DLA DZIECKA NAJWAŻNIEJSZE

Pisze do mnie Niedomowa, że przeczytała mój tekst o poradach – TEN – i od razu po przeczytaniu stanęło jej przed oczami jej małżeństwo: jej mąż i ona. Ale nie w kwestii doradzania, ale oczekiwań i komunikacji. Że jej mąż prawie nigdy nie robi tego, czego ona oczekuje. A ona mu mówi i powtarza, najczęściej w awanturze, że dlaczego on taki jest niedomyślny,? Przecież powinien już wiedzieć po tylu latach bycia razem. Powinien móc przewidzieć czego ona potrzebuje. A on nic.

Kochana Niedomowo, jak ja Cię rozumiem. Mam tak samo jak Ty. Za każdym razem zastanawiam się dlaczego? Dlaczego zdarza się tak, że nie spotykamy się z Moim w jednym punkcie? I wiesz co? Ja już wiem. Dowiedziałam się. Znalazłam mojego Graala. A w trakcie poszukiwań okazało się, że ta odpowiedź, że to czego szukałam, jest również tym, co dla naszego dziecka jest najważniejsze. A zatem:

Mamy ze sobą gadać. KOMUNIKOWAĆ swoje oczekiwania. Nie dostaniemy tego, co chcemy, póki nie powiemy, że to chcemy. Czytanie w myślach odpada. Błąd. Error. Powiedz, a dostaniesz. Poproś, a zrobi. I działa to w dwie strony, nie tylko baba-chłop. A jest o co walczyć. Znam parę, która dopiero na sprawie rozwodowej powiedziała sobie czego jedno chciało od drugiego i vice versa. Ale było już za późno. Pewnych rzeczy już nie można było cofnąć. I się rozstali.

Mamy się WSPIERAĆ. Między sobą możemy się ciągać, tarmocić, przeciągać kto silniejszy, choć to nie o to przecież chodzi. Ale na zewnątrz, przede wszystkim wobec dziecka, mamusia i tatuś to jedno. Co powiedziała mamusia, to święte. Co powiedział tatuś, też. I tak samo jako kobieta i mężczyzna. I trzeba to WSPARCIE okazywać sobie wzajemnie. To musi być czuć. To musi być namacalne. A nie przy okazji wypominania sobie "przecież Ty mnie nie wspierasz!" odpowiadać "wspieram, ale po ciuchu". Psu na budę takie wsparcie. Słabość jednego z nas jest RÓWNIEŻ wynikiem braku wsparcia z drugiej strony. Czasami ten brak wsparcia wynika z braku wsparcia. Ale wtedy – patrz punkt o KOMUNIKACJI.

Mamy w siebie WIERZYĆ. Cokolwiek by się nie działo, obydwie strony muszą wiedzieć, że pierwszym człowiekiem, który w nas uwierzy, będzie właśnie partner, mąż czy jak tam zwał. I tak samo jak przy WSPIERANIU, trzeba to artykułować. Wielkimi literami. Wiara czyni cuda – to nie moje, ale też niezłe.

Mamy się SZANOWAĆ. Bo szanując siebie uczymy nasze dzieci szacunku do samych siebie, najbliższych i reszty świata. Musimy pamiętać o tym, że nasze zdanie na temat poszczególnych osób czy okoliczności jest NASZĄ PRYWATNĄ opinią. I trzeba bardzo uważać na to, jaką podajemy ją naszym dzieciom. Bo to na jej podstawie małe dziecko tworzy własną. To, co usłyszy od nas, uznaje za prawdę. Potem może to zweryfikować. Ale jeśli w luźnej, dorosłej rozmowie rzucimy przy dziecku "Ty, a ten Edek to chyba jakiś głupi jest, co? Nie znoszę go, wiesz?", nasze dziecko zacznie myśleć dokładnie tak samo. Nie będzie miało pojęcia dlaczego, ale tak powiedziała mamusia albo tatuś. A to jest, do pewnego wieku, dla dziecka święte.

