BUDŻET DOMOWY

„Pieniądze szczęścia nie dają” – no tak mówią. Jasne, że nie, ale ułatwiają osiągnięcie stanu, w którym człowiek czuje się na tyle szczęśliwy żeby przestać je ciągle liczyć, a zająć zupełnie czymś innym. Co to znaczy mieć pieniądze?? Jak to jest z naszymi pieniędzmi, kiedy wychowujemy dzieci i prowadzimy dom? Dlaczego warto prowadzić budżet domowy i planować wydatki? Jak zbudować taki plan wydatków? Czy nie mając stałych dochodów można zacząć oszczędzać pieniądze? Gdzie tracimy najwięcej pieniędzy?

O odpowiedzi na te i inne pytania poprosiłam Ulę Różycką, autorkę bloga o finansach w życiu codziennym, Prosto o Finansach . Ula jest matką, żoną, miłośniczką górskich wędrówek. Zna się również doskonale na tym, o czym mówi i pisze na swoim blogu, a to z racji tego, że zawodowo pracuje jako dyrektor finansowy w polskiej firmie.

A zatem…

Od czego zacząć zarządzanie budżetem domowym?

Ula Różycka: Pieniądz w naszym kraju wciąż jest tabu. Bardzo rzadko się o nich mówi w rodzinach, małżeństwach, a także w narzeczeństwie. W efekcie nie wiemy czego się spodziewać, jak podejść do budżetu domowego. To od czego powinniśmy rozpocząć planowanie w naszym domu, to szczera rozmowa przede wszystkim między partnerami. I ustalenie, co dla nas jest ważne. Dla jednych może to być bezpieczeństwo, a dla innych życie wyłącznie dniem dzisiejszym, używanie życia. Jeśli jest nas dwoje, ustalmy jak chcemy pilnować naszych finansów. Jedne pary preferują wspólny rachunek bankowy,  z którego płacone są wszystkie domowe wydatki, od opłat za mieszkanie, przez jedzenie, wspólne wakacje, ale również ubrania czy telewizor.

Diabeł tkwi w szczegółach, w finansach przede wszystkim.

Urszula Różycka

Inni wolą cały czas mieć osobne konta i dodatkowo składać się do wspólnej kasy na wspólne wydatki: czynsz czy jedzenie. Mogą dokładać się po równo lub tak, jak się umówią. Ten, co zarabia więcej daje więcej, gdy druga osoba zarabia mało. Wydatki tylko dla siebie opłacają z pozostałych im pieniędzy.

Trzeci wariant to takie małżeństwa, gdzie każdy ma swoje pieniądze, zakupy robią na zmianę, na opłaty się zrzucają.Jest też oczywiście czwarty wariant gdy jedno z małżonków nie pracuje, więc utrzymanie rodziny jest na barkach osoby pracującej.

Gdy już wiemy jakie są nasze priorytety, łatwiej wybrać któryś z wariantów. W parach, gdzie jedna osoba jest bardzo oszczędna, liczy się dla niej bezpieczeństwo, odkładanie na czarną godzinę, a druga osoba chce żyć chwilą, na poziomie swoich znajomych, wspólna kasa jest najgorszym z pomysłów.

Gdy już to wiemy powinniśmy przygotować plan, w zależności od wariantu, który dla nas będzie najlepszy. Powinniśmy ustalić ile będziemy mieć pieniędzy w najbliższym miesiącu, trzeba zsumować pensję jej, pensję jego, inne dochody, np. pieniądze z 500+, odsetki od lokat. To jedna strona naszego planu.

Po drugiej strony musimy zaplanować opłaty stałe, takie jak czynsz, prąd, gaz, przedszkole. A  także jedzenie, raty kredytów, inne okresowe płatności – np. ubezpieczenie bądź naprawę samochodu.

Powinniśmy też zaplanować rezerwę na nieplanowane wydatki, a także kwotę, którą chcielibyśmy zaoszczędzić.

KWOTA PRZYCHODÓW POWINNA BYĆ WIĘKSZA NIŻ KWOTA WYDATKÓW, TAK ŻEBYŚMY MOGLI COŚ JESZCZE ZAOSZCZĘDZIĆ.

Jeśli tak nie jest, musimy się dokładnie przyjrzeć na co wydajemy pieniądze. I spróbować jakieś wydatki zmniejszyć. Oczywiście możemy też poszukać dodatkowych dochodów. Trudniej planuje się budżet domowy, gdy nasze „pensje” nie są regularne.

