LISTA „BŁĘDY MOJEGO BIZNESU” BMB – CZĘŚĆ TRZECIA

Czas odkryć kolejną, trzecią część listy „Błędy Mojego Biznesu, czyli błędy początkujących przedsiębiorców, których nie warto powtarzać”.

W tej części zajmiemy się tym, jak my, właściciele biznesów, widzimy siebie jako zarządzających firmą.

Jeśli jesteś wciąż na początku swojego biznesu, masz już za sobą pierwszą konfrontację ze światem zewnętrznym, podjęłaś podstawowe decyzje o tym, czy mieć własną stronę www, czy zakładać działalność i na co wydać pierwsze pieniądze – o tym wszystkim mogłaś przeczytać w pierwszych dwóch częściach „BMB”,  to teraz czas na skupienie się na sobie. Zobacz, jakich kolejnych błędów, jako przedsiębiorca na początku działalności, możesz uniknąć.

NIE JEST SZTUKĄ NIE POPEŁNIAĆ BŁĘDÓW. SZTUKĄ JEST UCZYĆ SIĘ NA NICH, TRAKTOWAĆ JE JAKO TRAMPOLINA DO NASTĘPNEGO KROKU I UMIEĆ SIĘ PODNIEŚĆ NAWET PO NAJBARDZIEJ BOLESNYM UPADKU.


Jak zbudowana jest cała lista?

1. Każdy z błędów został przypisany do odpowiedniego profilu biznesu. Z pomocą przychodzą piktogramy wykonane na zlecenie przez Ewę Masalską z ETypo

 bloger

 producent

 sprzedawca

 usługi

2. Pierwsza część listy to błędy razem z ich króciutkim rozwinięciem.

3. W drugiej części, po każdej partii błędów początkujących przedsiębiorców, pojawiają się adnotacje (Ad.12, …), a w nich mój komentarz dlaczego uważam, że to jest błąd i delikatna sugestia co można zrobić, żeby takiego błędu uniknąć.

4. Ostatnia część to „Popełniony błąd” czyli moje lub moich znajomych błędy z życia wzięte. Bo nie ma to, jak wywalić czarno na białym gdzie się noga podwinęła. No to ruszamy !


 

Błędy 12-15/22

„Jak się widzę?”

 blogerproducentssprzedawcasuslugis

12. „Zosia samosia”, czyli wszystko sama i sama.

Masz zaufanie wyłącznie do siebie. Nikt nie zrobi tego lepiej niż Ty. Całą Twoją działalność trzymasz w swoich rękach i to, Twoim zdaniem, zagwarantuje Ci sukces – ciąg dalszy czytaj Ad. 12

blogerproducentssprzedawcasuslugis

13. Outsourcing na wszystko

Wszystkie czynności związane z działalnością Twojej firmy zlecasz firmom zewnętrznym. Wychodzisz z założenia, że Ty nie znasz się na niczym na tyle dobrze, żeby pozostawić sobie pełen nadzór, wykonanie i kontrolę nad tym – ciąg dalszy czytaj Ad. 13

 blogerproducentssprzedawcasuslugis

14. Własny biznes równa się brak ograniczeń w czasie i częstotliwości pracy

Pracujesz u siebie. Jesteś więc panem swojego czasu. Nie musisz sobie nic planować, bo przecież masz nieograniczony czas pracy. Codziennie masz coś do zrobienia i prędzej czy później uda Ci się to zrobić. Masz wręcz wstręt do planowania czasu, ponieważ kojarzy Ci się z pracą według narzuconych z góry reguł – ciąg dalszy czytaj Ad. 14

 blogerproducentssprzedawcasuslugis

15. Mam swój biznes więc nie mam potrzeby i czasu na inwestowanie w siebie

Czujesz się uskrzydlona własnym sukcesem i skupiasz się wyłącznie na rozwoju firmy. Inwestujesz w coraz to nowe rozwiązania techniczne i rozwój marki – ciąg dalszy czytaj Ad. 15.

Ad. 12

Po pierwsze nie ma gwarancji, że nikt nie zrobi tego lepiej, dopóki tego nie sprawdzisz. Po drugie, Ty jesteś przede wszystkim mózgiem swojego biznesu. Czynnikiem sprawczym. Twoje główne zadanie to praca koncepcyjna i kontrolna. Musisz spinać wszystkie nitki w biznesie. Jeśli przejmiesz również wszystkie pozostałe funkcje, bez wyjątku, odwrócisz swoją uwagę od najważniejszej Twojej roli. Oddziel te obszary Twojej niezbędnej odpowiedzialności od tych, które możesz zlecić na zewnątrz.