Moje, Twoje, nasze dzieci tego wszystkiego, czyli wzajemnej KOMUNIKACJI, WSPARCIA, WIARY i SZACUNKU uczą się od nas. Przede wszystkim obserwując nas. Nie słuchając co mamy im do powiedzenia w sytuacjach awaryjnych lub w czasach pokoju. Nie. Wpatrują się w nas tymi ich cudnymi oczkami i uczą, uczą i uczą. I właśnie dlatego to my, rodzice, mama i tata, albo każdy rodzic oddzielnie, jak powiedziała niedawno bardzo mądra kobieta, jesteśmy w CENTRUM. To wokół nas to wszystko się toczy. Nasze dzieci krążą wokół nas świecąc światłem odbitym. Za kilka, kilkanaście lat to one będą tworzyć swoje konstelacje. To od nich będzie się odbijało ich światło. Ale dzisiaj, kiedy są małe, to od nas zależy jaką moc będzie miał ten ich promień.

I teraz, moja kochana Niedomowo, spróbuj w ten sposób. Spróbujcie ze sobą rozmawiać. Spróbujcie OKAZYWAĆ sobie to wszystko. Bo nie jest sztuką czuć. Ale sztuką jest pokazać to temu drugiemu w taki sposób, żeby poczuł tego siłę i, przede wszystkim, moc sprawczą. Macie być jak cudownie nastrojony fortepian, na którym każdy grany na cztery ręce utwór, brzmi jak arcydzieło. To ma ze sobą wszystko współgrać, pasować do siebie, uzupełniać się, mielić. Czasami targać ze sobą. Ale nawet Beethoven kreślił nuty, ale i tak finalnie wszystko układało się w czysty, wręcz idealny ton.

Jesteś najlepszym rodzicem, jaki chodzi po tej ziemi. Masz najwspanialsze dzieci jakie można sobie wymarzyć. Masz cudowny dom, w którym tworzysz przepiękną rodzinę. Masz niesamowity dar czynienia każdego dnia wyjątkowym. Twoje dziecko, dzieci nie znają lepszego rodzica w całej galaktyce. A Ty nie zamieniłbyś ich na żadnego innego Małego Człowieka.

Uwielbiam Cię… Twoja Niedomowa.

Tekst Cię wzruszył, wzburzył, spodobał się, rozbawił Cię? Jeśli tak, będzie mi przyjemnie, jeśli podzielisz się tymi emocjami z innymi ... Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+1Email this to someonePin on Pinterest0
  • Czytam, czytam… I jedyne co mogę powiedzieć, to: Masz Kobieto rację! Dla dziecka zawsze jesteś najlepszym rodzicem i zawsze to w Tobie widzi bohatera… Więc najlepsze, co możemy dla naszych dzieci zrobić, to być dobrym przykładem. Oczywiście, jeśli między rodzicami coś zaczyna się psuć i jedna strona się stara, a druga ma to gdzieś, to ciężko o jakiekolwiek dobre rozwiązanie, ale nawet wtedy nie powinnyśmy od razu się poddawać. No i musimy nauczyć się doceniać to, co mamy, zamiast narzekać na błahostki typu on nie domyślił się co ja miałam na myśli.

    • Kilińska

      w sesno Patrycja. „zamiast narzekać na błahostki typu on nie domyślił się co ja miałam na myśli”. biję się w pierś teraz mocno bardzo ja:)))))

  • Niewiele mogę dodać w komentarzu, bo trafiłaś w sedno, nasuwa mi się tylko myśl, że w szkołach powinni uczyć sztuki konwersacji, słychania ze zrozumieniem, skoro w dorosłym życiu tak wielu ludzi tego nie potrafi.

  • Komunikacja to podstawa na wszystkich polach życia i nie da się inaczej. A problem pojawia się wtedy, kiedy jasno komunikujemy, a mimo to druga strona nie respektuje naszych potrzeb. Jeśli to partner, to znaczy, że związku już raczej nic nie uratuje. Natomiast jeśli chodzi o model dziecko – rodzic / rodzic – dziecko to sprawa wymaga większego przepracowania. I wzajemnych chęci i współpracy.

Przeczytaj poprzedni wpis:
„… WIEDZA, KTÓRĄ POSIADASZ MOŻE BYĆ BARDZO CENNA…”

No bardzo mnie to połechtało, muszę powiedzieć. Rokujący współpracę mail, taki, na które też czekam, w drugim miesiącu bloga, po...

Zamknij