Powinniśmy wtedy planować nasze dochody i wydatki na dłuższy okres niż miesiąc, np.: na trzy miesiące. Możemy zliczyć nasze dochody z ostatnich trzech miesięcy i przyjąć do planów średnią z nich, a nawet kwotę np.: 10-20% niższą dla bezpieczeństwa. Jeśli pracujemy na kontraktach i znamy terminy otrzymania umówionych dochodów w określonych miesiącach, wtedy najlepiej na ich podstawie zrobić plan. Jeśli nie znamy dat ani kwot, jedynym rozwiązaniem jest posiadanie oszczędności, które zapewnią nam środki na życie i terminowe opłacanie rachunków do momentu otrzymania kolejnej wypłaty.

Trochę na ten temat możecie też poczytać w moim tekście: http://prostoofinansach.wordpress.com/2016/03/05/dopadl-mnie-gus/

 

Jak planować wydatki?

UR: Do tworzenia planu na najbliższy miesiąc ja używam zwyczajnie Excela.

yes Razem z Ulą przygotowałyśmy dla Was tabelę w Excelu/OpenOffice dla budżetu domowego.

POBIERZ DLA OPENOFFICE

POBIERZ DLA EXCEL 97/2000

budzettabel

Jeżeli masz jakiekolwiek problemy z pobraniem czy edycją tabeli, daj znać. Na pewno coś poradzimy yes

Spisuję sobie z jednej strony przychody. A z drugiej strony wszystko, za co musimy zapłacić. Zaczynam od wydatków tych stałych. Czynsz płacimy co miesiąc, prąd możemy płacić już co dwa miesiące, a za gaz rachunki możemy otrzymywać nawet raz na pół roku. Spisuje te, które płatne są w najbliższym miesiącu.

Niektóre banki oferują programy do zarządzania swoim budżetem domowym, można więc również z nich skorzystać.

Najtrudniej, wydaje mi się, ustalić na początku ile wydajemy na jedzenie, dlatego tu niezbędne jest przez jakiś czas spisywanie wydatków wprost z paragonów. Jak zbierzemy dane z powiedzmy 3 miesięcy, wystarczy je dodać i podzielić przez 3. Będą to nasze średnie wydatki na jedzenie. Kwotę tą możemy wpisać do naszego planu miesiąca. Jeśli lubisz to robić, warto paragony spisywać i później, dzięki temu będziemy mogli sprawdzić, czy udaje nam się wydać nie więcej niż chcieliśmy, nie więcej niż planowaliśmy. Możemy też zerknąć gdzie je wydaliśmy, bo to wcale nie jest takie oczywiste.

Na zakupy warto chodzić z wcześniej przygotowaną listą zakupów, po pierwsze nie zapomnimy co potrzebujemy, a po drugie jest większa szansa, że nie kupimy niepotrzebnych rzeczy. Oczywiście nie tylko lista ma wpływ na nasze emocje w trakcie zakupów, na pewno jednak pomaga. Ja korzystam od paru lat z aplikacji Listonic, w której lista jest współdzielona, widzę to samo ja i mój mąż.

listonic

A jeśli któreś z nas już coś kupi, to wykreśla z listy i druga osoba nie zrobi takich samych zakupów. Więcej na ten temat pisałam w jednym z tekstów na blogu. http://prostoofinansach.wordpress.com/2016/02/21/zakupy/

Gdzie najlepiej robić zakupy?

Hipermarket czy bazar? Czy ma znaczenie gdzie robimy zakupy?

UR: To trudne pytanie. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że będąc na zakupach, należy być bardzo ostrożnym. Zdarzyło mi się nieraz, że przyzwyczajona do tego, że w którymś ze sklepów, coś co było tanie, już takie nie jest. Albo też, będąc w tanim sklepie, moim zdaniem tanim, nie zwracałam uwagi na niektóre ceny. Szczególnie te na towary rzadko kupowane i tanie. Takim przykładem jest choćby stała cena na buraki w jednej z sieci – 1,99 za kilogram i to od kilu miesięcy, na pewno co najmniej od wiosny, kiedy w innych sklepach kosztują poniżej złotówki.

Bazary też są różne, są takie, gdzie większość towaru jest po prostu kupiona w sieciach i sprzedawana z zyskiem, ale są też takie, że babcia sprzedaje swoje jabłka z drzewa prawie za darmo. Nie ma tu więc reguły. Trzeba sprawdzić samemu każdego sprzedawcę.