Popełniony błąd: jest ze mnie Zosia samosia jak trzeba. Wszystko, od a do z, chciałam robić sama. Innym pozostawiłam sprawy, które w żaden sposób nie dały się ugryźć przeze mnie, jak na przykład hosting czy moduł sklepu. Aż dostałam pewne zlecenie. Samo ono mieściło się w ramach mojej działalności. Ale jego zasięg już nie. W sensie, przyjmując je wyłącznie na siebie skazałam się na dwa tygodnie nie wychodzenia z pracowni i szycia rzeczy, o których tak naprawdę pojęcia nie miałam. Przyjęłam zlecenie ponieważ prosiłam mnie o to moja znajoma, a mnie głupio było odmówić. Ale wcale nie musiałam tego robić. Wystarczyło przyjąć na klatę, że są rzeczy, które może zrobić ktoś za mnie. A tak? Skompromitowałam się i przed znajomą, co oczywiście kosztowało mnie najwięcej zdrowia. A po drugie ucięłam sobie świetny przyszły kontakt biznesowy, ponieważ gość nie dość, że mnie prawie zwyzywał, to nawet gdyby kiedyś jeszcze stał pod ścianą i na przedwczoraj potrzebował coś uszyć, to mnie w życiu by nie wrócił. A wystarczyło pojechać trzy przystanki, zapukać do pana specjalisty i spytać „a ile by Pan wziął za takie coś?”.

Ad. 13

Oddanie wszystkiego firmom zewnętrznym wiąże się z dużymi kosztami już na starcie działalności. No chyba, że masz taką kasę, że stać Cię na wszystko i wszystkich. Ale jeśli nie, robiąc plan działania, o którym mówię w pierwszej części „BMB”, wylistuj sobie te punkty, które możesz zrealizować sama. Wspieraj się setkami dostępnych w dzisiejszych czasach kursów on-line, warsztatów, wiedzą i czasem doświadczeniem Twoich znajomych. Szukaj grup w mediach społecznościowych, które mogą być dla Ciebie wsparciem.

Popełniony błąd: pozycjonowanie strony w Google. To jest to, co nie jednemu sen z oczu spędza. Mnie też. Ale jestem typem szperacza, co to jak się zasadzi na jakiś temat, to nie popuści dopóki nie rozłoży go na czynniki pierwsze. I tak było z pozycjonowaniem. Z pomocą przyszła mi moja siostra, której strona bez żadnego wsparcia z zewnątrz i również żadnych pieniędzy na to wydanych, utrzymuje się na pierwszym miejscu w Google w pięciu kluczowych frazach, jakie dotyczą jej działalności. Przypadek? Nie sądzę. Nie zapłaciła złotówki nikomu, ani nikt tego za nią nie robił. Wzięła się z tym za rogi i daje radę sama. Z drugiej strony, moja znajoma postanowiła za taką usługę zapłacić. Płaciła stały abonament i po trzech miesiącach od pierwszej kampanii była … na trzeciej stronie. Zmarnowała na taki stan chyba ponad rok. Rok bycia w ogonie. Być może po prostu źle trafiła. Być może to firma ją robiła w konia. Nie ma oczywiście pewności, że gdyby wzięła się za to sama, byłoby lepiej. Ale na pewno jest możliwe zrobienie tego samodzielnie, a prawie dwa i pół tysiąca piechotą nie chodzi.

