż krztusić się zazdrością 🙂

    • @martakorotko:disqus no właśnie ja też nie mam zielonego pojęcia po co to Pani Gretkowskiej? Jednak sposób, w jaki to robi jest dla mnie nie do przyjęcia. A jako autorka kampanii #stopkrytycemam będę piętnować takie zachowania. Ale, jak widać, można to robić nie obrażając nikogo, a jedynie komentować to, co robi.

  • Sylwia Antkowicz

    Ja to w ogóle dla pani Gretkowskiej to chyba już jestem skończona, bo osiągnęłam (wg niej pewnie) to dno, że wiem kim jest Rozenek i Majdan, a nie wiem kim jest Gretkowska ;p

    • @sylwiaantkowicz:disqus rozwaliłaś system 🙂 L) 🙂 Nie ma chyba lepszej odpowiedzi na komentarz Gretkowskiej. Cudne! Ściskam mocno.

    • Może wstyd się przyznać, ale ja też musiałam wygooglać nazwisko – dopiero wtedy skojarzyłam z książką, o której kiedyś czytałam. 😀 Ale tak to działa: Majdanowie, jako celebryci, sprawniej przebijają się do świadomości przeciętnego zjadacza chleba. I mam wrażenie, że właśnie to stoi za postem pani Manueli. Zobaczyła ona taką sesję zdjęciową, nie spodobał jej się przekaz, który z niej płynie, więc postanowiła wysmarować mocny post na skrajnie oklepany temat „dokąd ten świat zmierza?”. No bo przecież oczywistym jest, że wszyscy, którzy zobaczą te zdjęcia, zapragną takiego samego życia, w opinii pani Gretkowskiej: pustego i bezwartościowego.
      Problem polega na tym, że… no nie, nie zapragną. Bo wszyscy jesteśmy różni, mamy różny ogląd na świat i nie mogę wyjść ze zdumienia, że o takich rzeczach ciągle trzeba pisać, serio.
      Dla mnie na przykład niektóre z tych zdjęć są przesłodzone, niektóre nawet kiczowate (to zdjęcie w wannie bije wszelkie rekordy), a luksus i komfortowe życie definiuję zgoła inaczej. Ale wiem też, że zdjęcia w czasopismach, szczególnie kolorowych, rządzą się swoimi prawami. Mogą być właśnie takie – przesadzone. To trochę jak z modą, która na wybiegach wygląda dziwnie i nienaturalnie, a przepuszczona przez filtry producentów ciuchów jakoś lepiej się trawi. Jest dostosowana do codzienności, nie do wymyślonego, wyidealizowanego świata. Elementami mody można (podkreślam: MOŻNA, nie trzeba) się inspirować i bawić, czasami to nawet zalecane, ale nikt nie bierze wszystkiego jak leci. Myślę, że właśnie tych kilku refleksji zabrakło i stąd narodził się cały post Gretkowskiej.
      Pozdrawiam!

      • Jakiś mądry człowiek mówił kiedyś o różnicy pomiędzy krytyką a ocenianiem. Różnica ta ma mniej więcej polegać na powiedzeniu „nie doczytałeś książki do końca. czy masz z tym jakiś problem?” i „głąb z ciebie. każdy głupi przeczytałby to w dwa tygodnie”. I tu wydaje mi się tkwi całe sedno każdej krytyki czy nawet hejtu. Podobać może się każdemu z nas co innego. Jeden uważa, że kicz jest ok, drugi, że nie. Sprawa się komplikuje kiedy zaczynamy oceniać człowieka przez pryzmat jego sympatii do kiczu. Znam profesora polonistyki, który uwielbia disco-polo. Jest wykształconym, mądrym, inteligentnym mężczyzną. I lubi taką właśnie muzykę To kwestia gustu, o którym się nie dyskutuje. Kuriozalne są sytuacje, jaką ja miałam niedawno w papierniku: pytam kobietę, czy są żółte bloki, takie w linie, do wyrywania kartek i notatek, a4. Ona się mnie pyta, dlaczego żółte? Ja na to, a dlaczego nie zielone? Bo widziałam kiedyś gdzieś takie i takich szukam. A ona mi na to, że powinnam kupić sobie białe. bo żółte to obciach. Jak stałam, tak wyszłam no. Coś w stylu właśnie Gretkowskiej: wszyscy mają lubić białe. O. Pozdrawiam również

Przeczytaj poprzedni wpis:
Chatka nadaje się dla każdego magicznego stwora

Przyznam szczerze, jestem zaczarowana. Magda Kłodzińska, tworzy absolutnie magiczny świat, dzięki niej dostępny na wyciągnięcie ręki. Czy w dzisiejszych czasach...

Zamknij