[FM_form id=”2″]


Kiedy jedzenie ląduje w koszu

Zdarza mi się wyrzucać do kosza nawet 1/3 lodówki. To czyste marnotrawstwo i wywalanie pieniędzy do kosza. Tragedia po prostu. Co według Ciebie robię nie tak?

UR: Wiele osób uważa, że powinno się planować, co będziemy jeść przez najbliższy tydzień i robić jedne wielkie zakupy. Przyznam szczerze: ja tak nie umiem. Przy takim podejściu nie mogę skorzystać z promocji w sklepach. Ja wolę kupić coś, co można teraz kupić tanio i wymyślić z tego obiad. Przy promocjach trzeba jednak uważać, żeby nie kupować w dużych ilościach tylko dlatego, gdy coś jest tanie, jeśli nie zużyjemy go w najbliższym czasie. Bo dość że wydaliśmy pieniądze, to jeszcze może się to zepsuć. Robienie dużych zapasów moim zdaniem jest zbyt ryzykowne. Jeśli zużywasz 5 kartonów mleka w tydzień, to nic się nie stanie gdy kupisz opakowanie z 10 sztukami, gdy cena jest atrakcyjna. Ale jeśli zużyjesz tylko 1 opakowanie, to zakup będzie niepotrzebny. Niestety Polacy są w europejskiej czołówce wyrzucających jedzenie: na 1 osobę przypada aż 52 kg rocznie wyrzuconego jedzenia. To ogromna ilość.

CZTEROOSOBOWA RODZINA WYRZUCA WIĘC STATYSTYCZNIE PONAD 200 KG ŻYWNOŚCI!!

Najczęściej pewnie wędlinę, która jest przecież bardzo droga; nabiał, który też nie jest tani; warzywa i owoce. Policzmy, gdyby to był 200 kilogramów taniego mięsa wieprzowego powiedzmy po 10 zł za kilogram to oznacza, że wyrzuciliśmy w błoto 2000 zł. rocznie. To ogromna kwota, którą naprawdę można przeznaczyć na wiele fajnych albo potrzebnych rzeczy: wycieczkę z dzieciakami, zakup książek do szkoły, czy zwyczajne pójście do kina całą rodziną.

 

Jak płacić rachunki regularnie?

Dawno, dawno temu odcięli mi ogrzewanie, bo nie zapłaciłam rachunków. Jak opanować regularne płacenie rachunków?

UR: Ja, jak już wspomniałam wcześniej, mam przygotowany na początku miesiąca plik w Excelu (linki do pobrania powyżej w pytaniu „Jak planować wydatki?”), gdzie wpisuję wszystkie rachunki do zapłaty, wraz z kwotą i datą kiedy powinien rachunek być zapłacony. Jeśli nie znam kwoty na moment tworzenia pliku, wpisuję wartość szacunkową, np. z poprzedniego miesiąca, a gdy już rachunek do mnie dotrze poprawiam sobie na właściwą kwotę. Wpisuję też kwoty rat kredytów, czy kwot zadłużenia (darmowego) na karcie kredytowej.

Od razu też przygotowuję sobie w bankowości elektronicznej przelewy na te rachunki, których kwoty i daty są już znane. Pisałam o tym w jednym z tekstów: http://prostoofinansach.wordpress.com/2015/11/11/nie-placimy-rachunkow-terminowo/.

Pieniądze też często tracimy tak chyba nie do końca świadomie, np. nie płacąc terminowo rachunków. Gdy tak robimy, to np. w usługach telekomunikacyjnych tracimy dodatkowy rabat (jedna z sieci komórkowych za fakturę elektroniczną z terminową płatnością – 5 zł miesięcznie). Jeśli nie zapłacimy rachunku za prąd to naliczą nam odsetki do kolejnego rachunku.

Oszczędzanie to pieniądze, których nie wydamy, albo takie, które dodatkowo zarobimy (i oczywiście nie wydamy)

Urszula Różycka

Często też przy rachunkach bankowych mamy niższe opłaty za konto, gdy spełnimy dodatkowe warunki: np. zapłacimy kartą 3 razy w miesiącu, albo wpłacimy na rachunek co najmniej 1000 zł w miesiącu. Tu też nazbierać możemy parę złotych.

 

Jak opanować drobne wydatki?

Czasem, pod koniec miesiąca, zastanawiam się, jak to możliwe, że wydałam tak dużo pieniędzy, skoro nic konkretnego nie kupiłam? Jakie wydatki, te z tych „drobnych” składają się na naprawdę spore kwoty i jak to uporządkować ogarnąć?