Ad. 14

Wolność, czas, u siebie – to bardzo często argumenty za wyjściem z korporacji, jeśli się w niej było. Na własnym nie ma żadnych ograniczeń.  Pracujesz kiedy chcesz, ile chcesz i nie obowiązują Cię żadne godziny i terminy. Taka swoboda to jednak wyłącznie pozorna wolność. Najczęściej brak planu dnia czy tygodnia kończy się chaosem. Praca z doskoku nigdy nie daje oczekiwanych efektów. Rozplanowanie czasu pracy w ciągu dnia czy tygodnia, to klucz do systematyczności i klarowności Twoich działań. Tym bardziej, jeśli jesteś pracującą na własnym mamą. Pozostawienie dzieci, rodziny i biznesu samym sobie doprowadzi wyłącznie tego, że żaden z elementów nie będzie przez Ciebie wystarczająco efektywnie zarządzany. A przez to, nigdzie nie będziesz miała sukcesu. Z doskoku niczego nigdy nie zrobisz do końca. Powinnaś również robić wszystko, żeby nie stanąć przed wyborem „coś kosztem czegoś”. O ile z pewnością przy lawinie zadań, jakie masz do zrobienia przy rozkręcaniu interesu, pewno zdarzy się zawalony weekend, popołudnie przy komputerze, a Twoje dzieci i mąż będą stołowali się w street-foodach, pomyśl zawczasu nad tym jak zrobić, żeby takich „coś za coś” było jak najmniej. Im więcej pracy włożysz w rozplanowanie, nawet co do godziny, Twoich zajęć, czasu z rodziną i Twojego czasu wolnego, tym efektywniej wykorzystasz czas, jaki masz do dyspozycji. Pamiętaj również, że kluczem jest ograniczenie działań zawodowych do takiego minimum, które będzie gwarantować Ci komfort finansowy, czasowy i emocjonalny. Dlaczego to jest ważne i jak to zrobić dowiesz się w kolejnych częściach „BMB”.

Popełniony błąd: planner powstał po wszystkim.  Na co dzień nie pracowałam z żadnym rozkładem dnia. Wydawało mi się, że jest to absolutnie zbędne, no bo czas nie może przecież aż tak szybko lecieć, żebym z czymś nie zdążyła. Lekko licząc, to myślę że na tzw „pierdołki” straciłam trzy czwarte mojego czasu, jaki miałam do dyspozycji na sprawy biznesowe. Poza oczywiście dniami, w których szyłam. Przeciekał przez palce. I teraz tak: nie jest sztuką codziennie rano wychodzić do pracy na konkretną godzinę, pracować wg schematu narzuconego przez pracodawcę, wychodzić o kolejnej godzinie, wracać do domu i mieć czas dla rodziny. Sztuką jest natomiast tak zorganizować czas pracując w domu lub na własnym, żeby wszystko mieć zrobione o czasie, w terminie i nie mieć pod koniec dnia niesmaku, że o właśnie kolejny dzień poszedł z dymem. Bez planowania i skupienia stu procent uwagi na danej czynności nie będziesz w stanie nic doprowadzić do końca. Zarówno Twój dom jak i Twoja praca będą obrazem nędzy i rozpaczy. Ja już mojego czasu nie wrócę. Straciłam go. Ty zachowaj swój. Jeszcze masz na to czas.

Ad.15

Prowadzenie własnego, jako tako działającego biznesu, może dawać poczucie, że inwestycja w samodoskonalenie się i własny rozwój na nic się nie zda. No bo przecież masz sukces. Więc po co masz się szkolić? Ale … Twój biznes to przede wszystkim Ty. Klient bardzo często, a prawie zawsze na przykład w biznesach online typu blog, trafia do Ciebie i zostaje u Ciebie właśnie ze względu na Ciebie. Również tam, gdzie jest bezpośredni kontakt z klientem o wyborze Twojej oferty często zdecyduje właśnie to, jak Ty zostaniesz odebrana/odebrany. To Ty kreujesz wizerunek Twojej firmy. Jesteś jej wizytówką. To do Ciebie należą strategiczne decyzje w firmie, które podyktowane są Twoją wiedzą, doświadczeniem i obserwacją rynku. Nie możesz wykluczyć, że inni w Twojej w branży, stawiają na własny rozwój i samodoskonalenie. Otóż przy tak szybko zmieniającym się otoczeniu musisz się orientować, co się wokół dzieje. Musisz stale podnosić swoje umiejętności i szukać nowych kierunków samorozwoju ponieważ to daje Ci przewagę nad innymi w branży. Również w zakresie kontaktów interpersonalnych.