UR: Inne wydatki których często nie zauważamy, dopóki przez jakiś czas – przynajmniej 2-3 miesiące nie zauważamy, to kwoty bardzo drobne, ale tylko na pozór. Kiedyś sporą kwotę moja rodzina wydawała na gazety – złotówka, dwie i robiło się tego 100 zł w miesiącu. Dzisiaj borykam się też z wydatkami na napoje, które kosztują też niewiele, ale gdy kupujemy je często robią się istotne kwoty. Czasami niby wyjątkowo kupujemy np. napój czy kawę po drodze do pracy na stacji benzynowej. Podobnie jest z jedzeniem do pracy gdy nie przygotowujemy go w domu tylko kupujemy na stołówce, czy po drodze.

Najlepszą metodą jest, jak napisałam, spisywanie paragonów. Tylko trzeba to robić dokładnie, żeby wszystkie paragony się znalazły w zestawieniu. Każdy ma jakieś swoje grzeszki. Nie jest to może dobre miejsce, jeśli mówimy o drobnych wydatkach, ale papierosy czy codziennie kupowane piwo to wielkie pieniądze które gdzieś nam znikają.
Jak oszczędzać pieniądze mając ograniczony budżet domowy? Czy to jest w ogóle możliwe?

UR: Oczywiście wszystko zależy od tego, jaką kwotą dysponujemy. Kiedyś gdy byłam na jakimś szkoleniu, prowadzący powiedział, że nawet żul, który zbiera tylko na najtańsze wino, może oszczędzić parę złotych. I w pewien sposób miał rację. Oszczędzanie to pieniądze, których nie wydamy, albo takie, które dodatkowo zarobimy (i oczywiście nie wydamy). Moim zdaniem chodzi o to, żebyśmy wiedzieli gdzie nasze pieniądze się rozchodzą. Jeśli, naszym zdaniem, za dużo wydajemy na energię elektryczną, możemy wyłączyć choćby ładowarki z gniazdek. Możemy też przygotowując posiłki opierać się na tych produktach, które w danym momencie roku są najtańsze. Teraz jesienią jest to np. kapusta, a na wiosnę ????

Pamiętajcie, że można też zarobić, choćby niewielkie kwoty, na rachunku „oszczędzam” do konta bankowego. Nie trzeba mieć dodatkowych pieniędzy, po prostu te, które wpływają nam w dniu pensji, wrzucamy częściowo na rachunek oszczędnościowy przypisany do konta, do czasu gdy je wydamy. Nie są to wielkie kwoty ale uważam, że każdą złotówkę warto zarobić. Pisałam o tym choćby w tekstach http://prostoofinansach.wordpress.com/2016/09/10/czy-warto-oszczedzac-na-lokacie/

Niektóre banki oferują usługę drobnego oszczędzania, od każdej płatności kartą przeleją na twój rachunek oszczędnościowy zaokrąglenie, może to być pare groszy do pełnego złotego, można też zaokrąglić  do 5 czy 10 zł. Może to jest dobra metoda?

Nie lubimy czytać, zastanawiać się, pilnować – niestety finanse wymagają trochę czasu. Warto systematycznie czytać choćby regulaminy kont bankowych, lokat, kart, ale także czytać etykiety kupowanych produktów – przeliczać cenę za kilogram czy litr. Sklepy próbują nas przekonać, że sprzedają nam taniej, niestety często zmniejszając opakowanie i … zostawiając starą cenę. Diabeł tkwi w szczegółach, w finansach przede wszystkim.

Warto pogłębiać swoją finansową wiedzę, łatwiej będzie nam się żyło. Nikt większości nas w szkole jej nie uczył, przeważnie zdobywamy ją własnym doświadczeniem, a przecież można  uczyć się na błędach cudzych nie ponosząc już ich konsekwencji.

 

Pieniądze na Święta

Zbliżają się Święta. Czy masz jakieś uniwersalne rady na taki okres jeśli chodzi właśnie o finanse?

UR: Przed każdymi świętami warto zaplanować co potrzebujemy zrobić i ugotować. Dzięki temu będziemy mogli zaoszczędzić czas, nerwy i pieniądze. W pośpiechu przestajemy często kontrolować ceny, nie mamy już na to siły. Promocyjne ceny  przedświąteczne często są wyższe niż normalnie.

Dlatego:

1. kupmy wcześniej towary niepsujące się: mąkę, cukier, składniki na ciasta, majonez,  mięso na świąteczny obiad;

2. kupmy typowo świąteczne produkty: suszone grzyby, suszone owoce;

3. przygotujmy własne pierogi, uszka i zamroźmy;

4. przygotujmy własnoręcznie proste ozdoby;

5. nie kupujmy więcej niż zjemy, dobrze zakupy przemyślmy, żeby później nie wyrzucić;

6. wcześniej pomyślmy o prezentach, tak, żeby były dowodem pamięci a nie drogą „metką” ze sklepu;

7. gdy nie mamy czasu zamówmy  zakupy ze sklepu internetowego, przed świętami dostawy bywają za darmo;

Wspólne przygotowania do świąt zintegrują rodzinę, dlatego warto, gdy to możliwe, tak to zorganizować. Razem z rodzinką ulepione pierogi, upieczone ciasta, czy ozdobiony przez dzieci stroik, na długo utkwią wszystkim w pamięci. Święta staną się dla nas ważne i niezapomniane i niekoniecznie drogie, w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Życzę wszystkim samych udanych decyzji finansowych !!

yes Nie zapomnij pobrać tabeli budżetu domowego, którą przygotowałyśmy dla Was z Ulą. 

POBIERZ DLA OPENOFFICE

POBIERZ DLA EXCEL 97/2000

Czy wpis będzie dla Ciebie przydatny? Jeśli tak, poleć go i udostępnij znajomym.


[FM_form id=”5″]

Zapisz

Podaj dalej. Dzięki!Share on Facebook44Tweet about this on TwitterShare on Google+0Email this to someonePin on Pinterest0
  • Pingback: Na swoim garnuszku – prostoofinansach()

  • Pingback: Grudzień to niezbyt dobry miesiąc dla finansów – prostoofinansach()

  • Najczęściej pieniądze rozchodzą sie na drobnostki. Tu 5zl, tam 3zl i w skali miesiaca może wyjść calkiem spora kwota. Czasami jednak trudno sobie odmawiać ciągle przyjemności. Na pewno jednak sprawdza sie lista na zakupach i zaplanowane wcześniej obiady.

    • Kilińska

      kiedyś, kiedy jeszcze siuśką byłam, podśmiewałam się z mamy, że na zakupy zawsze z kartką chodzi. wtedy inne czasy też były, bo to niewiele w sklepach było, ale na bazarach już można było więcej dostać. a teraz, bez kartki, praktycznie się nie ruszam. bez tego 80% koszyka jest po nic. i zawsze czegoś zapomnę..:)

  • Zgadzam się z większością napisanych rzeczy. Mnie przy prowadzeniu działalności trudno jest planować wydatki domowe.

    • Kilińska

      No właśnie Magda..bardzo długo myślałam nad tym, czy nie dodać oddzielnej kategorii w tabeli, właśnie na działalność. Ale to już zupełnie inne wydatki i są. A dobrze, a powiedz mi dlaczego Twoim zdaniem trudno jest planować wydatki domowe przy własnej działalności??

    • Znam trochę temat. Mój mąż prowadzi działalność gospodarczą od 20 lat… Wtedy gdy „dostawał” tylko pensję raz w miesiącu, to budżet robiłam wspólny i dla firmy i dla domu. Ale w którymś momencie zaczął również coś sprzedawać, oprócz świadczenia usług pośrednictwa i wtedy budżet wywrócił się do góry nogami. Konieczne było rozdzielenie pieniędzy firmy, żeby nie zginąć z fakturami za zakupy towaru i choćby VATem. Do czasu gdy kosztem był tylko ZUS, paliwo i telefon dało się to ogarnąć w jednym pliku. Jeśli potrzebujesz jakiejś rady daj znać, chętnie podzielę się własnymi doświadczeniami.

  • Naprawdę temat pieniędzy w Polsce to temat tabu? Może moja rodzina jest akurat wyczulona czy wścibska, ale musiałam wyjechać żyć na drugi koniec globu i nadal nie było łatwo się opędzić od pytań o pieniądze 🙂

    • Kilińska

      Och Natalia..właśnie chodzi o te pytania. Nie wiem czy o tym mówisz, ale właśnie nie mile widziane są rozmowy o pensjach. Nawet wśród rodziny czy przyjaciół. Zmieniasz pracę, zaczynasz nowe życie i pierwsze pytanie, jakie się nasuwa, no dobra, to ile będziesz zarabiać?? ale nic. cisza. bo nie wypada. a ja się zastanawiam dlaczego?? dlaczego takie „nie wypada”? bo za mało, czy że za dużo? bo innym się zrobi przykro, czy ja wyjdę na biedaka. nie rozumiem tego. czy wysokość pensji to wskaźnik naszej inteligencji, predyspozycji zawodowych, zdolności?