Popełniony błąd: o ile zainwestowałam w swój rozwój pod kątem wabienia sukcesu, co to miał stać zaraz za rogiem i ja tuż, tuż miałam go sobie chwycić, bo tak mi mówili ci wszyscy bogowie sukcesów na przeróżnych warsztatach i szkoleniach, tak niewiele uwagi poświęciłam na dokształcanie się w marketingu, prowadzenia firmy, szeroko pojętych kontaktów z klientem, rozwoju rynku, budowaniu kontaktów biznesowych. Ze zbliżającego się wielkimi krokami sukcesu uczyniłam codzienną afirmację, praktycznie nic innego nie robiąc, żeby ten sukces osiągnąć. Okazało się, że powtarzanie „osiągnę sukces, osiągnę sukces” przy braku inwestycji w innych dziedzinach rozwoju, daje mierne rezultaty.


I w ten sposób mamy już za sobą trzy części listy „Błędy Mojego Biznesu, czyli błędy początkujących przedsiębiorców, których nie warto powtarzać”. Czy może coś wydaje Ci się znajome? Albo może czytasz i zastanawiasz się „No jasne. To jest takie proste”. Bardzo jestem ciekawa Twoich reakcji. Daj mi znać w komentarzach.

W związku z bardzo dużym zainteresowaniem listą (jest na ósmym miejscu w google po wpisaniu „błędy początkujących przedsiębiorców”), cała lista, wszystkie cztery części, będą już niebawem udostępnione jako oddzielna broszura PDF do pobrania.

Ja wciąż dopisuję kolejne punkty. Bo cały czas, niezmiennie, stawiam na rozwój. I choć czasami to jest dla mnie bardziej skomplikowane, niż prostsze – samodzielne stawianie biznesu, to cały czas staram się mieć w głowie to wszystko, co już znalazło się na liście „BMB”. I na tym się uczyć.

Ale chcę Cię uspokoić, poniekąd. Nawet jeśli przeczytasz wszystkie dostępne poradniki na rynku odnośnie popełnionych już błędów i tak popełnisz własne błędy. Różnica polega na tym, że tych, które już ktoś popełnił, nie warto powtarzać, prawda?

Nie bój się popełniać błędów. Nie bój się upadać. Daj sobie prawo do błędów i naucz się podnosić po każdej porażce. Uwierz, że możesz osiągnąć wszystko, jeśli włożysz w to ciężką pracę, determinację i wiarę w siebie! A ja spróbuję pomóc Ci uniknąć tych błędów, które już zostały popełnione.

Jacek Walkiewicz, mówca motywacyjny, psycholog, mówca na TEDex, członek Stowarzyszenia Profesjonalnych Mówców powiedział, że na błędach możemy się nauczyć pod warunkiem, że będziemy świadomi, że je popełniamy.

Jeżeli ważny jest dla Ciebie rozwój, Twoja porażka Cię zmotywuje. Jeżeli miarą Twojej wartości jest sukces, każda porażka odbierze Ci wiarę w siebie i ściągnie Cię w dół.

Nie poddawaj się !!

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Tekst Cię wzruszył, wzburzył, spodobał się, rozbawił Cię? Jeśli tak, będzie mi przyjemnie, jeśli podzielisz się tymi emocjami z innymi ... Share on Facebook0Tweet about this on TwitterShare on Google+0Email this to someonePin on Pinterest0
  • Chyba każdy przechodzi przez okres Zosi Samosi…ja nauczyłam się jednak rozdzielać obowiązki na mnie i męża. Owszem…czasami go sprawdzam, bo nie byłabym sobą, ale raczej już na tyle wypracowaliśmy sobie jakieś zasady, że nie muszę się martwić czy coś jest zrobione i jak jest zrobione.

  • Każdy człowiek ma inne predyspozycje. Na np. jestem umysłem ścisłym. Mogę więc pomyśleć, że mogłabym w swoim biznesie zająć się urzędami, bankami, księgowością, planowaniem. Ale nigdy nie wpadłabym na pomysł, że będę robić zdjęcia, reklamy czy jakieś inne manualne rzeczy. Ale… każdy uczy się na swoich błędach. Koleżanka z pozycjonowaniem po prostu źle trafiła, nie sprawdzała na bieżąco efektów, zaufała bezgranicznie. Może podpisała długoterminową umowę….

Przeczytaj poprzedni wpis:
DLACZEGO MOJE DZIECKO TAK SIĘ ZACHOWUJE?

Jakiś czas temu poczułam, że przestałam ogarniać. Doskonale wiedziałam, że brzmi to co najmniej mało precyzyjnie. Ale akurat to "ogarniać"...

Zamknij