    • Znajomi, dalsza rodzina to są ciekawscy, a nawet wścibscy, przynajmniej u mnie. Natomiast mam odczucie, że we własnym domu o pieniądzach rozmawia się albo wcale, albo też za dużo. Miło (?), że choć trochę Polacy nie różnią się od reszty globu 🙂
      W Polsce pieniądze wypada mieć, albo pokazywać że się je ma… Nieważne jakim kosztem. Ale to oczywiście moje subiektywne odczucia.

  • Miło było odpowiadać na Twoje pytania. Raz jeszcze dziękuję za propozycję wywiadu 🙂 Mogłam się podzielić moimi doświadczeniami, a jeśli przydadzą się choć jednej osobie to będzie znaczyło, że było warto.
    Małe kwoty przemykają nam gdzieś między palcami, nie mamy świadomości, że robią się z nich całkiem spore pieniądze, szczególnie gdy je przeliczymy w skali roku. Drobiazgi, w finansach, mają znaczenie 🙂

  • Ja nie wiem, jak to jest, ale nie potrafimy się trzymać budżetu. Zawsze jest to COŚ, co wali nam wszystko i trzeba wyliczać od nowa i od nowa, aż się już nie chce, a kasa płynie i płynie. Ale na nowy rok planujemy gruntowne zmiany w naszych wydatkach. I zarobkach 😛

    • Kilińska

      No to dokładnie tak, jak my. Ja nakręcona przez Ulę, siedzę i gadam z moim, że musimy zbierać wszystkie paragony, że potem usiądziemy, zliczymy, zobaczymy co i jak. czuję się jak w transie!

      • Powodzenia „w paragonach”, cierpliwości w analizach. Nie wszystkie nawyki da się zmienić, ale gdy już mamy świadomość gdzie nam pieniądze uciekają jest łatwiej czasami się powstrzymać. No i niestety jak pisze Sandra często wypada coś o czym wcześniej nie pomyślimy.

  • Wpis bardzo przydatny. Ja od miesiąca mieszkam zupełnie na swoim i jak na razie ciężko jakoś tą listę wydatków i całego budżetu unormować przez trwający remont ale wierzę, że jak tylko dobiegnie końca to wtedy uda mi się zastosować Twoje wskazówki 🙂

    • Kilińska

      Ewa, no właśnie teraz dawaj to na listę. są pozycje remontowe. jeśli teraz, kiedy to wszystko fruwa, uda Ci się nad tym zapanować, a przynajmniej mieć plan i realizację, to co dopiero, koiedy minie!! ja żałuję, że nie robiłam tego właśnie wtedy, kiedy mieliśmy generalny remont.

      • Remont to jeden z najtrudniejszych budżetów do ogarnięcia. Nie znam nikogo kto by dobrze (zgodnie z wydatkami) go zaplanował. Może do planu zawsze trzeba doliczyć powiedzmy 20%? Iwona ma rację, jak spiszecie będzie łatwiej kolejnym razem 🙂

  • naszebabelkowo

    Bardoz przydatne wskazówki. My część finansów mamy wspólną z mężem, a część dzielimy i przeznaczamy na własne wydatki, wedle swoich osobistych potrzeb i zachcianek. Są miesiące, w których udaje nam się naprawdę sporo odłożyć – ale są też takie, kiedy idziemy z torbami i wydajemy wszystko do ostatniej złotówki. Od nowego roku planowałam wdrożyć bardziej intensywny plan oszczędzania – więc te porady będą dla nas jak znalazł !

    • Kilińska

      Baaaardzo się cieszę. Naprawdę. Ja uzupełniam od początku grudnia tabelę. I powiem Ci, że niesłychane, jak widać, na co płyną pieniądze kompletnie niekontrolowane. Mimo, że to dopiero parę dni. Nie zdawałam sobie z tego sprawy. Dopiero twarde argumenty Uli przekonały mnie, że takie spisywanie jest bardzo potrzebne. Ściskam.

Przeczytaj poprzedni wpis:
ZANIM UDERZYSZ MOJE DZIECKO

Bo matka jest jak lwica: zawsze chroni swoje małe i gotowa jest do grdyki każdemu skoczyć, kto stanie na ich...

Zamknij